ah24n2, piona tak samo bym dałgods bidness pisze: ↑08 sty 2026, 20:00 Ale tak z głowy to w najwyższy tier bym dał pierwszego buhha i a2n24nh czy jak to tam było, a w drugi Tier "Pierdole was".
Tede
Re: Tede
Rydawarrior dostępny na wszystkich platformach streamingowych
FREE BORTWICK
FREE SMLY
FREE MAJONEZ
FREE RIVALDO111
FREE 4-HO-MET
FREE PWK
FREE BORTWICK
FREE SMLY
FREE MAJONEZ
FREE RIVALDO111
FREE 4-HO-MET
FREE PWK
Re: Tede
Dojebane, zwięzłe recenzje Vanillahajs i Karmagedonu, mógłbym się pod większością podpisać.
Mam niewiarygodne PTSD przypominając sobie ten po-odkuciowy, imprezowy etap Tedego, tego z ryżą brodą, wyjącego zarżniętym głosem na przesadzonym autotunie, bo tak się pechowo złożyło - #nowe #wielkie #jol całkowicie porwało moich rówieśników i CZAS PŁYNIE PŁYNIE A JA WYJE WYJEBANE MAM musiałem słuchać jakieś 2115 razy aż krwawiły mi uszy.
Mam niewiarygodne PTSD przypominając sobie ten po-odkuciowy, imprezowy etap Tedego, tego z ryżą brodą, wyjącego zarżniętym głosem na przesadzonym autotunie, bo tak się pechowo złożyło - #nowe #wielkie #jol całkowicie porwało moich rówieśników i CZAS PŁYNIE PŁYNIE A JA WYJE WYJEBANE MAM musiałem słuchać jakieś 2115 razy aż krwawiły mi uszy.
B to G strikes again, thick hay on the bread... For me it's a lifestyle, you say that's about swag
Re: Tede
Nie wiem czy to miałeś na myśli przez "udaje go" ale w ramach ciekawostki można dodać, że ten w czapce to aktor, który grał Chadę w filmie Proceder z 2019gods bidness pisze: ↑08 sty 2026, 19:50 w teledysku występuje jakiś koleś w czerwonej czapce, który go udaje.
- Haczapurjan
- Posty: 3912
- Rejestracja: 28 lip 2025, 12:50
Re: Tede
BTW. ostatni raz Tede w wydaniu bez brody i bez oksów był właśnie w 2012 za czasów Mefistotedesa. Potem były różne wariacje, broda i łysy (i okulary), z włosami i bez brody ale w okularach etc.
Re: Tede
Eh już chciałem naprawdę spropsować Tedego, że zajebista gościnka, ale po eleganckim wjeździe okazało się, że po kilku wersach mu się przestało chcieć pisać
A potem już suka robi byle jakWidzieli mnie już na deskach
Myśleli: ,,Nie ma tej S class"
Chcieli zrobić ze mnie relikt epoki, co dawno przeszła
Gdzieś tam w he heszkach, kurwa żegnali się ze mną
Dawno pozapominali że moj rap jest jak Rock n roll
Koła Benza pędzą
Jedziemy drogą krętą
Zjebany srogo friendzone
Wszystko ma swoje tempo
Najpierw za ciebie ręczą
Potem się ciebie wyprą
Potem się znowu wdzięczą
I jest im bardzo przykro
I ten show tak wygląda
Połącz biss yo
Piss yo
I odpierdol się od disco
Bo jestem mogę wszystko
TEDE
I dziś ziom
Pale cannabis-yo
Bez ciebie
Ona mnie pyta skąd woń tej esencji
To zbita kula spod kutasencji
To zbita kula spod kutasencji
-
Korwin xvi
- Posty: 7
- Rejestracja: 06 wrz 2025, 18:24
Re: Tede
To brzmi jak jakieś narkomańskie hasła
- gods bidness
- Posty: 4788
- Rejestracja: 09 paź 2019, 19:12
Re: Tede
Jako, że jestem na bieżąco, to dodam, że ta metoda cechuje większość jego płyt, zwłaszcza tych podwójnych. 10 dobrych kawałków i kurwa 25(!) lepszych, gorszych wypełniaczy.oldschool pisze: ↑09 sty 2026, 23:49Eh już chciałem naprawdę spropsować Tedego, że zajebista gościnka, ale po eleganckim wjeździe okazało się, że po kilku wersach mu się przestało chcieć pisać![]()
A potem już suka robi byle jakWidzieli mnie już na deskach
Myśleli: ,,Nie ma tej S class"
Chcieli zrobić ze mnie relikt epoki, co dawno przeszła
Gdzieś tam w he heszkach, kurwa żegnali się ze mną
Dawno pozapominali że moj rap jest jak Rock n roll![]()
Koła Benza pędzą
Jedziemy drogą krętą
Zjebany srogo friendzone
Wszystko ma swoje tempo
Najpierw za ciebie ręczą
Potem się ciebie wyprą
Potem się znowu wdzięczą
I jest im bardzo przykro
I ten show tak wygląda
Połącz biss yo
Piss yo
I odpierdol się od disco
Bo jestem mogę wszystko
TEDE
I dziś ziom
Pale cannabis-yo
Bez ciebie
Re: Tede
No Tede to świetny raper, ale kontrolę jakości ma odwrotnie proporcjonalną do skilli. Gdyby miał jakiegoś ogarniętego producenta wykonawczego, który by nie bał się nałożyć mu filtra na to co wchodzi na płyty to miałby jedną z najlepszych dyskografii w PL rapie. Nie byłoby gadania, że skończył się po Sporcie/Vanillahajs i miałby platyny za każdy jeden album a hajp na niego by miał stabilny przez całą karierę.
- gods bidness
- Posty: 4788
- Rejestracja: 09 paź 2019, 19:12
Re: Tede
Już mi się nie chce, ale dałem słowo skilla, a już bliżej niż dalej, to niech słowo ciałem się stanie, czas na TIER 3, czyli zbiór płyt, które są wcale niezłe/mogą być/mają momenty. Tutaj albumów jest więcej, więc podziele to na 2 posty:
TIER 3 cz. 1:
Skrrrt - kolejna płyta, jak NOJI?, zainspirowana kodeinowym mumble rapem z murzynowa. Ale o ile NOJI? była przechujowa, o tyle ta ma swoje dobre momenty. Jest przy tym trochę przebojowa, czasami trochę głupia, ale przecież taki właśnie jest Tede. Jak ktoś lubi się zamulić blantem, benzo, opiatem czy nawet winem w letni dzień urloppowy, to nawet można przy tym trochę poczilautować, bo takich kawałków jak Rezzi (na dobrym sprzęcie), który jest melodyjnym coverem piosenki z przedszkola, Dziup L.A czy T-Killa (która brzmi jak taki lepszy K.A.S.A. 20 lat później) dobrze się słucha i gdyby takich było więcej, to bym ją dał wyżej, ale nie ma, to nie dam.
Kurt Rolson - Jaki kurwa rolson, won stąd, chuj ci w dziąsło - i tutaj mógłbym skończyć, lecz wiem, że ten rap dla forsy na innych płytach z tego okresu był jeszcze gorszy (o czym było w poprzednich TIERach). Dalej jest to ten hot16 czelendżowy rwany/urywany sposób rapowania kalamburów słownych, ale mniej tu wycia, darcia mordy, więcej muzyki. Rap jest tu lepiej wyważony i nie jest tak męczący jak na Vanillahajs czy tfu Keptn'. Są tu dobre kawałki z dobrymi przełamaniami bitów (Senymenalnie), jest kolejny ok kawałek o ciuchach/modzie (o zgrozo, nieironicznie powiem, że nawijanie o ciuchach, czapkach, butach to tematyka, w której tede się wznosi na swoje wyżyny i najlepiej mu to wychodzi
). Jest tu Rambo, czyli kolejna odsłona tego samego (Glock, Kałash itd.), ale to też jest dobre. Nawet kawałek o jaraniu (Najaraj się Marią) mi się podoba, głównie dzięki aranżowi w bicie i znośnemu refrenowi Setki (a wszyscy wiemy, że damskie refreny bywały nieznośne, o czym jeszcze wspomnę).
Tutaj też Rick Ross wszedł od tyłu w Tedego MOCNO i słychać to bardzo. Nadal jest tu sporo potworków, wysyłających pytania czy to jeszcze muzyka czy chuj wie co - przykład CO MY ROBIMY TU, czyli daj Michu jakiś pojebany połamany bit, a ja tam będę skrzeczał, rzucał rwane sylaby, a małpy w naszych mózgach będą waliły w tamburyn. No i oczywiście, jak na Tedego przystało, jest za długa. Nadal więcej skipowania niż słuchania.
Fuck Tede/GlamRap - płyta powstała na fali wygranego beefu z Peją i, jak wiemy, było to pyrrusowe zwycięstwo, bo choć Tede ze sceny i studia wyszedł z tej potyczki z tarczą, to zaraz za rogiem "ogry od Ryśka" mu tę tarczę wyrwały, razem z koncertowymi planami, jakie sobie korpulentny Jaca śmiał wysnuwać. Przyspawane do naszej Tedzi na stałe, pokrętło od bólu dupy trzeba było zatem nastawić bliżej MAXa, choć to nie było jeszcze apogeum. Jeszcze nie odkupienie, ale już bóldupienie o tym, że adwersarze se mogę pisać fuck tede na murach, że tutaj rozumieją tylko epitety i chuj ci w dupe language (Gryzę się w język), gdzie pada zatrważająco dużo kryptopedalskich wyzwisk.
Są jakieś mało przekonujące pseudomotywujące kawałki, że nie nieważne co myślisz o mnie ty, bo przed siebie patrze i bardzo dobrze wiem, gdzie iść, bo jestem wjebany w rap - tu refren już jest właśnie grażynkowy, chujowy. Podobny zresztą jak w Muzyce Miejskiej, gdzie objawia się kolejny świetny pomysł w drodze do odkupienia, czyli dziwni goście, jak Pezet, Eldo, Wdowa, Molesta (wszystko okraszone oczywiście apelami "pierwszy raz w życiu razem!" "pierwszy wspólny numer!"
) i międlenie historii że ten temu pożyczył kabel do wzmacniacza, warszawa taka spaniała hej ho. Wszystko to jebie fejkiem i współpracą na siłę w stylu patrzcie jednak niektórzy mnie lubią, Warszawa trzyma się razem, dziś przyjaciele kiedyś adwersarze.
Mimo wszystko dobrze się tego jako całości słucha i kusiło mnie dać ją TIER wyżej za takie kawałki jak Inne Getto, WWR (bo nawet jak fejkowe i z wsiurskim refrenem, to mam guilty pleasure), 50 Zet, PSPM. Ale są też kawałki o dupie Maryny (jestem na flole koleś) albo, co jest jednym z większych, wrzodów w karierze Tedego, kawałek Dokąd idziesz Polsko (nie zrozum mnie nieopatrznie, znasz mnie, jestem Polaczkiem :x ), gdzie oczami wyobraźni widzę teledysk jak Tede frunie na białym orle po szarym smutnym niebie i obaj płaczą - on i orzeł, a Polska pod nimi to to rwane biało-czerwone płótno.
Tym większy żal, że potem wchodzi Mixtejp, gdzie Numer na zajebistym bicie w stylu Cypress Hill z końcówki 90tych, robi jeden z lepszych refrenów w Polsce, używając tylko kilku słów. Potem jest cukierkowo-sitcomowe chujowe Non Omnis Moriar (kiedy ja wyzionę ducha, włącz to ze swoim ziomem i posłuchaj - ja na ciebie z nieba patrzę...
). Nadal dałbym to w TIER 2, mimo tych kilku kasztanów, bo niewiele brakuje do najlepszych płyt Tedego. Dałbym, gdyby nie brat syjamski, czyli Glamrap. W końcu choroba podwójnych albumów musi trwać u naszego bohatera. A wystarczyło to dać jako mixtejp i w dupie. Ogólnie ten Glamrap też nie jest taki zły, ale wkurwia ten jakże głęboki koncept audycji radiowej, sexi sexi głęboko wejdziemy w ciebie hehe dziewczyno, jesteśmy tacy fajni sexi sexi fm ruchacze hehe, ja staszek i zgrywus hehe. Nie wiem do kogo to ma trafiać, jakieś teksty Staszka o pulsyjącym berle, bo ani do kobiet, ani do heteryków płci męskiej. Weź się nim zajmij, jesteśmy fajni.
No i do tego powtarzane przebrzmiałe tematy w samych piosenkach typu lachon, czyli n-ta piosenka o tym, że kobiety to dziwki. Thanks, no thanks.
TIER 3 cz. 1:
Skrrrt - kolejna płyta, jak NOJI?, zainspirowana kodeinowym mumble rapem z murzynowa. Ale o ile NOJI? była przechujowa, o tyle ta ma swoje dobre momenty. Jest przy tym trochę przebojowa, czasami trochę głupia, ale przecież taki właśnie jest Tede. Jak ktoś lubi się zamulić blantem, benzo, opiatem czy nawet winem w letni dzień urloppowy, to nawet można przy tym trochę poczilautować, bo takich kawałków jak Rezzi (na dobrym sprzęcie), który jest melodyjnym coverem piosenki z przedszkola, Dziup L.A czy T-Killa (która brzmi jak taki lepszy K.A.S.A. 20 lat później) dobrze się słucha i gdyby takich było więcej, to bym ją dał wyżej, ale nie ma, to nie dam.
Kurt Rolson - Jaki kurwa rolson, won stąd, chuj ci w dziąsło - i tutaj mógłbym skończyć, lecz wiem, że ten rap dla forsy na innych płytach z tego okresu był jeszcze gorszy (o czym było w poprzednich TIERach). Dalej jest to ten hot16 czelendżowy rwany/urywany sposób rapowania kalamburów słownych, ale mniej tu wycia, darcia mordy, więcej muzyki. Rap jest tu lepiej wyważony i nie jest tak męczący jak na Vanillahajs czy tfu Keptn'. Są tu dobre kawałki z dobrymi przełamaniami bitów (Senymenalnie), jest kolejny ok kawałek o ciuchach/modzie (o zgrozo, nieironicznie powiem, że nawijanie o ciuchach, czapkach, butach to tematyka, w której tede się wznosi na swoje wyżyny i najlepiej mu to wychodzi
Tutaj też Rick Ross wszedł od tyłu w Tedego MOCNO i słychać to bardzo. Nadal jest tu sporo potworków, wysyłających pytania czy to jeszcze muzyka czy chuj wie co - przykład CO MY ROBIMY TU, czyli daj Michu jakiś pojebany połamany bit, a ja tam będę skrzeczał, rzucał rwane sylaby, a małpy w naszych mózgach będą waliły w tamburyn. No i oczywiście, jak na Tedego przystało, jest za długa. Nadal więcej skipowania niż słuchania.
Fuck Tede/GlamRap - płyta powstała na fali wygranego beefu z Peją i, jak wiemy, było to pyrrusowe zwycięstwo, bo choć Tede ze sceny i studia wyszedł z tej potyczki z tarczą, to zaraz za rogiem "ogry od Ryśka" mu tę tarczę wyrwały, razem z koncertowymi planami, jakie sobie korpulentny Jaca śmiał wysnuwać. Przyspawane do naszej Tedzi na stałe, pokrętło od bólu dupy trzeba było zatem nastawić bliżej MAXa, choć to nie było jeszcze apogeum. Jeszcze nie odkupienie, ale już bóldupienie o tym, że adwersarze se mogę pisać fuck tede na murach, że tutaj rozumieją tylko epitety i chuj ci w dupe language (Gryzę się w język), gdzie pada zatrważająco dużo kryptopedalskich wyzwisk.
Są jakieś mało przekonujące pseudomotywujące kawałki, że nie nieważne co myślisz o mnie ty, bo przed siebie patrze i bardzo dobrze wiem, gdzie iść, bo jestem wjebany w rap - tu refren już jest właśnie grażynkowy, chujowy. Podobny zresztą jak w Muzyce Miejskiej, gdzie objawia się kolejny świetny pomysł w drodze do odkupienia, czyli dziwni goście, jak Pezet, Eldo, Wdowa, Molesta (wszystko okraszone oczywiście apelami "pierwszy raz w życiu razem!" "pierwszy wspólny numer!"
Mimo wszystko dobrze się tego jako całości słucha i kusiło mnie dać ją TIER wyżej za takie kawałki jak Inne Getto, WWR (bo nawet jak fejkowe i z wsiurskim refrenem, to mam guilty pleasure), 50 Zet, PSPM. Ale są też kawałki o dupie Maryny (jestem na flole koleś) albo, co jest jednym z większych, wrzodów w karierze Tedego, kawałek Dokąd idziesz Polsko (nie zrozum mnie nieopatrznie, znasz mnie, jestem Polaczkiem :x ), gdzie oczami wyobraźni widzę teledysk jak Tede frunie na białym orle po szarym smutnym niebie i obaj płaczą - on i orzeł, a Polska pod nimi to to rwane biało-czerwone płótno.
Tym większy żal, że potem wchodzi Mixtejp, gdzie Numer na zajebistym bicie w stylu Cypress Hill z końcówki 90tych, robi jeden z lepszych refrenów w Polsce, używając tylko kilku słów. Potem jest cukierkowo-sitcomowe chujowe Non Omnis Moriar (kiedy ja wyzionę ducha, włącz to ze swoim ziomem i posłuchaj - ja na ciebie z nieba patrzę...
- Haczapurjan
- Posty: 3912
- Rejestracja: 28 lip 2025, 12:50
Re: Tede
Tede chcąc się na kimś wyżyć po beefie z Ryśkiem, obrał sobie za cel niejakiego "Ziuek", którego to zdissował w kawałku "50 zet" (chodzi o płytę FuckTede) i ten mu nawet odpowiedział, ale zniknęło z YT jakiś czas temu i pozostał jedynie artykuł na GR. Tak w ramach ciekawostki i w oczekiwaniu na dalsze recenzje @gods bidness
https://glamrap.pl/ziuek-99-problem-ted ... ss-50-zet/
https://glamrap.pl/ziuek-99-problem-ted ... ss-50-zet/
Re: Tede
pamietam jak kiedys mi sie puscil glamrap i pomyslalem ze dojebany koncept, bo calkiem smiesznie to brzmialo. A potem sie okazalo, ze cala plyta jest w takim klimacie ale utwory sa tylko gorsze i wlasnie wszystkie zarty sa powtarzane 
Re: Tede
polecam oficjalny teledysk do tego numeru jak ktoś nie zna:gods bidness pisze: ↑10 sty 2026, 11:48 kawałek Dokąd idziesz Polsko (nie zrozum mnie nieopatrznie, znasz mnie, jestem Polaczkiem :x ), gdzie oczami wyobraźni widzę teledysk jak Tede frunie na białym orle po szarym smutnym niebie i obaj płaczą - on i orzeł, a Polska pod nimi to to rwane biało-czerwone płótno.
Mocne hip-hopowe gówno
Rydawarrior dostępny na wszystkich platformach streamingowych
FREE BORTWICK
FREE SMLY
FREE MAJONEZ
FREE RIVALDO111
FREE 4-HO-MET
FREE PWK
FREE BORTWICK
FREE SMLY
FREE MAJONEZ
FREE RIVALDO111
FREE 4-HO-MET
FREE PWK
- gods bidness
- Posty: 4788
- Rejestracja: 09 paź 2019, 19:12
Re: Tede
W sumie niewiele się różni od mojej wizji, tylko zabrakło hajsu na CGI, żeby orła zrobić.









