+1SWN pisze: ↑04 maja 2024, 11:49+1, podbijam tylko to, co pisałem już po pierwszym z nich.
Dissy Drejka brzmią jak numery z jego płyt, które zapisuję, dissy Kendricka brzmią jak numery z jego płyt, które skipuję. Ja rozumiem że momentami parodia, że ekspresja itp, ale serio mnie to męczy w odsłuchu. Drugi Drejka jeszcze fajniejszy niż ten pierwszy, props za linijki o waleniu konia do bycia czarnym, podkreślam czarnym i wczucie w jakiegoś mesjasza proroka obsypywanego nagrodami za polityczne biadolenie o wakandzie, bo też mnie to w nim wkurwia
Ach, no i zapomniałbym - obserwując ten beef i niedawną dramę z Diddym i Jayem wydaje się, że pół branży stuka kolegów, chyba trzeba definitywnie zmienić gatunek.
W beefie ok są ważne argumenty i mocne linijki, ale wg mnie kawałki też muszą nieść...i jak myślę o tym beefie to do kawałków Drejka chętnie wrócę, a Kendricka no nie bardzo.












