Cieszę się, że można trochę się posprzeczać, o to chodzi na forumku
Ja na siłę też nie wracam, ale czasem jak osoba której zdanie cenię coś poleci np. już po tym jak osobiście album przekreśliłem to sprawdzę i spróbuję dostrzec coś czego za pierwszym razem nie widziałem. Tutaj akurat takiego problemu nie miałem, bo parę kawałków to instant kozaki dla mnie jak np. Metamorphosis czy New Neon. Nie chciałem po prostu tak szybko się poddać i dałem szansę, bo czekałem na ten album dłuższy czas i wierzę w artystyczną wizję Playboia, a przynajmniej staram się poznać jego nową muzykę lepiej niż jakiegoś randomowego dla mnie nygasa.
Nie jestem wielkim zwolennikiem muzyki eksperymentalnej, nie wiem też czy można za taką uznać WLR, ale tutaj trafiłem na coś czego nie widzę w wielu innych płytach z ostatniego roku - niepowtarzalne kosmiczne bity (w większości), emocje, czysty rozpierdol, zabawa , głupkowate ad-liby, punkowy feeling (cokolwiek to znaczy, nie znam się na punku
No i masz rację, coś tam czasem przyhejtuję, nie jestem bez winy
A Kanye jako geniusz muzyczny ? Nie wiem czemu miałbym się nie zgodzić z tą tezą, kto inny byłby bliżej geniuszu w tym gatunku niż on ? Kogo byś @Horry nazwał takim mianem ? Rozumiem, że to buc którego można nie lubić, ale nie odmówisz mu tego czym przysłużył się tej muzyce. A Jesus Is King, które nazywasz gównem, moim zdaniem wcale nim nie jest, wręcz przeciwnie, ale to dyskusja do innego tematu.









