Amerykańska prowincja w popkulturze
Moderator: gogi
Amerykańska prowincja w popkulturze
Howdy! Wychowałem się na strażniku z teksasu, cały ten klimat jest dla mnie jak dom, jak zapach pierogów z cebulą lub babki ziemniaczanej. Setting niby tak odległy, a tak bliski - właśnie przez to, że polsat zainstalował ten motyw w mojej głowie dość głęboko i mimo, że moja stopa nigdy nie stanęła na amerykańskiej ziemi - to przez całe me życie, raz na jakiś czas, pojawia się chęć by powrócić do tego domu. Toż to klasyczny przykład fałszywej nostalgii.
Ostatnio założyłem plebiscyt z naszymi best filmami zagranicznymi i zachęcam każdego do wzięcia w nim udziału: viewtopic.php?t=12774
Przy konstruowaniu listy jorgnąłem się, że zarówno "To nie jest kraj dla starych ludzi" "Fargo" oraz "W morzu ognia" stały się dla mnie klasycznymi pozycjami właśnie ze względu na scenerię i klimat jaki obrazują - fabuła, postacie itd były sprawami drugorzędnymi, szczególnie w przypadku tego ostatniego, który jest typowym 90s akcyjniakiem klasy B ze Stigalem w roli głównej - ale właśnie przez ten amerykański DUCH jest to pozycja tak esencjonalna. Innymi dziełami idealnie wpisującymi się w ten schemat podróży do USA jest serial miasteczko twin peaks, oraz genialny film z Johnny Deppem pt Sekretne Okno.
W gierkach? Imo najlepsze co seria gta miała do zaoferowania to właśnie ten wątek wiosek, gdy nasz bohater kończy jako gołodupiec w jakiejś kalifornijskiej dziurze zabitej dechami - to jest moje pierwsze skojarzenie gdy słyszę "san andreas" a nie jakieś gangsterskie murzyńskie bzdury. Oprócz tego zostaje nam jeszcze far cry 5, który starał się ogrywać ten klimat - jednak motyw mordowania chrześcijan i wysadzania kościołów to była za duża bariera do przekroczenia, i jak skumałem co jest 5 to odinstalowałem tę gierkę w pizdu, bo to bluźnierstwo. Fallout New Vegas też miał śladowe ilości tego prowincjonalnego posmaku, i pewnie przez to, jest to jedna z moich ulubionych gierek ever.
Jeśli chodzi o muzykę, to mam 2 osobiste klasyki, które idealnie oddają ducha tego o czym mówię. Po pierwsze jest to legendarny, niedoceniony gem country bluesa jakim jest jedyna płytka Charlesa Caldwella "Remember Me"
https://www.youtube.com/watch?v=xTleIux ... kU&index=1
oraz "My mother's Hymnbook" który jest zbiorem klasycznych pieśni południowych baptystów z 19 wieku w wykonaniu Johnnego Casha, wspaniały materiał na te ciężkie czasy: https://www.youtube.com/watch?v=f9Q6uo5 ... yT&index=1
Bezdroża, małomiasteczkowy, swojski klimat, domki z tektury, rednecki w kowbojskich kapeluszach i czy to północne lasy, czy południowe pustkowia - amerykańska prowincja jest magiczna. Nie ukrywam, że liczę, na to iż wzbogacicie moją wyliczankę o kolejne przykłady z popkultury i wymienicie się swoimi spostrzeżeniami na ten temat.
Ostatnio założyłem plebiscyt z naszymi best filmami zagranicznymi i zachęcam każdego do wzięcia w nim udziału: viewtopic.php?t=12774
Przy konstruowaniu listy jorgnąłem się, że zarówno "To nie jest kraj dla starych ludzi" "Fargo" oraz "W morzu ognia" stały się dla mnie klasycznymi pozycjami właśnie ze względu na scenerię i klimat jaki obrazują - fabuła, postacie itd były sprawami drugorzędnymi, szczególnie w przypadku tego ostatniego, który jest typowym 90s akcyjniakiem klasy B ze Stigalem w roli głównej - ale właśnie przez ten amerykański DUCH jest to pozycja tak esencjonalna. Innymi dziełami idealnie wpisującymi się w ten schemat podróży do USA jest serial miasteczko twin peaks, oraz genialny film z Johnny Deppem pt Sekretne Okno.
W gierkach? Imo najlepsze co seria gta miała do zaoferowania to właśnie ten wątek wiosek, gdy nasz bohater kończy jako gołodupiec w jakiejś kalifornijskiej dziurze zabitej dechami - to jest moje pierwsze skojarzenie gdy słyszę "san andreas" a nie jakieś gangsterskie murzyńskie bzdury. Oprócz tego zostaje nam jeszcze far cry 5, który starał się ogrywać ten klimat - jednak motyw mordowania chrześcijan i wysadzania kościołów to była za duża bariera do przekroczenia, i jak skumałem co jest 5 to odinstalowałem tę gierkę w pizdu, bo to bluźnierstwo. Fallout New Vegas też miał śladowe ilości tego prowincjonalnego posmaku, i pewnie przez to, jest to jedna z moich ulubionych gierek ever.
Jeśli chodzi o muzykę, to mam 2 osobiste klasyki, które idealnie oddają ducha tego o czym mówię. Po pierwsze jest to legendarny, niedoceniony gem country bluesa jakim jest jedyna płytka Charlesa Caldwella "Remember Me"
https://www.youtube.com/watch?v=xTleIux ... kU&index=1
oraz "My mother's Hymnbook" który jest zbiorem klasycznych pieśni południowych baptystów z 19 wieku w wykonaniu Johnnego Casha, wspaniały materiał na te ciężkie czasy: https://www.youtube.com/watch?v=f9Q6uo5 ... yT&index=1
Bezdroża, małomiasteczkowy, swojski klimat, domki z tektury, rednecki w kowbojskich kapeluszach i czy to północne lasy, czy południowe pustkowia - amerykańska prowincja jest magiczna. Nie ukrywam, że liczę, na to iż wzbogacicie moją wyliczankę o kolejne przykłady z popkultury i wymienicie się swoimi spostrzeżeniami na ten temat.
- ebismolarek
- Posty: 8391
- Rejestracja: 28 lis 2019, 23:25
Re: Amerykańska prowincja w popkulturze
Z filmów to polecam "Aż do piekła"
Re: Amerykańska prowincja w popkulturze
Dopiszę się niechybnie, tymczasem:
Girls with boyfriends are the kinds I like, I'll steal your honey like I stole your bike
Re: Amerykańska prowincja w popkulturze
opis na filmwebie mnie zachęcił, dam temu szansę jeszcze dzisiaj
wgl w temacie muszę polecić sezon boso przez świat w USA gdzie cejrowski jara się stanami jak dziecko. nie wiem gdzie to obejrzeć obecnie, ale no zajebiste to odcinki były
Re: Amerykańska prowincja w popkulturze
Tu się trzeba będzie wpisywać partiami, powiedzmy więc że dzisiaj część pierwsza przemyśleń.
Od wczoraj zastanawiam się gdzie jajko, gdzie kura w moim przypadku i wychodzi mi, że jeśli chodzi o amerykańską prowincję to takim pierwszym przebłyskiem, takim świadomym jeśli można tak to nazwać, to były "Przygody Tomka Sawyera".
A później, w drugiej klasie podstawówki, zmarło się mojemu dziadkowi i przyjechała jego dalsza familia, w tym ciotka z Ju Es Ej. Przyuważyła że się bawię w indian i kowbojów Playmobilami i na tyle jej się to spodobało, że dostałem zapro do tych Stanów, tylko żebym się obkuł z języka. Więc napierdalałem ostro od tego czasu.
A że ciotka była z Denver i sama miała hopla na punkcie Havahów, to przysyłała mi mnóstwo indiańskich fantów. Sam też jakoś w głowie miałem zrośniętego tego Tomka i Indian, tak że dla mnie pierwsze skojarzenie to te klimaty właśnie.
Stąd z takich ulubionych wątków popkulturowych to m.in.:
- Twin Peaks
- Preacher
- "native trylogia" filmowa, czyli "Pow Wow Highway", "Dance me outside" i "Znaki dymne"
- powieści graficzne "Kaznodzieja" i "Skalp"
- "All the pretty horses"
- Na południe od Brazos (niestety nie czytałem reszty)
- seria o Blueberrym
- serial Justified
- z muzy obecnie najbardziej chyba Trampled by Turtles i Zach Bryan
Od wczoraj zastanawiam się gdzie jajko, gdzie kura w moim przypadku i wychodzi mi, że jeśli chodzi o amerykańską prowincję to takim pierwszym przebłyskiem, takim świadomym jeśli można tak to nazwać, to były "Przygody Tomka Sawyera".
A później, w drugiej klasie podstawówki, zmarło się mojemu dziadkowi i przyjechała jego dalsza familia, w tym ciotka z Ju Es Ej. Przyuważyła że się bawię w indian i kowbojów Playmobilami i na tyle jej się to spodobało, że dostałem zapro do tych Stanów, tylko żebym się obkuł z języka. Więc napierdalałem ostro od tego czasu.
A że ciotka była z Denver i sama miała hopla na punkcie Havahów, to przysyłała mi mnóstwo indiańskich fantów. Sam też jakoś w głowie miałem zrośniętego tego Tomka i Indian, tak że dla mnie pierwsze skojarzenie to te klimaty właśnie.
Stąd z takich ulubionych wątków popkulturowych to m.in.:
- Twin Peaks
- Preacher
- "native trylogia" filmowa, czyli "Pow Wow Highway", "Dance me outside" i "Znaki dymne"
- powieści graficzne "Kaznodzieja" i "Skalp"
- "All the pretty horses"
- Na południe od Brazos (niestety nie czytałem reszty)
- seria o Blueberrym
- serial Justified
- z muzy obecnie najbardziej chyba Trampled by Turtles i Zach Bryan
Girls with boyfriends are the kinds I like, I'll steal your honey like I stole your bike
Re: Amerykańska prowincja w popkulturze
"Koniec Empire Falls" -> książka i film zajebiste
"Olive Kitteridge" -> też doskonały serial
ze starszych rzeczy to na pewno "Main Street" Sinclaira Lewisa
miałem kiedyś się bawić w doktorat o tych małych miasteczkach i życiu tamże przedstawionym w literaturze więc fajen wątek
"Olive Kitteridge" -> też doskonały serial
ze starszych rzeczy to na pewno "Main Street" Sinclaira Lewisa
miałem kiedyś się bawić w doktorat o tych małych miasteczkach i życiu tamże przedstawionym w literaturze więc fajen wątek
Re: Amerykańska prowincja w popkulturze
To moj ulubiony temat w fotografii, tzn. prowincja ogolnie, nie tylko amerykanska. Patrzac na zdjecie chyba najlatwiej dac sie poniesc tej falszywej nostalgii, czy wrecz pragnieniu przeniesienia sie w te miejsca i zycia tam, bo mozg wali w chuja i podpowiada tylko jakie by to bylo wspaniale, proste i bezstresowe. Kilka przykladow do poogladania:
- Mark Power i jego seria Good Morning America https://www.markpower.co.uk/Projects ale polecam zerknac tez na inne, szczegolnie The Sound of Two Songs z Polski
- William Eggleston to klasyk, ale ciezko znalezc w Internecie wieksze sety jego zdjec w przystepnej formie https://www.moma.org/artists/1690-william-eggleston
- Gregory Crewdson https://gagosian.com/artists/gregory-crewdson/
- Stephen Shore i Uncommon Places, ale temat prowincji przewija sie tez w wielu innych projektach http://www.stephenshore.net/m/uncommon.php
- w Polsce bardzo lubie Marcina Urbanowicza https://www.instagram.com/prowincjonalny_fotograf/ (on na szczescie operuje w zimnej i ponurej kolorystyce, wiec ciezko idealizowac temat
Dobrym sposobem na powrot na ziemie sa za to ksiazki typu Hillbilly Elegy czy Nomadland, w sumie chetnie przeczytal cos podobnego, wiec licze ze pojawia sie tu inne podobne pozycje.
- Mark Power i jego seria Good Morning America https://www.markpower.co.uk/Projects ale polecam zerknac tez na inne, szczegolnie The Sound of Two Songs z Polski
- William Eggleston to klasyk, ale ciezko znalezc w Internecie wieksze sety jego zdjec w przystepnej formie https://www.moma.org/artists/1690-william-eggleston
- Gregory Crewdson https://gagosian.com/artists/gregory-crewdson/
- Stephen Shore i Uncommon Places, ale temat prowincji przewija sie tez w wielu innych projektach http://www.stephenshore.net/m/uncommon.php
- w Polsce bardzo lubie Marcina Urbanowicza https://www.instagram.com/prowincjonalny_fotograf/ (on na szczescie operuje w zimnej i ponurej kolorystyce, wiec ciezko idealizowac temat
Dobrym sposobem na powrot na ziemie sa za to ksiazki typu Hillbilly Elegy czy Nomadland, w sumie chetnie przeczytal cos podobnego, wiec licze ze pojawia sie tu inne podobne pozycje.
-
nobezprzesady
- Posty: 226
- Rejestracja: 05 wrz 2025, 1:15
Re: Amerykańska prowincja w popkulturze
Dla mnie jednym z najlepszych reportaży (a już na pewno stojącym dziesięć półek wyżej niż jakiekolwiek gówno wysrane przez Polską Szkołę Reportażu) było "Shitshow! Ameryka się sypie, a oglądalność szybuje" Charliego LeDuffa, właśnie na ziemi osadzony, tej najbardziej amerykańskiej z amerykańsich. W Polsce to wiadomo, z ostatnich lat w tym klimacie "Nie ma i nie będzie".
-
Nicmadrego
- Posty: 87
- Rejestracja: 22 sie 2025, 15:42
Re: Amerykańska prowincja w popkulturze
Props. Ta jego książka o Detroit tez bardzo dobra.nobezprzesady pisze: ↑22 gru 2025, 23:07 Shitshow! Ameryka się sypie, a oglądalność szybuje" Charliego LeDuffa, właśnie na ziemi osadzony, tej najbardziej amerykańskiej z amerykańsich
Re: Amerykańska prowincja w popkulturze
Też ogólnie lubię Ameryczkę rozumianą jako "klimat" - pewnie jak większość populacji planety Ziemia zostało w nas zasiane to ziarno.
- "Za grosze. Pracować i (nie) przeżyć" (B. Ehrenreich)
- "Biedni w bogatym kraju : przebudzenie z amerykańskiego snu" (Nicholas D. Kristof i Sheryl WuDunn)
Myślę, że autora wątku zainteresuje zbiór opowiadań "Trylobity : opowiadania zebrane" (Breece D'J Pancake). A z klasyków to może "Droga tytoniowa" (E. Caldwell) lub "Szkarłatna litera" (to pewnie nie, ale warto).
Jeśli chodzi o polską szeroko rozumianą prowincję (czyli wszędzie oprócz kilku największych miast) - "Nie ma i nie będzie" to oczywiście smutna lektura, podróż w różne miejsca Polski (ale jest ten przyjemny prowincjonalny posmak), w tym klimacie jeszcze czytałem "Zapaść. Reportaże z mniejszych miast" (M. Szymanek) oraz studium przypadku (Włocławek): "Znikająca Polska" (Witwicki).
Książkę o Detroit LeDuffa czytałem (propsy), Shitshow jeszcze nie. Reportaże o amerykańskiej prowincji:nobezprzesady pisze: ↑22 gru 2025, 23:07 Dla mnie jednym z najlepszych reportaży (a już na pewno stojącym dziesięć półek wyżej niż jakiekolwiek gówno wysrane przez Polską Szkołę Reportażu) było "Shitshow! Ameryka się sypie, a oglądalność szybuje" Charliego LeDuffa, właśnie na ziemi osadzony, tej najbardziej amerykańskiej z amerykańsich. W Polsce to wiadomo, z ostatnich lat w tym klimacie "Nie ma i nie będzie".
- "Za grosze. Pracować i (nie) przeżyć" (B. Ehrenreich)
- "Biedni w bogatym kraju : przebudzenie z amerykańskiego snu" (Nicholas D. Kristof i Sheryl WuDunn)
Myślę, że autora wątku zainteresuje zbiór opowiadań "Trylobity : opowiadania zebrane" (Breece D'J Pancake). A z klasyków to może "Droga tytoniowa" (E. Caldwell) lub "Szkarłatna litera" (to pewnie nie, ale warto).
Jeśli chodzi o polską szeroko rozumianą prowincję (czyli wszędzie oprócz kilku największych miast) - "Nie ma i nie będzie" to oczywiście smutna lektura, podróż w różne miejsca Polski (ale jest ten przyjemny prowincjonalny posmak), w tym klimacie jeszcze czytałem "Zapaść. Reportaże z mniejszych miast" (M. Szymanek) oraz studium przypadku (Włocławek): "Znikająca Polska" (Witwicki).
Re: Amerykańska prowincja w popkulturze
Ale debilne zdanie, prawie jakbaqlashan pisze: ↑21 gru 2025, 11:04 Oprócz tego zostaje nam jeszcze far cry 5, który starał się ogrywać ten klimat - jednak motyw mordowania chrześcijan i wysadzania kościołów to była za duża bariera do przekroczenia, i jak skumałem co jest 5 to odinstalowałem tę gierkę w pizdu, bo to bluźnierstwo.
Spoiler

Z filmów Blood Simple 1984, A Simple Plan 1998 (perełka, samolot z forsą rozbija się nad Minnesotą, zwaśniona rodzina spiera się o łup próbując uniknąć federalnych), Wind River 2017.
Seriale wspomniane Justified topka, Fargo, Ozark, Detektyw.
Re: Amerykańska prowincja w popkulturze
"Searching for the Wrong-Eyed Jesus" - dokument luźno podejmujący temat ducha amerykańskiego południa, z dużą ilością muzyki. Ale to bardziej poetycka impresja niż źródło wiedzy
flip to zamiana
zamiana to dobre
flip to maniana
mam wydziaraną kobrę
zamiana to dobre
flip to maniana
mam wydziaraną kobrę
Re: Amerykańska prowincja w popkulturze
Prosta historia od Lyncha.
Prosty i przepiękny film, łezka poleciała
Prosty i przepiękny film, łezka poleciała
-
dziejaszek
- Posty: 362
- Rejestracja: 17 cze 2019, 21:25
Re: Amerykańska prowincja w popkulturze
Super temat, już parę fajnych rekomendacji podłapałem.
Mi przychodzą jako pierwsze do głowy książki Denisa Johnsona, takie jak "Anioły" i "Syn Jezusa".
Mi przychodzą jako pierwsze do głowy książki Denisa Johnsona, takie jak "Anioły" i "Syn Jezusa".
Re: Amerykańska prowincja w popkulturze
U-Turn (1997). Olivier Stone, Sean Penn, J-Lo, Nick Nolte, Joaquin Phoenix, Billy Bob Thorton
Dodano po 6 minutach 10 sekundach:
Drop Dead Gorgeus (1995). Kristen Dunst, Denise Richards, Brittany Murphy, Amy Adams, Kirstie Alley
Prawdziwa perła z berła
Dodano po 6 minutach 10 sekundach:
Drop Dead Gorgeus (1995). Kristen Dunst, Denise Richards, Brittany Murphy, Amy Adams, Kirstie Alley
Prawdziwa perła z berła
jesteś poszukiwany przez MOBBYN










