SWN pisze: ↑06 wrz 2026, 22:51
i wymieni jakieś oczywistości że yyy Blueprint klasyk mordo, 99 problems i piosenkę z Linkin Parkiem ma
No i tu właśnie wyszedł dyletant full, który mierzy własną miarą. Ja w sumie nie oczekuję od dzisiejszych 20-kilkulatków, żeby się jarali muzyką Jaya Z, bo jak on nagrywał ostatni album, to oni mieli 13 lat. Ja jak zaczynałem "świadomie" słuchać rapu, rozumiejąc co to 4 elementy itd., czyli też w wieku 13 lat, to cofnąłem się maksymalnie o jakieś 7 lat, czyli do pierwszego Wu Tangu i właściwie poza może pięcioma wyjątkami tak zostało, a jakichś Run DMC nie przesłuchałem nigdy. Więc też mnie nie szokuje zdanie, że Jay istnieje tylko w opowieściach, zwłaszcza, że gdzie ma istnieć, jak od lat nie nagrywa.
Tylko po co w ogóle pierdolić wtedy o tym Jay Z. Typ nie zna nikogo kto by powiedział "słucham Jay Z", ja też nie znam nikogo, który by powiedział "słucham Run DMC".
Tak naprawdę Jayów Z jest dwóch. Jeden nagrał z 10 kawałków, z Beyonce, Rihanną i z kimś tam i jest ogólnie znany jako mainstreamowa gwiazda popu. A drugi Jay Z nagrał kilkanaście albumów z quality rate od dobrych po zajebiste, których dyletanci nigdy nie słyszeli, a chcą się wypowiadać.
Zniszczył w beefie Mobb Deep, Jima Jonesa, prowadził równy bój z Nasem. I właściwie tylko Nas jest jakimś rywalem w tytule do GOATa, choć oczywiście dla młodszych może być to Kendrick, J. Cole czy, o zgrozo, Drake.
Typ od początku do końca (czyli od RD po ostatnie płyty i featy) rozpierdalał rapem, choć czasami owszem szedł na łatwiznę, to zwykle prezentował skill najwyższy, zmieniał flow, zmieniał koncepty, błyszczał grami słów, podwójnymi, potrójnymi znaczeniami i pomysłowością, a nad takim Nasem jego największa przewaga to właśnie flow i różnorodność, bo Nas to tylko "mundry" taki, ale na takim bicie by się pogubił jak Jaś i Małgosia w ciemnym w lesie:
Co do bycia overrated, to oczywiście:
I went from the favorite to the most hated
But would you rather be underpaid or overrated?
Moral victories is for minor league coaches
And Ye already told you we major, you cockroaches
Jak ktoś się wychował na jakimś autotunowym wyciu i piszczeniu to dla niego golden era może być nie do przejścia jak dla mnie słuchanie Afrika Bambata.
Dodano po 1 minucie 29 sekundach:
Burak pisze: ↑07 wrz 2026, 0:03
Sam Jay-Z by bez ye nie zrobił takiej kariery jaka zdobił, potrafił się tylko wybić na jego plecach
To też jest dobre pierdolenie.

Sam Kanye mówił, że bity które trafiły na blueprint miały iść na album Ghostface'a, ale jak się Jay Z nimi zainteresował, to mu je oddał z pocałowaniem ręki, "bo to był pierdolony Jay Z, naaahmean nigga?"
I dopiero potem stało się o Kanye głośno, zresztą sam mu na kawałkach składał laurki. Potem mu odjebało i się pokłócili, ale on się pokłócił z całym światem przecież.