Sensei pisze: ↑04 maja 2024, 8:52
mega wkurwia sluchanie tego placzliwego glosu pod jakies zamulaste bity
Sensei pisze: ↑04 maja 2024, 8:52
nie tylko jest fajnie przewinięty i dobrze się tego słucha, ale też mocny lirycznie/argumentacyjnie
+1, podbijam tylko to, co pisałem już po pierwszym z nich.
Dissy Drejka brzmią jak numery z jego płyt, które zapisuję, dissy Kendricka brzmią jak numery z jego płyt, które skipuję. Ja rozumiem że momentami parodia, że ekspresja itp, ale serio mnie to męczy w odsłuchu. Drugi Drejka jeszcze fajniejszy niż ten pierwszy, props za linijki o waleniu konia do bycia czarnym, podkreślam czarnym i wczucie w jakiegoś mesjasza proroka obsypywanego nagrodami za polityczne biadolenie o wakandzie, bo też mnie to w nim wkurwia
Ach, no i zapomniałbym - obserwując ten beef i niedawną dramę z Diddym i Jayem wydaje się, że pół branży stuka kolegów, chyba trzeba definitywnie zmienić gatunek.
+1
W beefie ok są ważne argumenty i mocne linijki, ale wg mnie kawałki też muszą nieść...i jak myślę o tym beefie to do kawałków Drejka chętnie wrócę, a Kendricka no nie bardzo.
Re: [beef] Kendrick Lamar vs Drake (bo J. Cole spierdolił jak Gołota)
Sensei pisze: ↑04 maja 2024, 8:52
mega wkurwia sluchanie tego placzliwego glosu pod jakies zamulaste bity
Sensei pisze: ↑04 maja 2024, 8:52
nie tylko jest fajnie przewinięty i dobrze się tego słucha, ale też mocny lirycznie/argumentacyjnie
+1, podbijam tylko to, co pisałem już po pierwszym z nich.
Dissy Drejka brzmią jak numery z jego płyt, które zapisuję, dissy Kendricka brzmią jak numery z jego płyt, które skipuję. Ja rozumiem że momentami parodia, że ekspresja itp, ale serio mnie to męczy w odsłuchu. Drugi Drejka jeszcze fajniejszy niż ten pierwszy, props za linijki o waleniu konia do bycia czarnym, podkreślam czarnym i wczucie w jakiegoś mesjasza proroka obsypywanego nagrodami za polityczne biadolenie o wakandzie, bo też mnie to w nim wkurwia
Ach, no i zapomniałbym - obserwując ten beef i niedawną dramę z Diddym i Jayem wydaje się, że pół branży stuka kolegów, chyba trzeba definitywnie zmienić gatunek.
no fakt w chuj to cale czarne mesjanstwo i poniekad SJWism kendricka bywa corny
Re: [beef] Kendrick Lamar vs Drake (bo J. Cole spierdolił jak Gołota)
: 04 maja 2024, 13:07
autor: ConeyIsland
Jolo pisze: ↑04 maja 2024, 12:25
W beefie ok są ważne argumenty i mocne linijki, ale wg mnie kawałki też muszą nieść...
Niby tak ale czasem wystarczy minuta żeby wygrać beef Spoiler
Re: [beef] Kendrick Lamar vs Drake (bo J. Cole spierdolił jak Gołota)
: 04 maja 2024, 13:32
autor: koniec
a jeszcze props dla alchemista, to pianinko idealnie pasuje do tego jak podły i złowieszczy jest ten diss
Re: [beef] Kendrick Lamar vs Drake (bo J. Cole spierdolił jak Gołota)
: 04 maja 2024, 13:46
autor: Globe
@@SWN@Jolo Nie no, panowie. Albumy/piosenki to tak. Tam wypadkowa tego co nawinięte i pod co jest najważniejsza, ale w DISSIE, gdzie każdy tylko czeka na to co masz do POWIEDZENIA, arugment o tym, że track ma REPEAT VALUE uważam za co najmniej kulejący.
Widzę pewne zalążki beefu pomiędzy fanbojami drake i kendrick. Czekam na opinię jogiego, który pewnie siedzi z bagietką w gaciach i je chrupki uśmiechnięty.
Re: [beef] Kendrick Lamar vs Drake (bo J. Cole spierdolił jak Gołota)
: 04 maja 2024, 13:51
autor: SWN
Globe pisze: ↑04 maja 2024, 13:46
ale w DISSIE, gdzie każdy tylko czeka na to co masz do POWIEDZENIA
Jakbym chciał tylko sprawdzić jakie wymyślił argumenty, to bym sobie odpalił tekst na rapgeniusie albo prowadziliby ten konflikt oświadczeniami na facebooku, ale to raperzy.
Re: [beef] Kendrick Lamar vs Drake (bo J. Cole spierdolił jak Gołota)
: 04 maja 2024, 13:54
autor: Wtn
Podbijam, po prostu sposób rapowania Kendricka w tych dissach jest taki miałki
Re: [beef] Kendrick Lamar vs Drake (bo J. Cole spierdolił jak Gołota)
Globe pisze: ↑04 maja 2024, 13:46
ale w DISSIE, gdzie każdy tylko czeka na to co masz do POWIEDZENIA
Jakbym chciał tylko sprawdzić jakie wymyślił argumenty, to bym sobie odpalił tekst na rapgeniusie albo prowadziliby ten konflikt oświadczeniami na facebooku, ale to raperzy.
No ale nie powiesz mi, że Drake wygrywa tym, że nagrał fajniejszy numer.
e: Uważam, że cała ta "terapeutyczna" konwencja spokojnego nawijania i siadanie z całą rodziną do stołu, opowiadając jaki to ich syn jest skurwysyn, żeby no własnie, wsadzić wszystkich do jednego wora sugerując, że nie było innej opcji, bo czym skorupka za młodu jest PRZEMOCNA.
Re: [beef] Kendrick Lamar vs Drake (bo J. Cole spierdolił jak Gołota)
: 04 maja 2024, 14:10
autor: SWN
Nie wiem kto wygrywa, bo trochę (strasznie nie chcę użyć tego słowa, bo wiem jak to zabrzmi, ale nie chce mi się szukać lepszego) WYROSŁEM z beefów muzycznych, nie rajcują mnie jak w czasach kiedy bliżej mi było do truskulu, stąd bardzo ciężko mi to oceniać jakimś systemem "1:0 Drake, dobra teraz 2:1 Kendrick, ok odbił jest 2:2". Bardzo dużo zależy od dnia, nastroju, wstania którąś nogą, a tak się składa, że - jak widać nie jako jedynemu - dużo łatwiej mi o nastrój do nucenia Drejka, niż kendrickowego skrzeczenia tym gonionym flow.
Co zrobię, nic nie zrobię, już na starym forum mnie wkurwiał (muzycznie), a jak dołożył do tego świrowanie czarnego jezusa rozkazującego przepraszać białym fanom na koncertach, to w ogóle.
Re: [beef] Kendrick Lamar vs Drake (bo J. Cole spierdolił jak Gołota)
: 04 maja 2024, 14:22
autor: Globe
No najwygodniejsza odpowiedź jaka może być, nie jarają mnie beefy i wygrywa muzyka. Jak mam z tym dyskutować? ADMINSTRATOR TO FANBOJ DRAKE, UWAŻAJCIE BĘDĄ WARNY.
A tak serio, to linijki w dissie Kendricka nie robią na Tobie wrażenia? (pomijając flow i całe te)
Re: [beef] Kendrick Lamar vs Drake (bo J. Cole spierdolił jak Gołota)
: 04 maja 2024, 14:27
autor: Parlae
Ale najlepszy bit jest w Family Matters, chyba zgoda.
To robota Boi-1dy prawda?
Re: [beef] Kendrick Lamar vs Drake (bo J. Cole spierdolił jak Gołota)
: 04 maja 2024, 14:31
autor: SWN
Globe pisze: ↑04 maja 2024, 14:22
A tak serio, to linijki w dissie Kendricka nie robią na Tobie wrażenia? (pomijając flow i całe te)
Musiałbyś wymienić które konkretnie, bo przy wielu z nich (z obu stron) mam wrażenie, że albo nie jestem na bieżąco z faktami, albo nie rozumiem na czym polega zarzut, przykładowo wątek Drejka mającego w walizce jakieś medykamenty - czuje się jakby ludzie robili WHOAA, a ja stoję i nie wiem czemu.
Globe pisze: ↑04 maja 2024, 14:22
No najwygodniejsza odpowiedź jaka może być
No ale to nie jest coś co wymyśliłem na poczekaniu, bo postawiłeś mnie w rogu, czy coś. Ja o tym jojczę zanim zaczął się jakikolwiek beef. Dawny ja zabierał kumpla na bok żeby odsłuchać w szkolnym kiblu odpowiedź, bo właśnie się pojawiła, obecny ja dostał - statusowo - największy beef od czasu Nas vs Jay i jestem jak "no spoko", takie czasy. W ogóle zabawne jest też to, że najbardziej z tych wszystkich numerów podoba mi się chyba oprawa wizualna, czyt. jakieś smaczki z tymi okładkami, wykadrowanymi zdjęciami, pomysłem na rozjebanie auta z GKMC, zdziadziałem.
Re: [beef] Kendrick Lamar vs Drake (bo J. Cole spierdolił jak Gołota)
: 04 maja 2024, 14:36
autor: Jose
Globe pisze: ↑04 maja 2024, 13:46
ale w DISSIE, gdzie każdy tylko czeka na to co masz do POWIEDZENIA, arugment o tym, że track ma REPEAT VALUE uważam za co najmniej kulejący
+1
Chociaż przypominam, że Tede Pejego rozjebał dissem, który ma zarówno barsy, jak i repeat value.
@SWN Ty przez ostatnie 5 lat to się postarzales o 30 co najmniej, bez kitu
Re: [beef] Kendrick Lamar vs Drake (bo J. Cole spierdolił jak Gołota)
: 04 maja 2024, 14:39
autor: PSZ
Ale się kendrick uczepił tego jak drake traktuje kobiety, jednocześnie stojąc po jednej stornie z fjuczerem - litości Spoiler
SWN pisze: ↑04 maja 2024, 14:10
Nie wiem kto wygrywa, bo trochę (strasznie nie chcę użyć tego słowa, bo wiem jak to zabrzmi, ale nie chce mi się szukać lepszego) WYROSŁEM z beefów muzycznych, nie rajcują mnie jak w czasach kiedy bliżej mi było do truskulu, stąd bardzo ciężko mi to oceniać jakimś systemem "1:0 Drake, dobra teraz 2:1 Kendrick, ok odbił jest 2:2". Bardzo dużo zależy od dnia, nastroju, wstania którąś nogą, a tak się składa, że - jak widać nie jako jedynemu - dużo łatwiej mi o nastrój do nucenia Drejka, niż kendrickowego skrzeczenia tym gonionym flow.
Co zrobię, nic nie zrobię, już na starym forum mnie wkurwiał (muzycznie), a jak dołożył do tego świrowanie czarnego jezusa rozkazującego przepraszać białym fanom na koncertach, to w ogóle.
+1 nic dodać, nic ująć.
Re: [beef] Kendrick Lamar vs Drake (bo J. Cole spierdolił jak Gołota)
: 04 maja 2024, 14:41
autor: koniec
posting swn bardziej pretensjonalny niż mesjanizm kendricka
Re: [beef] Kendrick Lamar vs Drake (bo J. Cole spierdolił jak Gołota)
: 04 maja 2024, 14:45
autor: sebring
slgwk robi pale dla drejka? ależ niespodzianka
Dodano po 37 sekundach:
a swn to pamietam ze za czasow beefu z pusha mowil ze drejk wygral xdd
Re: [beef] Kendrick Lamar vs Drake (bo J. Cole spierdolił jak Gołota)
: 04 maja 2024, 14:47
autor: SWN
koniec pisze: ↑04 maja 2024, 14:41
posting swn bardziej pretensjonalny niż mesjanizm kendricka
Co w tym pretensjonalnego? Jak chcesz wersji streszczonej to masz - nie robi na mnie wrażenia większość dotychczasowych zarzutów, więc sprowadzam sobie to do porównania kto jak je zaserwował, a tu znacznie bliżej mi do Drejka, tyle. Mam nadzieję że nawijając pod nosem zakrywasz usta przy n-wordach, bo KDot nam nie pozwala.
A, dodatkowy props za odjebanie Rockiego czterema linijkami, dosłownie czterema linijkami, i to absolutnie wystarczającymi.
sebring pisze: ↑04 maja 2024, 14:46
a swn to pamietam ze za czasow beefu z pusha mowil ze drejk wygral xdd
Nie oceniłem pozytywnie żadnej płyty Drejka po IYRTITL, ale znajdź to jak możesz, bo sam jestem ciekaw co mogłem pisać, a nie pamiętam.
Re: [beef] Kendrick Lamar vs Drake (bo J. Cole spierdolił jak Gołota)
: 04 maja 2024, 14:48
autor: Globe
Też się jarałem rozwalaniem furgonu Z tym ozempiciem to jest tak, że jest to lek na cukrzycę, stosowany powszechnie do odchudzania. I to pierwszy chyba taki przypadek, że to faktycznie jest cudowny lek na odchudzanie. To jest, poza braniem tego, nic innnego nie musisz robić praktycznie. (Tylko trochę przesadzam). Podejrzewam, że zarzut w stylu, patrzcie na niego taki raper, zabijaka i koszykarz, a musi ozempic brać.
@SWN w sumie to zareagowałeś na ozempic jak ten moderatoro/edytor fantano, który zapauzował track po linijkach o ozempicu, a wcześniejszych o escortkach jakby kompletnie nie słyszał A to, że facet się bawi w handlowanie ludźmi (Tylko trochę przesadzam) to jednak cholernie mocny zarzut i to, że jest leniwy i dba o siebie operacjami i lekami raczej ma znaczenie znikome.
Co do muzyczności, no to tak. Fajnie jak przy okazji wdeptywania kogoś w glebę, robi to na fajnym floe i dobrych bitach:
Oryginalny upload to chyb miał w okolicach 400 tyś. wyświetleń (sic).
Re: [beef] Kendrick Lamar vs Drake (bo J. Cole spierdolił jak Gołota)
: 04 maja 2024, 14:59
autor: koniec
SWN pisze: ↑04 maja 2024, 14:47
Co w tym pretensjonalnego?
obnoszenie się z tym całym wyrosłem interesuje mnie muzyczka nie barsy
SWN pisze: ↑04 maja 2024, 14:47
Mam nadzieję że nawijając pod nosem zakrywasz usta przy n-wordach, bo KDot nam nie pozwala.
no pewnie a tpab słucham zawsze w takim outficie Spoiler
Re: [beef] Kendrick Lamar vs Drake (bo J. Cole spierdolił jak Gołota)
koniec pisze: ↑04 maja 2024, 14:41
posting swn bardziej pretensjonalny niż mesjanizm kendricka
Co w tym pretensjonalnego? Jak chcesz wersji streszczonej to masz - nie robi na mnie wrażenia większość dotychczasowych zarzutów, więc sprowadzam sobie to do porównania kto jak je zaserwował, a tu znacznie bliżej mi do Drejka, tyle. Mam nadzieję że nawijając pod nosem zakrywasz usta przy n-wordach, bo KDot nam nie pozwala.
A, dodatkowy props za odjebanie Rockiego czterema linijkami, dosłownie czterema linijkami, i to absolutnie wystarczającymi.
sebring pisze: ↑04 maja 2024, 14:46
a swn to pamietam ze za czasow beefu z pusha mowil ze drejk wygral xdd
Nie oceniłem pozytywnie żadnej płyty Drejka po IYRTITL, ale znajdź to jak możesz, bo sam jestem ciekaw co mogłem pisać, a nie pamiętam.
Chłop przecież sam siebie jebał za ten mesjanizm na MMATBS, będziecie używać tego argumentu do usranej śmierci? Chłop miał taką fazę w okolicach TPAB, potem mu przeszło, sam mówił że to opierdolenie fanki na koncercie było słabe. Zakrzyczenie tego co Kendrick robi hasłami o mesjanizmie jest już nudne.
Oczywiście że ten diss drejka jest najlepszy muzycznie, ale drejk wbija w kendricka panczami todem z wbw. A nawet jak rzuca coś mocniejszego o czym można podyskutować i poczekać na odpowiedź dota, typu te wersy o biciu żony, to fanboje w komentarzach na yt spuszczają się nad wersami typu "kendrick otworzył morde, dajcie mu grammy"
Kendrick wbija z wersami jakby chciał drejka zabić. Słuchając pierwszy raz Meet the Grahams czułem się podobnie jak przy pierwszym odsłuchu The Story of Adidon. Aż niezręcznie tego słuchać, jest tak personalnie i ciężko.