Najlepsze lata polskiego HH

Płyty, zapowiedzi materiałów, dyskusje na temat raperów i producentów z naszej rodzimej sceny.

Moderatorzy: Jose, oldschool

synek
Posty: 75
Rejestracja: 20 sie 2019, 8:19

Re: Najlepsze lata polskiego HH

Post autor: synek »

Rocznik 1980. Pierwsze płyty Liroya / WYP3 wyszły pod koniec mojej podstawówki. Nigdy nie byłem _fanem_ HH, raczej słuchałem go z doskoku. Poniżej moje wrażenia:

Początki gatunku w PL szczerze mówiąc raczej mnie bawiły. Pierwsza płyta Molesty to IMO chujnia straszliwa - smętne pianinko i prawilni kolesie z ursynowskiego blokowiska, "komputer atariego", no śmiech na sali. Z moich rejonów pochodził skład Fenomen, goście chodzili ze mną do liceum (LO nr 3 na warszawskiej Woli), kojarzyłem ich z korytarzy szkoły, znałem kawałek o Yelonkach i kawałek o sensacji, ale nie uważałem, że to zajebioza - ot, kolesie zrobili jakąś amatorkę, ktoś im to wydał, no spoko, ale sutki mi nie sztywnieją. I tak właśnie widzę PL rap w końcówce lat 90tych z perspektywy czasu - amatorszczyzna, ale jest zapotrzebowanie rynku, więc kolejne składy podpisują kontrakty z wytwórniami. Wychodziło tego dużo, ale większość straszliwie wtórna i bez pomysłu.

Tak naprawdę dopiero dobre parę lat później zauważyłem, że gatunek się zmienił i przestał samego siebie traktować tak bardzo poważnie. Na Vivie zaczęły hulać klipy do Platynowego Sombrero i Wielkiego Joł i wtedy dopiero poczułem w polskim rapie walor imprezowy. Bujała ta muza i wtedy właśnie jak dla mnie zaczął się pierwszy fajny okres - kawałki o imprezowaniu, bez spiny i jebania policji. Dobre to było.

Ale prawdziwa złota era to dla mnie mniej więcej okolice 2011 - 2015 roku. Parę płyt, dla których IMO warto było przeczekać chujowe lata 90te: Trzeba Było Zostać Dresiarzem, Cztery i Pół, Lot 2011, Wilk Chodnikowy, Elliminati i #Kurt_Rolson, Ludzie Sztosy, Labirynt Babel, Ezoteryka.

Lata 2011-2015 to dobre teksty. Dobre bity. Produkcja na poziomie. Są bengery, są smutne kawałki o życiu, jest o wygranku, jest o przegranku. Pełna paleta emocji.
Awatar użytkownika
oldschool
Moderator
Posty: 17166
Rejestracja: 17 kwie 2019, 22:50

Re: Najlepsze lata polskiego HH

Post autor: oldschool »

synek pisze: 29 gru 2021, 12:50 Trzeba Było Zostać Dresiarzem, Cztery i Pół, Lot 2011, Wilk Chodnikowy, Elliminati i #Kurt_Rolson, Ludzie Sztosy, Labirynt Babel, Ezoteryka.
Czy tylko ja tak mam, że do żadnej z tych płyty w ogóle nie wracam? No może kilka numerów z Ezoteryki, a z reszty 1-2 numery raz na 5 lat gdzieś wpadną.
Ona mnie pyta skąd woń tej esencji
To zbita kula spod kutasencji
Awatar użytkownika
Sialala
Posty: 2437
Rejestracja: 26 lis 2019, 21:32

Re: Najlepsze lata polskiego HH

Post autor: Sialala »

No gość jako warte uwagi wymienił same chujowe wyprane z czegokolwiek płyty a chwile wcześniej psioczyl na skandal :lol:

Btw. HK i hajs hajs hajs oczywiście top polskiego rapu i tu nie ma się do czego przyczepić.
Awatar użytkownika
Jiigsi
good kid
Posty: 6859
Rejestracja: 18 kwie 2019, 14:20
Lokalizacja: u jasnego w klubie

Re: Najlepsze lata polskiego HH

Post autor: Jiigsi »

No ja lata 2011-2013 uznałbym za chujowy punchline rap, którym się wtedy wiadomo jarałem, ale po czasie ciężko mi to uznawać za coś innego niż pastisz gatunku. Nie twierdzę, że nie wyszły w tym okresie dobre płyty, mówię tylko o takim generalnym trendzie i ogólnych odczuciach co do gatunku w tych latach.
last.fm

She gon' make me feel nice, jiggy jiggy on deck
I got bare gyal 'round, jiggy jiggy on deck
Awatar użytkownika
SuperRapMaster
Posty: 987
Rejestracja: 11 wrz 2021, 13:41
Lokalizacja: Truskulasy

Re: Najlepsze lata polskiego HH

Post autor: SuperRapMaster »

Dla mnie ten punchline rap nie był taki zły. To po prostu takie podejście do rapu, jak do sportu, gdzie każdy musi być najszybszy, najsilniejszy, najgroźniejszy. Poza tym niecały rap z tamtych czasów tak brzmiał. Cztery i Pół to jednak całkiem co innego niż Odium.
ODPOWIEDZ