[beef] Eripe - Bedoes
- mainsieskonczyl
- Posty: 39
- Rejestracja: 25 maja 2022, 23:33
Re: [beef] Eripe - Bedoes
tak bedoes nie wpierdala jak świnia tylko się taki urodził 150kg
Re: [beef] Eripe - Bedoes
Fajne
Ostatnia minuta powinna być jednak pod bit, bo nie ma głosu jak Pan Jimson w Zamykam grę
Ostatnia minuta powinna być jednak pod bit, bo nie ma głosu jak Pan Jimson w Zamykam grę
-
georgefloyd
- Posty: 223
- Rejestracja: 26 lip 2025, 9:06
Re: [beef] Eripe - Bedoes
Przesłuchałem pierwsze parę sekund, fajne ale niech on nie duka już. Przecież to ma się nijak do muzyki. Wyobraźcie sobie, że ktoś wam puszcza Luciano, Dave’a, Sferę, Niske czy Morada a wy mu puszczacie takie coś. No nie, jedyne co to by miał cię za debila jak tłumaczyłbyś mu te mityczne pancze albo jakieś 3 krotne rymy. Niech wróci do pisania postów na facebooku. Bedi pożarł jednym disem i jednym plackiem. Bedi wykonał egzekucje i nic tego nie uratuje.
Re: [beef] Eripe - Bedoes
Z kim wolelibyście robić na etacie bo imo Eripe wydaje się lepszym typem do zapierdalania nocek na magazynie lub produkcji.
A ta ostatnia minuta to trochę cringe wyszła jednak
A ta ostatnia minuta to trochę cringe wyszła jednak
Re: [beef] Eripe - Bedoes
w kurwe dobrych panczy. Ostatnia minuta troche cringe ale to pod bedoesiary
Re: [beef] Eripe - Bedoes
Ale on się splakal 
Jak słucham twoje traczki, to wtedy faktycznie zbiera mnie do sraczki
Re: [beef] Eripe - Bedoes
zero sensownych 'argumentów', tylko kilka jakichś bezsensownych gierek słownych, a tak końcówka niezła żenada, rip mógł tego nie puszczać tylko jeszcze bardziej się skompromitował
Re: [beef] Eripe - Bedoes
no ja rozumiem że jak się dostało na pizdę to wypada disa nagrać
ale kurwa on nie ma nic do powiedzenia
ale kurwa on nie ma nic do powiedzenia
Re: [beef] Eripe - Bedoes
Spoiler
chuj pisze: ↑09 sie 2025, 3:08każda ocena, jeśli tyko jest czymś więcej, niż tylko wyrazem własnych upodobań, składa się z dwóch rzeczy - wyrażenia aprobaty lub dezaprobaty, które samo w sobie nie podlega żadnej dalszej argumentacji (i to jest właśnie to o czym ty mówisz) oraz jakiegoś odniesienia do obiektywnych cech ocenianego utworu, które mają wyjaśniać, dlaczego utwór zasługuje lub nie zasługuje na aprobatę (i to jest właśnie to na co ja zwracam uwagę)bronek pisze: ↑08 sie 2025, 19:07Tak jak pisalem, mozesz to sobie robic co chcesz, jak ci sie podoba ocenianie na podstawie rzeczy ktore sa zalezne od czegos tak obiektywnego jak punkt widzenia danej osoby (chyba ze wylozysz mi jak mierzysz obiektywnie te wszystkie czynniki o ktorych wspominasz, oczywiscie juz widze ten argument: po prostu wiesz bo to wszystko juz slyszales, i kazdy ktos sie zna™ tez slyszal i to wystarczy cnie) no to nie mnie oceniacchuj pisze: ↑08 sie 2025, 16:48 to, że nie ma perfekcyjnie obiektywnych kryteriów, nie znaczy tym samym, że ocena rapu musi z góry być skazana na nierzetelność. jak najbardziej możemy oceniać rap rzetelnie, na podstawie takich kryteriów jak jakość rymów, adekwatność poszczególnych wersów, czy oryginalność. oczywiście kwestie typu kto ma lepsze flow, albo który bit bardziej buja są ekstremalnie subiektywne, no ale w ogólnym rozrachunku nie jesteś nawet blisko prawdy.Mnie to nudzi, ale jak kogos bawi to have fun
![]()
najsamprzykład opinię "jazz jest dobry" można potraktować jako koniunkcję "jazz jest X" oraz "hurra, jazz!", gdzie w miejsce X podstawiamy cały szereg argumentów typu: jest wymagający dla muzyków, bogaty w emocjonalny wyraz, skomplikowany harmonicznie i cokolwiek jeszcze ktokolwiek wymyśli. przez to, że X nadaje się na przedmiot rzeczowej dyskusji, to również komponent "hurra!" (czyli aprobata) podlega tej dyskusji, gdyż wypowiadając ocenę, oceniający uzależnił trafność tego "hurra!" od jakichś argumentów, które jest nam gotowy przedstawić.
jak dla mnie pytanie epistemiczne pt: "czy ocena może być obiektywna?" jest źle postawione. ocena z natury dąży do obiektywności, natomiast na ile ona spełnia jej wymogi zależy od tego, jakie argumenty się za nią przedstawi, a w kontekście sztuki nigdy nie spełni tych wymogów w pełni. zamiast pytania epistemicznego, należy więc postawić pytanie normatywne pt: "czy warto oceniać, czy może lepiej poprzestać na komunikowaniu własnego gustu?" - otóż jak dla mnie, warto, bo warto jest być istotą mającą rigcz, a nie być bydlęciem, którego słowa są jak miedź brzęcząca, albo cymbał brzmiący, które zapytane o swoje gusta, nie potrafi odpowiedzieć ani be, ani me, ani kukuryku.
jeśli więc wyobrażasz sobie, że przy odsłuchu każdego dissu siedzę z jakimś notatnikiem i prowadzę tabelki z punktacją no to nie, nie jest tak, niemniej jako wieloletni słuchacz rapu jestem w stanie odróżnić coś zajebistego od podpuchy, na takiej samej zasadzie jak degustator Wina potrafi odróżnić w blind teście walory smakowe chilijskiego Shiraza od amareny z biedry, albo krytycy jazdy figurowej na lodzie potrafią ocenić występ zwracając uwagę na takie detale jak ułożenie stóp i stopień finezji piruetu - mimo iż to też nie są czynniki perfekcyjnie obiektywne, to jednak jak najbardziej można i należy obrać je za kryteria, tak żeby nasza ocena była rzetelna. nie przebiega to wedle schematu - ok, to teraz podejmę decyzję, że obieram takie a takie kryteria - no nie, bo to nie jest decyzja - mózg to robi automatycznie i jeśli siedzisz w czymś długo i zaczynasz kąsać co z czym się je to zaczynasz zwracać uwagę na pewne rzeczy w sposób całkowicie naturalny.
innymi słowy:
-umiejętność zmiany flow jako taką jak najbardziej jesteś w stanie odróżnić od jej braku i potraktować jako atut.
-oryginalność jesteś w stanie odróżnić od jej braku - punktem odniesienia jest przecież reszta sceny. rzecz "oryginalna" jest taka właśnie dlatego, że odbiega od tego co jest standardem, normą. jeśli coś wyprzedza swoje czasy / wyłamuje się ze schematu to należy to docenić.
-pisanie adekwatnych wersów (czyli zgodnych z prawdą, stanem faktycznym) jesteś w stanie odróżnić od farmazonu przy założeniu że otrzymamy jakiś reality check np w postaci nagrania z kamery zajścia tej słynnej sytuacji z "partyzantem". jeśli wtedy wyjdzie prawda np eripa to będzie to przecież potężny argument na jego korzyść w kontekście beefu!
-umiejętność ubierania tych powyższych adekwatnych linijek w jakieś dobre rymy o których jakości może świadczyć ich długość (rzecz całkowicie policzalna) albo schemat - też jesteś w stanie odróżnić od ich braku i potraktować to jako atut.
i to samo będzie z pewnością siebie na wokalu, jakimiś zabiegami / patentami, muzykalnością czy czymkolwiek co jeszcze będzie w stanie poświadczyć o twojej przewadze nad oponentem.
można oczywiście na powyższe przykłady warsztatu machnąć ręką i sprowadzić wszystko do: podoba mi się / nie podoba mi się, jednak z jakichś powodów ludzie co zjedli na rapie zęby są jednak zgodni co do tego, że kendrick wjebał drejka, albo jeszcze ogólniej - że pikers jest lepszym raperem niż żurom. czy oznacza to, że pikers jest obiektywnie lepszy niż żurom? no nie, ale to nic nie zmienia.
ogólnie to dajesz wajb takiego ziomka na pierwszym roku filozofii, który odkrył podział obiektywne / subiektywne i tera myśli, że jest ponad takimi wczutkami jak ocenianie rzeczywistości. nie rozumiem takiego podejścia szczególnie na forum, gdzie powinniśmy argumentować swoje stanowiska najlepiej jak potrafimy. niemniej pozdro ziomek, dzięki za wymianę zdań.
Zaczne od tego ze mysle ze przeceniasz to jak bardzo czlowiek siebie rozumie, i triggerem do tego aby ci sie cos podobalo nie jest to ze twoj umysl naturalnie wylapuje to czy dany utwor odhacza wszystkie twoje kryteria dobrej muzyki czy nie, tylko po prostu na poziomie podswiadomym pewnie na podstawie odczuc jakie miales podczas sluchania danej muzyki w przeszlosci dobiera czy wyslac sygnal "podoba mi sie" czy ten odwrotny. Oczywiscie sa tez osoby ktore mimo ze im sie cos nie podoba to potrafia ocenic muzyke przez pryzmat jakichs tam kryteriow np tych ktore przedstawiles. Problem w tym ze same te kryteria nie sa obiektywne, i tez czesto gesto sprowadzaja sie do
- twojego osobistego doswiadczenia (oryginalne/nieoczywiste -> ty tego jeszcze nie slyszales/nie widziales) ktore nie jest absolutne: strzele bo cie nie znam ale jestes daleki od przesluchania wszystkiego co wyszlo w samej polsce, choc na pewno przesluchales wiele bo jednak z tego co mowisz to slyszales juz praktycznie wszystko. Ale no jednak nie slyszales wszystkiego, wiec nie mozesz miec absolutnej pewnosci ze jest tak jak myslisz
- patrzenia na szklanke w polowie pusta lub w polowie pelna: niektorzy lubia jak ktos zmienia flow co 4 wersy, niektorzy nie lubia i im to przeszkadza i uwazaja to za chujowe/przekombinowane, czasami u tego samego artysy wybiorczo oceniamy ze to jest dobre mimo ze jest 10 roznych flow a czasami chujowe bo jest 10 roznych flow. Reality check tez jest troche absurdalnym kryterium, bo po pierwsze jest nie do sprawdzenia dosyc czesto, a po drugie mozna czerpac przyjemnosc z fikcji tez, mozna uwazac ze cos jest dobrym real talkiem, a ktos inny powie ze to chujowy real talk, ktos powie ze to dobra i ciekawa fikcja, ktos powie ze to chujowa fikcja. I w tym ukladzie wszyscy maja racje, wszystko jest chujowe i dobre w tym samym czasie, tylko my patrzymy przez pewne filtry ktore nam dyktuja sens tego wszystkiego, ale no te filtry to jakies nasze konstrukty psychologiczne i zyja tylko w naszych glowach, nie znajdziesz ich lezacych na ulicy w Berlinie i nie podniesiesz z podlogi...
I tutaj to juz moja dywagacja, ale czesto mam wrazenie ze argumentacja jest wykladana po to aby jakos usprawiedliwic nasze upodobania dla spolecznego celu jakim jest dogadywanie sie z innymi, ale elementy tej argumentacji sa tylko czyms czym "przykrylismy" te emocje ktore w nas dany utwor zeby pokazac/przekonac (moze nawet samego siebie?) ze to nie jest randomowe/podswiadome tylko ze byl za tym jakis logiczny ciag prowadzacy do tych emocji (ktore oczywiscie na pewno maja logiczna przyczyne, ale mysle ze nie az tak zlozona i swiadoma jak staramy sie pokazac)
Dobra i tak sie troche rozpisalem jak jakis runiek, pozdro chuju mam nadzieje ze troche lepiej wytlumaczylem swoja mysl uwolniona i ze znajdziesz tu cos nad czym bedziesz mogl podumac. A ja sie zabieram za przesluchanie dissu eripe nowego
Jem pizzę, piszę teksty, teraz jestem w prime jak Szczęsnyprzyszedłem się tu napierdalać a nie kurwa jakieś Ania powiedziała czy kurwa Klaudia
Szacunek za bycie sobą i za wersy
Wy tak bardzo się staracie, że każdy jest pierwszy lepszy
Re: [beef] Eripe - Bedoes
pół tony montana śmieszny pancz
Re: [beef] Eripe - Bedoes
Słabe ale niech się strzelają do skutku
Lata melanży od 19 Marca 2009 w forumkowej branży
Burak pisze:Tu jest forum ślizgawka, a nie jakiś wizaż, jak trzeba to wypłacamy sobie liście na odmułke, a jak trzeba przytulamy a nie jakieś Ania powiedziała czy kurwa Klaudia
Re: [beef] Eripe - Bedoes
Na takiego Bedoesa wystarczy. Fajne.
Re: [beef] Eripe - Bedoes
Ślizgawka podsumowana
Uwierzyła bedoesowi że cała patokalipsa była z Eripe i czemu nic nie robili, nie atakowali bedoesa i kręcili bekę z tego przez dwie strony
A okazała się że oni byli 500 mil od nich xD
Uwierzyła bedoesowi że cała patokalipsa była z Eripe i czemu nic nie robili, nie atakowali bedoesa i kręcili bekę z tego przez dwie strony
A okazała się że oni byli 500 mil od nich xD
Re: [beef] Eripe - Bedoes
dużo lepsze niż to pierwsze, ale ta 3 zwrota bez bitu to gówno obesrane
jak sie bedo dalej bić to jednak wygrał hib hob
jak sie bedo dalej bić to jednak wygrał hib hob
Re: [beef] Eripe - Bedoes
Oj jak boli że fakty i zawierzenie grubemu popsuło zabawę
Re: [beef] Eripe - Bedoes
w sumie to 99% osób chuj obchodzi czy eripe tam był z całym krakowem czy samemu i se dissy oceniamy, ale spoko mordo, pucuj się dalej
Przesłuchałem jeszcze z 3 razy sobie, przeczytałem też tekst. Pisałem przed pierwszym dissem Bedoesa że raczej nie odpowie (z przyczyn fejmowych) i odpowiedział, ale no tutaj nie padł żaden argument, forma też jest średnia, co najwyżej kilka nieźle poskładanych wersów - w szoku będe jak Bedi jeszcze raz odpowie. Pierwszy diss Eripe zdecydowanie 2 poziomy wyżej
Przesłuchałem jeszcze z 3 razy sobie, przeczytałem też tekst. Pisałem przed pierwszym dissem Bedoesa że raczej nie odpowie (z przyczyn fejmowych) i odpowiedział, ale no tutaj nie padł żaden argument, forma też jest średnia, co najwyżej kilka nieźle poskładanych wersów - w szoku będe jak Bedi jeszcze raz odpowie. Pierwszy diss Eripe zdecydowanie 2 poziomy wyżej
Belmondo pisze:Jestem człowiek demolka
Życie to ślizgawka, twoje życie to parodia
Re: [beef] Eripe - Bedoes
Bez kitu, to brzmi jak odrzut z płyty roku, mamy 2025. Już pomijając, że w tym dissie nie ma żadnych argumentów, ile można pierdolić o wadzeThe Bitch Fucker pisze: ↑01 sie 2025, 19:19 Wszystko fajnie i super, tylko dlaczego on od tylu lat brzmi jakby cały czas leciał na jednym i tym samym podkładzie w ten sam sposób?
Ok kolega upo











