SLAFF pisze: ↑wczoraj, 16:18
Solo to możesz się w gacie zesrać, a nie wygrać mecz w piłce nożnej. Haaland żyje z podań, on zupełnie jest poza grą w fazie kreacji i gdyby nie koledzy z dobrych klubów, którzy zapewniają mu serwis to chuja by zrobił. A we wczorajszym meczu dupę Norwegów uratował bramkarz i bez jego pomocy gole Haalanda chuja by dały.
Bo to taki profil zawodnika, przecież nie chodzi mi o to, że on bierze piłkę mija 3 przez pół boiska i strzela gola. Chodzi o to, że jako jednostka, której celem jest te bramki napierdalać Haaland spisuje się doskonale, a reszta jaka by nie była robi swoje.
Wiadomo, że piłka to gra zespołowa, ale chodzi mi o wyższość indywidualnego geniuszu, mentalność, determinację, chyba do tego się wszystko sprowadza w tej kwestii. Psychika norwegów jest na wyższym poziomie niż naszych orzełków kiedykolwiek. I wcale nie muszą grać super piłki. Bez kompleksów wygrali grę w posiadanie piłki z pierdoloną Brazylią, a Haaland co dostał to strzelił.
A z naszymi to często niestety tak było, że albo Lewy dowoził, ale reszta dała dupy, albo reszta była ok, ale Lewandowski trochę zawodził.
Lewy na 2 MŚ strzelił 2 bramki/7meczów. Erling już ma 7.
O i tu kolega zauważył też, że bramkarz i reszta drużyny wykonali zadanie, więc nie taka "chujowa" ta Norwegia.
Na deser ciekawostka mi się trafiła:
Haaland's seven goals in the 2026 FIFA World Cup are the most by a player in his debut World Cup since Poland's Grzegorz Lato in 1974 (7)
Haaland is the fourth player to score as many as four match-winning goals in a single FIFA World Cup (Grzegorz Lato hit five, while Salvatore Schillaci and Gerd Müller also hit four)
https://www.espn.co.uk/football/story/_ ... o-maradona