Amerykańska prowincja w popkulturze

Rozmowy na temat tego co oglądamy, czytamy i poznajemy, by umilić sobie czas.

Moderator: gogi

Awatar użytkownika
baqlashan
Posty: 7975
Rejestracja: 18 kwie 2019, 0:26
Lokalizacja: mentalne średniowiecze

Amerykańska prowincja w popkulturze

Post autor: baqlashan »

Howdy! Wychowałem się na strażniku z teksasu, cały ten klimat jest dla mnie jak dom, jak zapach pierogów z cebulą lub babki ziemniaczanej. Setting niby tak odległy, a tak bliski - właśnie przez to, że polsat zainstalował ten motyw w mojej głowie dość głęboko i mimo, że moja stopa nigdy nie stanęła na amerykańskiej ziemi - to przez całe me życie, raz na jakiś czas, pojawia się chęć by powrócić do tego domu. Toż to klasyczny przykład fałszywej nostalgii.

Ostatnio założyłem plebiscyt z naszymi best filmami zagranicznymi i zachęcam każdego do wzięcia w nim udziału: viewtopic.php?t=12774

Przy konstruowaniu listy jorgnąłem się, że zarówno "To nie jest kraj dla starych ludzi" "Fargo" oraz "W morzu ognia" stały się dla mnie klasycznymi pozycjami właśnie ze względu na scenerię i klimat jaki obrazują - fabuła, postacie itd były sprawami drugorzędnymi, szczególnie w przypadku tego ostatniego, który jest typowym 90s akcyjniakiem klasy B ze Stigalem w roli głównej - ale właśnie przez ten amerykański DUCH jest to pozycja tak esencjonalna. Innymi dziełami idealnie wpisującymi się w ten schemat podróży do USA jest serial miasteczko twin peaks, oraz genialny film z Johnny Deppem pt Sekretne Okno.

W gierkach? Imo najlepsze co seria gta miała do zaoferowania to właśnie ten wątek wiosek, gdy nasz bohater kończy jako gołodupiec w jakiejś kalifornijskiej dziurze zabitej dechami - to jest moje pierwsze skojarzenie gdy słyszę "san andreas" a nie jakieś gangsterskie murzyńskie bzdury. Oprócz tego zostaje nam jeszcze far cry 5, który starał się ogrywać ten klimat - jednak motyw mordowania chrześcijan i wysadzania kościołów to była za duża bariera do przekroczenia, i jak skumałem co jest 5 to odinstalowałem tę gierkę w pizdu, bo to bluźnierstwo. Fallout New Vegas też miał śladowe ilości tego prowincjonalnego posmaku, i pewnie przez to, jest to jedna z moich ulubionych gierek ever.

Jeśli chodzi o muzykę, to mam 2 osobiste klasyki, które idealnie oddają ducha tego o czym mówię. Po pierwsze jest to legendarny, niedoceniony gem country bluesa jakim jest jedyna płytka Charlesa Caldwella "Remember Me"
https://www.youtube.com/watch?v=xTleIux ... kU&index=1
oraz "My mother's Hymnbook" który jest zbiorem klasycznych pieśni południowych baptystów z 19 wieku w wykonaniu Johnnego Casha, wspaniały materiał na te ciężkie czasy: https://www.youtube.com/watch?v=f9Q6uo5 ... yT&index=1

Bezdroża, małomiasteczkowy, swojski klimat, domki z tektury, rednecki w kowbojskich kapeluszach i czy to północne lasy, czy południowe pustkowia - amerykańska prowincja jest magiczna. Nie ukrywam, że liczę, na to iż wzbogacicie moją wyliczankę o kolejne przykłady z popkultury i wymienicie się swoimi spostrzeżeniami na ten temat.
jajca pisze: 16 maja 2024, 17:04 za te punkty na kurniku trzeba dusić ofiary
Awatar użytkownika
ebismolarek
Posty: 8473
Rejestracja: 28 lis 2019, 23:25

Re: Amerykańska prowincja w popkulturze

Post autor: ebismolarek »

Z filmów to polecam "Aż do piekła"
Awatar użytkownika
dr zjeb
Posty: 3855
Rejestracja: 27 sty 2025, 17:32

Re: Amerykańska prowincja w popkulturze

Post autor: dr zjeb »

Dopiszę się niechybnie, tymczasem:
you know the O.P.P.
Awatar użytkownika
baqlashan
Posty: 7975
Rejestracja: 18 kwie 2019, 0:26
Lokalizacja: mentalne średniowiecze

Re: Amerykańska prowincja w popkulturze

Post autor: baqlashan »

ebismolarek pisze: 21 gru 2025, 11:14 Z filmów to polecam "Aż do piekła"
opis na filmwebie mnie zachęcił, dam temu szansę jeszcze dzisiaj

wgl w temacie muszę polecić sezon boso przez świat w USA gdzie cejrowski jara się stanami jak dziecko. nie wiem gdzie to obejrzeć obecnie, ale no zajebiste to odcinki były
jajca pisze: 16 maja 2024, 17:04 za te punkty na kurniku trzeba dusić ofiary
Awatar użytkownika
dr zjeb
Posty: 3855
Rejestracja: 27 sty 2025, 17:32

Re: Amerykańska prowincja w popkulturze

Post autor: dr zjeb »

Tu się trzeba będzie wpisywać partiami, powiedzmy więc że dzisiaj część pierwsza przemyśleń.
Od wczoraj zastanawiam się gdzie jajko, gdzie kura w moim przypadku i wychodzi mi, że jeśli chodzi o amerykańską prowincję to takim pierwszym przebłyskiem, takim świadomym jeśli można tak to nazwać, to były "Przygody Tomka Sawyera".
A później, w drugiej klasie podstawówki, zmarło się mojemu dziadkowi i przyjechała jego dalsza familia, w tym ciotka z Ju Es Ej. Przyuważyła że się bawię w indian i kowbojów Playmobilami i na tyle jej się to spodobało, że dostałem zapro do tych Stanów, tylko żebym się obkuł z języka. Więc napierdalałem ostro od tego czasu.
A że ciotka była z Denver i sama miała hopla na punkcie Havahów, to przysyłała mi mnóstwo indiańskich fantów. Sam też jakoś w głowie miałem zrośniętego tego Tomka i Indian, tak że dla mnie pierwsze skojarzenie to te klimaty właśnie.

Stąd z takich ulubionych wątków popkulturowych to m.in.:
- Twin Peaks
- Preacher
- "native trylogia" filmowa, czyli "Pow Wow Highway", "Dance me outside" i "Znaki dymne"
- powieści graficzne "Kaznodzieja" i "Skalp"
- "All the pretty horses"
- Na południe od Brazos (niestety nie czytałem reszty)
- seria o Blueberrym
- serial Justified
- z muzy obecnie najbardziej chyba Trampled by Turtles i Zach Bryan
you know the O.P.P.
Awatar użytkownika
Jose
Brak Kultury
Posty: 9364
Rejestracja: 17 kwie 2019, 6:49

Re: Amerykańska prowincja w popkulturze

Post autor: Jose »

"Koniec Empire Falls" -> książka i film zajebiste
"Olive Kitteridge" -> też doskonały serial

ze starszych rzeczy to na pewno "Main Street" Sinclaira Lewisa

miałem kiedyś się bawić w doktorat o tych małych miasteczkach i życiu tamże przedstawionym w literaturze więc fajen wątek
2rzyn pisze: 20 sty 2024, 9:32 Dlaczego Tede Królem Jest
Awatar użytkownika
moshe
Posty: 216
Rejestracja: 08 paź 2020, 9:36

Re: Amerykańska prowincja w popkulturze

Post autor: moshe »

To moj ulubiony temat w fotografii, tzn. prowincja ogolnie, nie tylko amerykanska. Patrzac na zdjecie chyba najlatwiej dac sie poniesc tej falszywej nostalgii, czy wrecz pragnieniu przeniesienia sie w te miejsca i zycia tam, bo mozg wali w chuja i podpowiada tylko jakie by to bylo wspaniale, proste i bezstresowe. Kilka przykladow do poogladania:

- Mark Power i jego seria Good Morning America https://www.markpower.co.uk/Projects ale polecam zerknac tez na inne, szczegolnie The Sound of Two Songs z Polski
- William Eggleston to klasyk, ale ciezko znalezc w Internecie wieksze sety jego zdjec w przystepnej formie https://www.moma.org/artists/1690-william-eggleston
- Gregory Crewdson https://gagosian.com/artists/gregory-crewdson/
- Stephen Shore i Uncommon Places, ale temat prowincji przewija sie tez w wielu innych projektach http://www.stephenshore.net/m/uncommon.php
- w Polsce bardzo lubie Marcina Urbanowicza https://www.instagram.com/prowincjonalny_fotograf/ (on na szczescie operuje w zimnej i ponurej kolorystyce, wiec ciezko idealizowac temat ;)

Dobrym sposobem na powrot na ziemie sa za to ksiazki typu Hillbilly Elegy czy Nomadland, w sumie chetnie przeczytal cos podobnego, wiec licze ze pojawia sie tu inne podobne pozycje.
Awatar użytkownika
nobezprzesady
Posty: 592
Rejestracja: 05 wrz 2025, 1:15

Re: Amerykańska prowincja w popkulturze

Post autor: nobezprzesady »

moshe pisze: 22 gru 2025, 22:49 Dobrym sposobem na powrot na ziemie sa za to ksiazki typu Hillbilly Elegy czy Nomadland, w sumie chetnie przeczytal cos podobnego, wiec licze ze pojawia sie tu inne podobne pozycje.
Dla mnie jednym z najlepszych reportaży (a już na pewno stojącym dziesięć półek wyżej niż jakiekolwiek gówno wysrane przez Polską Szkołę Reportażu) było "Shitshow! Ameryka się sypie, a oglądalność szybuje" Charliego LeDuffa, właśnie na ziemi osadzony, tej najbardziej amerykańskiej z amerykańsich. W Polsce to wiadomo, z ostatnich lat w tym klimacie "Nie ma i nie będzie".
Nicmadrego
Posty: 89
Rejestracja: 22 sie 2025, 15:42

Re: Amerykańska prowincja w popkulturze

Post autor: Nicmadrego »

nobezprzesady pisze: 22 gru 2025, 23:07 Shitshow! Ameryka się sypie, a oglądalność szybuje" Charliego LeDuffa, właśnie na ziemi osadzony, tej najbardziej amerykańskiej z amerykańsich
Props. Ta jego książka o Detroit tez bardzo dobra.
Awatar użytkownika
kendo
Posty: 390
Rejestracja: 24 lut 2023, 12:57
Lokalizacja: SP. PRACY im. BORÓW TUCHOLSKICH

Re: Amerykańska prowincja w popkulturze

Post autor: kendo »

Też ogólnie lubię Ameryczkę rozumianą jako "klimat" - pewnie jak większość populacji planety Ziemia zostało w nas zasiane to ziarno.
nobezprzesady pisze: 22 gru 2025, 23:07 Dla mnie jednym z najlepszych reportaży (a już na pewno stojącym dziesięć półek wyżej niż jakiekolwiek gówno wysrane przez Polską Szkołę Reportażu) było "Shitshow! Ameryka się sypie, a oglądalność szybuje" Charliego LeDuffa, właśnie na ziemi osadzony, tej najbardziej amerykańskiej z amerykańsich. W Polsce to wiadomo, z ostatnich lat w tym klimacie "Nie ma i nie będzie".
Książkę o Detroit LeDuffa czytałem (propsy), Shitshow jeszcze nie. Reportaże o amerykańskiej prowincji:
- "Za grosze. Pracować i (nie) przeżyć" (B. Ehrenreich)
- "Biedni w bogatym kraju : przebudzenie z amerykańskiego snu" (Nicholas D. Kristof i Sheryl WuDunn)

Myślę, że autora wątku zainteresuje zbiór opowiadań "Trylobity : opowiadania zebrane" (Breece D'J Pancake). A z klasyków to może "Droga tytoniowa" (E. Caldwell) lub "Szkarłatna litera" (to pewnie nie, ale warto).

Jeśli chodzi o polską szeroko rozumianą prowincję (czyli wszędzie oprócz kilku największych miast) - "Nie ma i nie będzie" to oczywiście smutna lektura, podróż w różne miejsca Polski (ale jest ten przyjemny prowincjonalny posmak), w tym klimacie jeszcze czytałem "Zapaść. Reportaże z mniejszych miast" (M. Szymanek) oraz studium przypadku (Włocławek): "Znikająca Polska" (Witwicki).
Awatar użytkownika
niuhniuh
Posty: 1880
Rejestracja: 12 wrz 2019, 9:02

Re: Amerykańska prowincja w popkulturze

Post autor: niuhniuh »

baqlashan pisze: 21 gru 2025, 11:04 Oprócz tego zostaje nam jeszcze far cry 5, który starał się ogrywać ten klimat - jednak motyw mordowania chrześcijan i wysadzania kościołów to była za duża bariera do przekroczenia, i jak skumałem co jest 5 to odinstalowałem tę gierkę w pizdu, bo to bluźnierstwo.
Ale debilne zdanie, prawie jak
Spoiler
Obrazek
Aczkolwiek temat bardzo dobry. Fanom No Country For Old Men polecam książkę "The Ploughmen" Kima Zupana. Minus taki, że nie ma polskiego tłumaczenia, ale jeżeli ogarniacie angielski to warto. Montana, młody zastępca szeryfa na nocnych zmianach rozmawia z osadzonym zabójcą w stylu Chigurha. W przyszłym roku ma wyjść film na podstawie.

Z filmów Blood Simple 1984, A Simple Plan 1998 (perełka, samolot z forsą rozbija się nad Minnesotą, zwaśniona rodzina spiera się o łup próbując uniknąć federalnych), Wind River 2017.

Seriale wspomniane Justified topka, Fargo, Ozark, Detektyw.
Awatar użytkownika
dogbert
Posty: 28
Rejestracja: 14 sty 2026, 17:17

Re: Amerykańska prowincja w popkulturze

Post autor: dogbert »

"Searching for the Wrong-Eyed Jesus" - dokument luźno podejmujący temat ducha amerykańskiego południa, z dużą ilością muzyki. Ale to bardziej poetycka impresja niż źródło wiedzy

flip to zamiana
zamiana to dobre
flip to maniana
mam wydziaraną kobrę
Awatar użytkownika
banger
Posty: 1307
Rejestracja: 22 kwie 2019, 16:54

Re: Amerykańska prowincja w popkulturze

Post autor: banger »

Prosta historia od Lyncha.



Prosty i przepiękny film, łezka poleciała :oops:
dziejaszek
Posty: 371
Rejestracja: 17 cze 2019, 21:25

Re: Amerykańska prowincja w popkulturze

Post autor: dziejaszek »

Super temat, już parę fajnych rekomendacji podłapałem.

Mi przychodzą jako pierwsze do głowy książki Denisa Johnsona, takie jak "Anioły" i "Syn Jezusa".
Awatar użytkownika
bcn
Posty: 578
Rejestracja: 01 gru 2022, 8:15

Re: Amerykańska prowincja w popkulturze

Post autor: bcn »

Stand by Me (1986)
lygrys pisze: 30 sty 2024, 14:01 Dzisiaj biję psa penisem po czole
Awatar użytkownika
yaml
Posty: 1468
Rejestracja: 21 maja 2019, 18:09

Re: Amerykańska prowincja w popkulturze

Post autor: yaml »

U-Turn (1997). Olivier Stone, Sean Penn, J-Lo, Nick Nolte, Joaquin Phoenix, Billy Bob Thorton

Dodano po 6 minutach 10 sekundach:
Drop Dead Gorgeus (1995). Kristen Dunst, Denise Richards, Brittany Murphy, Amy Adams, Kirstie Alley

Prawdziwa perła z berła
jesteś poszukiwany przez MOBBYN
Awatar użytkownika
JoeyJoeJoe
Posty: 848
Rejestracja: 30 lis 2019, 1:21

Re: Amerykańska prowincja w popkulturze

Post autor: JoeyJoeJoe »

kendo pisze: 17 sty 2026, 14:35 oraz studium przypadku (Włocławek): "Znikająca Polska" (Witwicki).
Dzięki za polecajkę, dobra lektura. Byłem pare lat temu we Włocławku i rozkład miejscowości widziałem na własne oczy, ale nigdy się nie zastanawiałem z czego to wszystko wynika. Zamówiłem już Zapaść, mam nadzieję że będzie równie ciekawa. :cool:
Słuchaj, zaraz Cię tutaj pouczy Paweł z Graila, że musisz mi nalać tego soku i będziesz pouczony
Awatar użytkownika
baqlashan
Posty: 7975
Rejestracja: 18 kwie 2019, 0:26
Lokalizacja: mentalne średniowiecze

Re: Amerykańska prowincja w popkulturze

Post autor: baqlashan »

Dzięki za odkop tego legendarnego topica

Zapraszam @Burak i @Haczapurjan i @oldschool do tematu
jajca pisze: 16 maja 2024, 17:04 za te punkty na kurniku trzeba dusić ofiary
Awatar użytkownika
Burak
kadłub chuj
Posty: 9584
Rejestracja: 17 kwie 2019, 16:09

Re: Amerykańska prowincja w popkulturze

Post autor: Burak »

Obecnie jedyne co mi przychodzi do głowy co nie było wymienione w temacie to serial Strażnik Teksasu, a z takich bardziej młodzieżowych to seria filmów skatersko-proto-Jackassowych CKY oraz reality show Viva La Bam nagrywane w rodzinnych stronach Bama Margery
Dołącz do naszej firmy: viewtopic.php?t=13333
FREE BORTWICK
FREE SMLY
FREE MAJONEZ
FREE RIVALDO111
FREE 4-HO-MET
FREE PWK
FREE FROMAGE
FREE ENZO
FREE NAFAS
Awatar użytkownika
oldschool
Moderator
Posty: 17461
Rejestracja: 17 kwie 2019, 22:50

Re: Amerykańska prowincja w popkulturze

Post autor: oldschool »

@baqlashan nie mój obszar zainteresowań do tej pory, więc za dużo do powiedzenia nie mam. Ale coraz bardziej mnie przyciąga taka stylistyka i w planach miałem ograć gierkę, która moim zdaniem uderza w dość niszowe w giereczkowie rejony
Spoiler
South of Midnight to gra, która niemal w stu procentach skupia się na specyfice amerykańskiej prowincji, a dokładniej – na obszarach wiejskich i małomiasteczkowych Głębokiego Południa USA (m.in. inspiracje stanami Missisipi, Luizjana czy rejonem Appalachów).

Twórcy z Compulsion Games stworzyli ten świat jako realizm magiczny osadzony w nurcie Southern Gothic (gotyku południowego). Zamiast wielkich metropolii, gra zabiera nas w miejsca "pomiędzy" cywilizacją.

Główne elementy gry budujące ten klimat to:

Zapomniane miasteczka i bagniska: Podróż zaczyna się w fikcyjnym, zniszczonym przez huragan miasteczku Prospero. Lokacje, które odwiedza bohaterka Hazel, to przede wszystkim zarośnięte lasy, opuszczone farmy, rozlewiska i prowincjonalne osady, gdzie czas dosłownie się zatrzymał.

Lokalny folklor: Cała oś fabularna i przeciwnicy (tzw. Haints) oraz bossowie są bezpośrednio inspirowani autentycznymi, przekazywanymi ustnie legendami tamtych rejonów – od wierzeń ludności Afroamerykańskiej (m.in. kultura Gullah Geechee), przez tradycje kreolskie, aż po opowieści o rzecznych potworach (jak Two-Toed Tom).

Muzyka i stylówa: Ścieżka dźwiękowa i cała otoczka mocno bazują na tradycyjnym, amerykańskim południowym brzmieniu (blues, gospel, folk), a oprawa wizualna imitująca animację poklatkową (stop-motion) potęguje melancholijny, nieco surowy klimat prowincji.

Krótko mówiąc: jeśli szukasz w grach unikalnego klimatu amerykańskich bezdroży, zapomnianych przez Boga i ludzi zakątków, oraz dusznej, południowej atmosfery – South of Midnight to podróż właśnie w takie rejony.
Z tym, że tyle gierek jest, że pewnie ogram na świętego Dygdy

Ona mnie pyta skąd woń tej esencji
To zbita kula spod kutasencji
ODPOWIEDZ