wojtek123 pisze: ↑24 paź 2025, 12:14
Gdyby to była płyta nagrana przez jakiegoś nie wiem, dajmy na to Ukraińca, przez co nie rozumiałbym o czym nawija to bym powiedział że dobrze wyprodukowany i zajebiście brzmiący materiał.
hahah przypomniałeś mi świetny pomysl @chuja żeby na czas odsłuchu wyobrazić sobie że nie rozumie się języka polskiego
w ogóle polecam też obejrzeć poranny wywiad onetu z mesem, dwa razy miałem wrażenie że się zaraz odpali, może teraz jak ciśnienie przedpłytowe z niego zejdzie to ruszy z beefem
"nie każdy to rozumie, myślą że mi odjebało już
gdy rok po wyjściu ze szpitala rozjebałem bmw
żebra połamane, kręgosłup wyposażony w stal
dwa razy umarłem, żeby poczuć życia smak"
Karleone pisze: ↑24 paź 2025, 12:48
Proponuje bojkot i słuchanie tej płyty dopiero gdy wyjdzie jakaś odpowiedź w beefie. Frajerstwo musi być karane
Niby tak, ale to miałoby coś ze zbrodni w sobie, doskonała płyta to jest, to stawanie w prawdzie jest. mimo przejebanego koncertowo beefu. Ogólnie myśle, ze kazdy postawil w koncu na swoim, mes robi muzyke, ktorej nikt nie slucha, mimo, ze jest zajebista, a tede wygrywa beefy i zarabia hajs na mariuszach z Brighton
Edit: wymienia zmarlych kumpli/raperow w 3. tracku i nie wymienia Leha, ciekawe czy poróżnieni byli czy nie pasowało do rymu (nie sadze). Dziwne
Ostatnio zmieniony 24 paź 2025, 13:08 przez eddy_wata, łącznie zmieniany 3 razy.
świadomość swojej ignorancji
to początek drogi do elegancji
Przesłuchałem płytę, w sumie takie 7/10 w moim laickim odczuciu. Podkłady są przyjemne, jest jazzik do jazdy autem w deszczu, Mes rapuje dobrze, miejcami treść jest cringowa ale w sumie zdążył mnie do tego przyzwyczaić.
Ogromnym rozczarowaniem jest to, że po God Bless spodziewałem się, że co najmniej połowa płyty to będzie rozwalcowywanie Stasiaków, Witków i całej reszty tałatajstwa, które Mesowi zawiniło, a jedyny pocisk, jakiego się doszukałem to że córki któregoś z nich dalej żyją z Mesa dorobku.
No i brak nowego dissu na Tedego, kompromitacja na całej linii.
U Mesa brak dissów, u Tedego brak potwierdzonych rewelacji z lajwów, obydwoje rozczarowali.
edenmar pisze: ↑24 paź 2025, 9:35
Są na tej płycie jeszcze jakieś inne dissy/zaczepki do konkretnych osób
na którymś nowym tracku była jakaś linijka na tedego, ale nie pamiętam w którym, no i w lokalach padła fraza "noże do wieprza" ale to chyba przez przypadek wyszło xd
eddy_wata pisze: ↑24 paź 2025, 12:11
Chyba najblizsza polska płyta stylu, nomen omen (mac) millerowego
dobry strzał, pasuje, nie pomyślałem
eddy_wata pisze: ↑24 paź 2025, 12:53
Edit: wymienia zmarlych kumpli/raperow w 3. tracku i nie wymienia Leha
same, aż cofałem żeby się upewnić czy nie uciekło mi, jakby chciał to by zmieścił
To jest bardzo dziwne, zignorowanie pogrzebu, bo na ppkp na feacie to mes dawal wrecz ojcowski vibe natomiast nawwt jak byly jakies zaszlosci, to chyba nie za dobrze swiadczy o czlowieku, ze nie moze ich przebrnac po smierci tego drugiego, zwlaszcza, ze pewnie glupote mlodego mozna wybaczyc. No ale nie bedac mesikiem zapewne
Swietny numer ale przykro mi sie slucha tego wjazdu
świadomość swojej ignorancji
to początek drogi do elegancji
no prawda, niczego innego się jednak nie spodziewałem
anyway
po dwóch odsłuchach - nie powiem jak niektórzy, że płyta mnie zachwyca (ktoś porównywał do tpab, no kurwa, szanujmy się, i to piszę jako znany hejter leszcza), bo to za duże słowo (ksywa co mes najbliżej), natomiast na pewno jest to muzycznie ciekawe i zaciekawiające, jeszcze pewnie ze dwa razy poleci, ogólnie okejka, dzieje się na tym albumie więcej ciekawych momentów i zabiegów niż na połowie dyskografii tedego (niemałej przecież), nagrałbyś trzeciego dissa mesie głupia cipo i wygrałbyś beef