Miałem okazję zobaczyć już cały 5. sezon i nie wszystko zagrało tak, jak początkowo się spodziewałem. Żeby było jasne, to wciąż jest dobry serial, jednak mam kilka ALE. Przede wszystkim ostatnie dwa sezony były mocno słodko-gorzkie, w nowej odsłonie trochę tego brakuje. Widać to chociażby po postaci Michała, który w pewnym momencie zaczął mówić ludzkim głosem, natomiast w
The Office PL 5 otrzymujemy kompletnego kretyna oraz gbura, któremu sperma tak uderzyła do mózgu, że nie widzi niczego poza cycami Joanny Kulig. Tylko brakowało, żeby walił konia do odciny po godzinach w swoim biurze. Jeżeli kogoś denerwował Michał w poprzednich sezonach, to tutaj jest jeszcze gorszy. Aczkolwiek - Piotr Polak w tej roli jest perfekcyjny. Krindż leje się strumieniami.
Mam wrażenie, że trochę się wyczerpuje formuła Darka Wasiaka. Bodaj pierwszy odcinek i później jego spot wyborczy to perełki, ale wiele rzeczy na przestrzeni całego sezonu się zapętla, chociaż w finale znowu ma swoje show. Największym cwelem oczywiście wciąż jest Adam - postać nudna, bez polotu, a jego poprawność i bezjajeczność najlepiej odda odcinek ze sporem o śmieszność
13 posterunku. Niestety, przy młodym Mostowiaku nic do grania nie ma także Asia.
Za to Patrycja - no kurde, to najlepiej napisana postać. Pięknie ewoluuje z sezonu na sezon, dostarczając zarówno beki, jak i pewnej refleksji. Fajnie rozwinął się też Reagan. Łuki z kolei dalej jest Łukim, za co props, ale też bardzo się cieszę, że więcej czasu ekranowego dostał Seba. Uwielbiam tę postać. W tym sezonie będzie można podziwiać jego raperskie umiejętności

No i ciekawy jest nowy pracownik, informatyk introwertyk, chociaż zdecydowanie za mało go na ekranie.