Rocznik 1980. Pierwsze płyty Liroya / WYP3 wyszły pod koniec mojej podstawówki. Nigdy nie byłem _fanem_ HH, raczej słuchałem go z doskoku. Poniżej moje wrażenia:
Początki gatunku w PL szczerze mówiąc raczej mnie bawiły. Pierwsza płyta Molesty to IMO chujnia straszliwa - smętne pianinko i prawilni kolesie z ursynowskiego blokowiska, "komputer atariego", no śmiech na sali. Z moich rejonów pochodził skład Fenomen, goście chodzili ze mną do liceum (LO nr 3 na warszawskiej Woli), kojarzyłem ich z korytarzy szkoły, znałem kawałek o Yelonkach i kawałek o sensacji, ale nie uważałem, że to zajebioza - ot, kolesie zrobili jakąś amatorkę, ktoś im to wydał, no spoko, ale sutki mi nie sztywnieją. I tak właśnie widzę PL rap w końcówce lat 90tych z perspektywy czasu - amatorszczyzna, ale jest zapotrzebowanie rynku, więc kolejne składy podpisują kontrakty z wytwórniami. Wychodziło tego dużo, ale większość straszliwie wtórna i bez pomysłu.
Tak naprawdę dopiero dobre parę lat później zauważyłem, że gatunek się zmienił i przestał samego siebie traktować tak bardzo poważnie. Na Vivie zaczęły hulać klipy do Platynowego Sombrero i Wielkiego Joł i wtedy dopiero poczułem w polskim rapie walor imprezowy. Bujała ta muza i wtedy właśnie jak dla mnie zaczął się pierwszy fajny okres - kawałki o imprezowaniu, bez spiny i jebania policji. Dobre to było.
Ale prawdziwa złota era to dla mnie mniej więcej okolice 2011 - 2015 roku. Parę płyt, dla których IMO warto było przeczekać chujowe lata 90te: Trzeba Było Zostać Dresiarzem, Cztery i Pół, Lot 2011, Wilk Chodnikowy, Elliminati i #Kurt_Rolson, Ludzie Sztosy, Labirynt Babel, Ezoteryka.
Lata 2011-2015 to dobre teksty. Dobre bity. Produkcja na poziomie. Są bengery, są smutne kawałki o życiu, jest o wygranku, jest o przegranku. Pełna paleta emocji.
Najlepsze lata polskiego HH
Re: Najlepsze lata polskiego HH
Czy tylko ja tak mam, że do żadnej z tych płyty w ogóle nie wracam? No może kilka numerów z Ezoteryki, a z reszty 1-2 numery raz na 5 lat gdzieś wpadną.
Ona mnie pyta skąd woń tej esencji
To zbita kula spod kutasencji
To zbita kula spod kutasencji
Re: Najlepsze lata polskiego HH
No gość jako warte uwagi wymienił same chujowe wyprane z czegokolwiek płyty a chwile wcześniej psioczyl na skandal
Btw. HK i hajs hajs hajs oczywiście top polskiego rapu i tu nie ma się do czego przyczepić.
Btw. HK i hajs hajs hajs oczywiście top polskiego rapu i tu nie ma się do czego przyczepić.
Re: Najlepsze lata polskiego HH
No ja lata 2011-2013 uznałbym za chujowy punchline rap, którym się wtedy wiadomo jarałem, ale po czasie ciężko mi to uznawać za coś innego niż pastisz gatunku. Nie twierdzę, że nie wyszły w tym okresie dobre płyty, mówię tylko o takim generalnym trendzie i ogólnych odczuciach co do gatunku w tych latach.
- SuperRapMaster
- Posty: 987
- Rejestracja: 11 wrz 2021, 13:41
- Lokalizacja: Truskulasy
Re: Najlepsze lata polskiego HH
Dla mnie ten punchline rap nie był taki zły. To po prostu takie podejście do rapu, jak do sportu, gdzie każdy musi być najszybszy, najsilniejszy, najgroźniejszy. Poza tym niecały rap z tamtych czasów tak brzmiał. Cztery i Pół to jednak całkiem co innego niż Odium.



