1. Intro
2. Regardless
3. Throw Back
4. What I Know
5. I Promise
6. Call Me Never!
7. Hip Hop
8. Gangsta (Feat. Cutty Mack)
9. T.O.D.A.Y. (Feat. Ingrid Smalls)
10. I & Me
11. Beef
12. Bomb 1st
13. Everybody Goes
14. Death Is Certain (Part 2) (It Hurts)
15. Something's Wrong With Him (Feat. 6 July)
Najmroczniejsza płyta Royce'a, która powstała w najtrudniejszym dla niego okresie w życiu. Depresja, alkoholizm, a do tego beef z D12. Według mnie najlepszy jego album, trochę niedoceniany klasyczek, świetny od początku do końca. Można wyłapać nawiązania do zarówno 2paca jak i Biggiego, ale też np do Nasa. Na szczególną uwagę zasługuje track "Hip-Hop" z Premier'em na bicie, z tego co się orientuję to ich druga kolaboracja i wyszła o wiele lepiej niż ta z poprzedniego krążka ("Boom" z "Rock City"), do teraz gra go na koncertach. Linijki z ostatniego numeru też zaskakują biorąc pod uwagę jak historia się potoczyła (My wife don't like my album, it's way too dark for women,She say it sound like I hold grudges, She rather listen to Joe Budden's, no disrespect aight? But fuck a party now and everybody like") biorąc pod uwagę zarówno to, że razem stworzyli skład Slaughterhouse jak i to jak przebiegła kariera Buddena i jak potem brzmiał. Royce jak dla mnie zrobił tu przeogromny progres z "tylko" dobrego rapera na świetnego, mega fajnie poskładane linijki. Dodałbym, że to jego najbardziej osobisty album, no ale "Book Of Ryan" jest chyba jeszcze bardziej osobista. Co Wy uważacie o tej płycie?