oczywiście, że dge, przecież peja to rapkasztan co nagrał jeden dobry album (na legalu, na którym na dodatek zjadł go każdy raper zaproszony na gościnkę) reszta dorobku to padaka.
gural solo nagrał jeden zajebisty i jeden dobry, reszta padaka. druga kasta to już pełnoprawny duet z guralem, i ten album jest zajebisty.
flow, metafory, porównania, pancze - gural over peja. nawet w kawałkach o smutnej tematyce gural zjada peje, który tylko pierdoli w kółko, że bieda.
a jeżeli chodzi o cringe to u gurala go nie ma, a u peji jest go mnóstwo. począwszy od zrobienia z siebie niedojeba na koncercie ice-t aż do wymyslania sobie jakiegoś alter ego ala slim shady i odpierdalania żenady.
Peja to niestety skończył się po Na Legalu. Skąd pochodzą dwa klasyki. Potem to już ciągle to samo flow, ten sam sposób składania. Jakieś przebłyski były w trakcie beefu z tedeefem. Jedyne czym mnie Peja ujmuje to jego ogromna zajawa na hiphop i wiedza na jego temat.
A Gural to flow, bragga, rymy o czymś i o niczym jednocześnie, proste i pojebane rymy, zabawa, luz. Daje mi to czego oczekuję od rapu.
MetinowyGosu pisze: ↑02 kwie 2026, 3:53
oczywiście, że dge, przecież peja to rapkasztan co nagrał jeden dobry album (na legalu, na którym na dodatek zjadł go każdy raper zaproszony na gościnkę) reszta dorobku to padaka.
Na legalu to nie jedyna dobra płyta rycha przecież. Wszystko co wyszło pozniej np ski skład z wiśnią, noja czy slu, aż do na serio w 2009 tam wszędzie są fibre rzeczy i klasyki. Problem polega na tym po beefie z Tede już nic równie dobrego nie nagrał.
Głos na Dziadziora pierwszy biały murzyn i mistrz pierdolenia sensownych rzeczy o niczym
A Rychu sensownie to się zatrzymał,chociaż do 2012 roku twardy kozak niczym stolec po grzybach
Trzecia anieta i po raz trzeci nie pozostaje nic innego jak stanąć w prawdzie i uznać, że muzyka, bity, flow etc. > treści dla mnie. Ale po raz pierwszy Paluch zadrżał przed kliknięciem w odpowiednie oczko, bo o ile Gurala lubię bardzo, to złapałem się na tym że za cholerę nie potrafię przywołać z pamięci ani jednej kompletnej zwroty. Więc trochę łyso głosować.
flow gurala musi wyrządzać jakieś szkody na umyśle bo wszyscy których znam i się nim jarali to dziś konsumują yung igi, oki i pozostała plejada gwiazd negatywnie zakręconych
MUWIO ŚLIMAK-ŚLIMAK-ŚLIMAK POKAŻ ROOOOOOOOOOOOOOOGI TEJ
ZNÓW MIAŁEM BŁOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOGI SEN
ZE MÓJ BYŁ KAWAŁEEEEEEEK PODŁOOOOOOOOOOOGI TEJ
MetinowyGosu pisze: ↑02 kwie 2026, 3:53
oczywiście, że dge, przecież peja to rapkasztan co nagrał jeden dobry album (na legalu, na którym na dodatek zjadł go każdy raper zaproszony na gościnkę) reszta dorobku to padaka.
Hans dał dojebaną zwrotkę gościnną na tej płycie
mezo też. alkusa penerusa zpulweryzował tam każdy oprócz icemana.
Dodano po 20 minutach 39 sekundach:
Rookie pisze: ↑02 kwie 2026, 8:35
Na legalu to nie jedyna dobra płyta rycha przecież. Wszystko co wyszło pozniej np ski skład z wiśnią, noja czy slu, aż do na serio w 2009 tam wszędzie są fibre rzeczy i klasyki. Problem polega na tym po beefie z Tede już nic równie dobrego nie nagrał.
przecież wiśnia to drewno jebane, którego się słuchać nie da.na tej płycie to peja zalicza już regres względem NL, to trzeba mieć nie lada talent, żeby 30 lat się męczyć w sklepie na oryginał cedek hajs ostatni i być wciąż taką miernotą na majku jak na tym jego najnowszym albumie. w dodatku to ten album ski skłądu w zasadzie ociera się o hiphopolo - sprawddźcie sobie refren w jestem zbuntowanym głosem.
kolejne materiały czyli jakieś real peja strategy, życie kurwiarza, najlepszą obrona jest sraka, styl życia goja to już jakiś nieśmieszny żąrt. Mówicie coś o cringe'u? chcę Tak bardzo pierdolić się z tobą zaśpierwane tym cienkiutkim, wieśniackim głosem kastrata to jest coś, czego nie da się wymazać z pamięci.
dr zjeb pisze: ↑02 kwie 2026, 10:31
Trzecia anieta i po raz trzeci nie pozostaje nic innego jak stanąć w prawdzie i uznać, że muzyka, bity, flow etc. > treści dla mnie. Ale po raz pierwszy Paluch zadrżał przed kliknięciem w odpowiednie oczko, bo o ile Gurala lubię bardzo, to złapałem się na tym że za cholerę nie potrafię przywołać z pamięci ani jednej kompletnej zwroty. Więc trochę łyso głosować.
Jak w ogóle można słuchać PLHH i nie znać zwrotek z Peryferii albo z Jestem szejkiem? to tak jakby nie znać zwrotek peji z jest jedna rzecz albo z kolejny stracony dzień.
Głos na Gurala. Killaz słuchałem jeszcze przed Peją. Kaseta krążyła po osiedlu.
Na Legalu klasyk, dostalem od matki na urodziny za dzieciaka. Xd Potem jakies jedynie pojedyncze kawałki, a Gural miał mixtejpy, solówki. Okres gimbazy i liceum to leciało nonstop.
W kieszeni ciężki Benjamin, nie Benjaminek...
Z gościnek Gurala to jest chyba mój faworyt, ale możliwe, że o czymś zapomniałem. Na jakim on tu połączeniu luzu w nawijce z charyzmą i pewnością siebie leci to jest niepojęte. On jest szalonyy jakby to powiedział Włodzimierz Szaranowicz.
Cięzki wybór, podobny kaliber legendarności. Głosuję na DGE, tylko dlatego, że na pewno słuchałem go więcej. Rapowo chyba zgoda, że lepszy, ale z drugiej strony bardziej przypałowy niż Peja, w sensie wieśniactwa z followtherabbit, te dziwne jazdy mixtapowe, szpadyzory, El Lewako mode, przesadna murzyńskość i tendencje moralizatorskie. Na dodatek masa kawałków gdzie sens nie ma sensu. Ale ma dużo zajebistego gówna też i miał swoje momenty w rap grze. A Peja? No nic do niego nie mam, szanuję, ale nigdy go jakoś specjalnie za wiele nie słuchałem, bo jakiś prosty ten rap był i tyle, penerstwo nie dla mnie.
W pierwszym odruchu miałem wybrać Peje, bo Na Legalu, bo Gural pierdoli głupoty, bo w sumie ani jednego ani drugiego od lat nie sprawdzam itd. Ale potem się zastanowiłem i o ile ostatni krążek Peji, który przesłuchałem w całości wyszedł w 2012, tak Gurala nawet nowe rzeczy jestem w stanie sobie puścić. A potem puściłem sobie najlepszą płytę Gurala pierwszy raz od X lat, czyli Drewnianej Małpy Rock i o chuju złoty, jak to dalej zajebiscie brzmi i wchodzi.
No i głos leci na białego murzyna, aż wstyd, że rozważałem głos na Peje.