cieszę się że nie zamówiłem tej płyty w preorderze
po singlach ogólnie słabiutko, wczoraj raz przesłuchałem kilka innych tracków z płyty i
dam jej jeszcze szansę ale wątpię że to kupię
Jose pisze: ↑08 lut 2026, 22:48
Dlaczego 2rzyn Królem Jest
2rzyn pisze: ↑19 kwie 2020, 12:59
po singlach ogólnie słabiutko, wczoraj raz przesłuchałem kilka innych tracków z płyty i
chyba pierwszy raz się zgadzam
bity (tak z połowa na oko) jeszcze niezłe (choć jest też pare tragicznych momentów), ale kombo tych bitów i tej nawijki coś okropnego
single najlepsze - i nie jest to w tym przypadku komplement
i jak po raz tysiącpięćsetny ktoś/bonson zacznie gadać o zamkniętych głowach i rozwoju to trafia do mnie na listę debili w rapie
to nawet tetris potrafił się przyznać że "Teraz" nie było dobrym albumem
Jose pisze: ↑08 lut 2026, 22:48
Dlaczego 2rzyn Królem Jest
kurwa ale ta plyta jest dziwna. rozumiem wszystkie hejty, bo jest tu kilka chujowych numerow, ale za kazdym razem jak ta lepsza czesc albumu wleci na sluchawki w srodku nocy jak teraz, to rozpierdala. ta szczerosc w tekstach, minimalistyczne bity jak np. "aha", "zepsutym" czy "szmince na szkle" i ta wydaje mi sie bardzo swiadomie pomyslana nawijka takim flegmatycznym, zrezygnowanym glosem sprawia, ze mam wrazenie, jakbym naprawde sluchal najebanego goscia siedzacego na parapecie, majacego wszystko w chuju, patrzacego ostatni raz juz tak z boku na swoje zycie i gotowego do lotu. u 99% sceny uderzanie w takie melodramatyczne tony tylko by smieszylo, ale u bonsa wydaje sie szczere i przynajmniej mnie trafia w serducho
nie-hitowa, wyblakła, poprawna. takie przymiotniki przychodzą mi w pierwszej kolejności do głowy, jak pomyślę o tej płycie. w ogóle chyba nie ma innego rapera/grupy na tej scenie, którego dyskografia byłaby dla mnie tak dziwnym, nierównym rapowym przelotem z błyskami geniuszu, niezrozumiałymi ruchami i nieudanymi eksperymentami, jak w przypadku Bonsa (no może jeszcze trochę z Mesem tak mam).
zacznę od tego, że lirycznie na Królu Złoty nie dostajemy nic nowego. znowu te same rozterki, te same problemy i obserwacje i generalnie teksty w tym samym duchu co na poprzednich płytach. jeśli raper wydaje swoją muzykę dość często (a tak jest w tym przypadku), to efekt tego może być jeden - jeśli nie jesteś fanatykiem, to zwyczajnie Ci sie już trochę ulewa (i jak tak właśnie mam). nie dzieje się wiele na nowej płycie także w obszarze rymów/nawijania. doskonale wiadomo, że gospodarz, to bardzo dobry technicznie raper, ale mam wrażenie, że jakiś czas temu osiadł na laurach i po prostu leci na sprawdzonych patentach (czy jakiekolwiek rymy z tej płyty autentycznie kogoś zaskoczyły/oczarowały? wątpię). no ale dobra, oddajmy mu to, że więcej kombinuje z wokalem na tym krążku i to jest jakaś tam nowość i zabieg jednak zauważalny. tylko, że co z tego skoro na tym polu niestety też nie jest kolorowo, Bonson imo uwypukla tym swoje ograniczenia, a jako 'śpiewający raper' wypada gorzej niż kilku gnojków z najmłodszej gwardii. refren w Bracie Mój, czy to rozpaczliwe, jęczano-śpiewane flow w Mama Tried Her Best aż bolą. zresztą w ogóle ten drugi z wymienionych to katastrofalny track. Złap mnie z kolei brzmi, jak numer do radia nagrany przez jakąś podrzędną, młodzieżową kapelę z pop-rockowym sznytem, ale bez tożsamości i charakteru. z rzeczy dobrych/udanych na pewno muszę wyróżnić Vibe Killer ze Skipem (bardzo dobrze chłopaki się uzupełnili, fajnie usiedli na bicie, który zresztą buduje konkretny klimacik), klasyczne Bonsonowe AHA - proste ale treściwe, wyważone, z zostającym jednak gdzieś w głowie refrenem i na bardzo przyjemnie płynącym, oszczędnym bicie. oczywiście kolabo z Romą na zamknięcie znowu bardzo spoko, jest chemia i raczej wszystko się zgadza, choć z tekstu nie pamiętam nic. Szminka Na Szkle to też udany track i dowodzi, że Bons na bitach Piotrka to kombinacja idealna. szkoda mi trochę tej płyty, bo gdyby wybrać lepsze bity, lepszych gości (oprócz Romy czy Skipa dokoptować ze dwóch innych z dobrym wokalem, no i oczywiście wymienić gościnki rapowe), gdyby zróżnicować bardziej klimat, to jeszcze mógłbym jakoś tam ten materiał bronić, a tak muszę boleśnie stwierdzić, że mamy do czynienia z przeciętną, poprawną rapową płytą i ani pół milimetra ponad to. w dalszym ciągu są emocje i jakaś prawda, którą szanuję, ale delivery już nie to. odpocznij Bons, złap jakieś fajne inspiracje i wróć z prawdziwą, rapową bombą na najlepszych bitach jakie możesz mieć.
Jak odsłuchałem album w nocy gdy pojawił się na spotify tak nic nie zapamiętałem i nie wracam, ale co mi się dzisiaj Szminka Na Szkle wkręciła Bonson i Soulpete to perpetuum mobile jak ktoś lubi truskul
Ale ta płyta jest depresyjna, nawet bym powiedział że smutniejsza od "Postanawia umrzeć". Słucham tego i seryjnie Bonson wprowadza tutaj taki nastrój, że szukam jakiejś liny i benzo w wiadomych celach
Dzisiaj wleciało z playlisty Zepsuty i boże jaki ten track jest piękny dam dziś drugą szansę bo przyznaję, że słuchałem tej płyty tylko raz czyli wcale.
Przyjemna płyta. Tak sobie szczerze myślę, że gdyby to była EP to byłaby naprawdę bardzo dobra produkcja, ale niestety zbyt dużo numerów jest tutaj nijakich, których i tak się nie zapamięta. 'Postanawia Umrzeć' było równiejsze, tutaj Bonson trochę zmienił formę i nie wiem czy wyszło mu to na dobre, no ale spróbował trochę lżejszą płytę zrobić i nie jest zła, wyszło przyjemnie.
Wjechały dwa nowe numery, chyba bonusy więc może część (jak ja, bo nie zdecydowałem się na płytę po singlach, a potem niestety tym bardziej) nie słyszała. Ten z gościami taki jakiego można by się spodziewac po numerze z takimi typkami, ale Hit The Road dla mnie Spoiler
Spoiler
Belmondo pisze:Jestem człowiek demolka
Życie to ślizgawka, twoje życie to parodia
@Piters Tak masz rację to są bonus tracki do wersji preorderowej , lepiej się słucha jak materiał jest wydłużony bo tak w sklepach dostajemy tylko 11 utworów.