Przejrzałem ten wywiad z Witkiem Michalakiem i jest tam trochę ciekawych historii zza kulis polskiego rapu, szczególnie z czasów, kiedy sporo rzeczy załatwiało się jeszcze dużo bardziej „na gębę” niż dzisiaj.
Wyciągnąłem kilka ciekawszych smaczków:
MTV miało problem z materiałem z Peją i trzeba było kręcić „Cribs” drugi raz – ludzie z MTV podobno bali się sami do niego zadzwonić, więc wysłali Michalaka, bo był „tym od hip-hopu”. Peja zgodził się na ponowne nagranie, ale dopiero pół roku później. Co ciekawe, kilka lat później przy innym programie z Peją znowu pojawił się problem z materiałem i znowu trzeba było robić dogrywkę. (s. 173)
Po jednym z koncertów część raperów wydostawała się z hotelu przez okna – organizator nie zapłacił za noclegi, więc właściciel hotelu próbował zatrzymać wykonawców jako zabezpieczenie rachunku. Później spotkali się w Warszawie i porównywali historie, kto w jaki sposób wydostał się z hotelu. (s. 165)
Przy „Albo Inaczej” jeden z raperów chciał „worek z hajsem” za zgodę na wykorzystanie numeru – chodziło o utwór kultowego warszawskiego duetu. Z tego, co opowiada Michalak, sprawa została postawiona mniej więcej tak: odpowiednia kwota albo zgody nie będzie. Utwór ostatecznie nie trafił na płytę. Przy drugiej części zdarzyła się inna ciekawa sytuacja: mieli już numer nagrany i uzgodniony, po czym wytwórnia cofnęła zgodę i tekst musiał wykonać ktoś inny. (s. 166)
Kontakt z Wodeckim wyglądał trochę jak z zupełnie innej epoki – nie miał wtedy menedżera, dopiero uczył się korzystać z iPhone'a, a kontakt mailowy nie był zbyt wygodny. Dema na płytach CD zostawiali mu więc nawet w zaprzyjaźnionych knajpach. Kontakt do niego Michalak dostał od Hirka Wrony. (s. 163)
Przy teledyskach sporo rzeczy robili bardzo improwizacyjnie – przy pierwszym klipie 2cztery7 zakładali, że nakręcą wszystko w jeden dzień, trochę tak jak program telewizyjny. Operator się rozchorował, trzeba było na szybko szukać zastępstwa, a część scen dokręcali później w kawalerce Michalaka na green screenie. Przy „Złych nawykach” zdjęcia zaczynali około 7 rano w klubie, w którym Stasiak skończył imprezę mniej więcej dwie godziny wcześniej. (s. 168)
Dużo rzeczy było uzgadnianych po znajomości albo ustnie – przy klipie kręconym na Torze Służewiec dwa dni przed zdjęciami okazało się, że zmienił się dyrektor, a wcześniejsze ustalenia były w dużej mierze „na słowo”. Trzeba było więc praktycznie od nowa załatwiać zgody i formalności na ostatnią chwilę. (s. 170)
Alkopoligamia zaczynała z ciuchami bardzo skromnie – pierwsza partia liczyła około 100 koszulek, z czego mniej więcej połowa miała zejść w pół godziny po uruchomieniu sprzedaży. Z czasem właśnie ubrania stały się jednym z najbardziej dochodowych elementów działalności Alko. (s. 174–175)
„Albo Inaczej” wyglądało na duży sukces, ale finansowo wcale nie było oczywistym interesem – Michalak mówi, że przy drugiej części bez koncertów projekt wyszedłby na minus. Przy pierwszej odsłonie i premierowym koncercie ważne było też wsparcie Red Bulla. Czyli z zewnątrz duży i prestiżowy projekt, a od środka nadal trzeba było bardzo pilnować budżetu. (s. 164, 167)
Ogólnie z całego wywiadu najbardziej przebija mi to, jak inaczej wyglądało wtedy zaplecze polskiego rapu. Dużo rzeczy szło przez znajomych, telefony, przysługi, ustne ustalenia i szybkie ratowanie sytuacji, kiedy coś się wysypywało. Dzisiaj część tych historii brzmi trochę egzotycznie, ale wtedy najwyraźniej był to dość normalny sposób działania.
Źródło:
Wywiad z Witkiem Michalakiem, rozmowa z 20 czerwca 2020 r., s. 161–179.
mi to raczej wygląda na uszatego biznesmena i zgadzałoby się z tym, że nie ma żadnego kawałka na tym albumie. Albo inaczej jak wychodziło to Problem był dopiero co po premierze Art Brutu, dużo za wcześnie na kultowość i reinterpretacje
Sokoła odrzuciłem ze względu na to, że pojawił się na albo inaczej 2, problem tak jak pisze @edenmar nie był kultowy (choć wywiad jest kilka lat później), raczej widać po trackliście że skupiali się na rapie z przełomu wieków
luźny strzał - może hemp gru? był uliczny zaiks, to czemu nie mogłoby być worka z hajsem? chociaż jak teraz to napisałem, to ciężko mi sobie wyobrazić jak mieliby zaaranżować "to jest to" więc najbardziej pasuje, że sokół dostał worek z hajsem dopiero na 2 części
Imagine wpierdalać tak co parę wyrazów jakiś makaronizm, jakbyśmy my Polacy nie mieli bardzo barwnego i bogatego języka polskiego, i jeszcze Mes miał czelność przypierdalać się do Tedego o słowotwórstwo i zabawę słowem, imagine that