Bo to świat ten dla nas jest taki piękny
Tylko ludzie skurwysyny ciągle zaciskają zęby
Nawet nie wiesz ile fiutów jest zawistnych dla ciebie
A ty dobry chłopaczyna jeszcze dzieliłbyś się chlebem,
I
nienawidzę ale czuję że potrzebna ta nienawiść i potrzebna była miłość abym nie musiał dziś zabić
W sumie cały tekst najebany nieraz krzyczałem i serce płonie
Sztunie, czasem je ściemnisz, czasem nie, w sumie
Po pierwsze nie wczuwaj się, jak cię źle potraktuje
Są suki próżne, one są zbyt fajne
Są sztuki luźne, one są luźne, naprawdę
Nie wiem, jak działa życie, które macie
Czuję, że dałem ciała na którymś tam etapie
Może pora zejść na ziemię jak kurwa reptilianie
Schować dumę w kieszeń i się stać przeciętniakiem
Mój pierwszy post więc dzień dobry. Czytam od lat.
Mój nastoletni bunt trwał do trzydzieści plus
(A teraz ) Kilka procent, więcej chwil, kiedy mam większy luz
I postawię na swoim, bo w końcu mam coś swojego
W domu dwa powody, by chcieć ujarzmić ego
I paletę uczuć, malujemy jasny obraz
Czasem musisz stać, by tam, gdzie chcesz, się dostać
I żeby wysłuchanym być, nie musisz gadać głośno
Ani użyć słowa "miłość", żeby nagrać lovesong (Proste)
niepokoi mnie czerwień, tak szczerej jeszcze nie znałem
i nie dopuszczam myśli, że te sztalugi są krwią oblane
Jesteście popierdoleni, świat wychował was źle Prawda jest prosta i przykra, nie jara was troska, a krzywda Tyle zrozumieć to dar a nie wyrok i dlatego nie pluję na czas jaki minął
Z balkonu patrzę na ogrody, które rosną i
Myślę o tych ludziach, którzy wciąż chcą żyć
Kombinując jak popchnąć zamiast ciągnąć syf.
W każdej rodzinie tu jakiś dzieciak to nadzieja
Która czasem w podstawówce rośnie, potem się rozwiewa