Pisze z perspektywy sajko który jego odpadły postrzega jako bekowe trollowanie świata, rzeczy które tylko on mógłby powiedzieć lub zrobić. Kontrowersja zawsze była, ale muzyka się broniła.
Na pierwszy rzut ucha, wydaję mi się, że znów otoczył się YESMAN'ami, cierpi na tym jakość samego produktu, która zawsze była u niego najważniejsza. Nie było istotne czy kawałek wyprodukował on sam, czy 46 osób, najistotniejszy był zawsze produkt (co zabawnie koresponduje z tym co myśli się o jego ego). Tutaj w cały proces mocno zaangażowany jest taka miernota Lildurk. To już Big Sean był lepszy, mimo tego co mówił ye w drunkchamps.
W tym co słyszałem brakuję mi duszy. Mimo, że nie widziałem nigdzie informacji, żeby Rick the Reducer brał udział w sesjach, to instrumentale i same aranże wydają mi się puste, momentami minimalistyczne ale w złym tego słowa znaczeniu. Pewnie gdyby brał udział, brzmiało by to lepiej. Everybody brzmi jakbym ja to posklejał, a nie umiem nawet zagrać wlazł kotek na płotek. Tekst jest tak bzdurny, że opadły mi ręcę (a dla kontekstu I Love It z lil pumpem uważam za zabawne i pasujące do konceptu). Totalnie niewykorzystany potencjał, szczególnie, że ten sampel pewnie kosztował równowartość PKB małego państwa.
Są 2-3 perełki, ale na chwilę obecną jestem w pracy więc nie przytoczę tytułów, reszta jest po prostu byle jaka. Przynajmniej na pierwszy odsłuch
also Mike Dean wruuuć
EDIT:
FOREVER ROLLING, BACK TO ME git
Spodziewam się tego:
https://www.youtube.com/watch?v=8K0aEuugTOA