żegnam lewaka w sobie, liczy się nowy klasizm
Po prostu poruchać chciał, bo pamiętajcie ŻE ON STRASZNIE DUŻO RUCHA, jak jotwupe
żegnam lewaka w sobie, liczy się nowy klasizm
totalnie miałem te same oczekiwania i bardzo podobne rozczarowanie. Ale podejrzewam, że podobałaby mi się ta płyta jakbym był dopiero po 20stce. Po 30stce to dla mnie totalnie nieatrakcyjny produkt. Jeszcze świadomość, że typ ma 43 lata i pierdoli mi w kawałku o tym, że aurora lepsza od diora powoduje ciary żenady. No ja wiem, że nie jestem frywolnym niebieskim ptakiem i może troche codzienność mnie uziemiła, ale kurwa mordoTooMuchSmoke pisze: ↑27 paź 2025, 11:19 Po pierwszym odsłuchu: średnio na jeża. Ogólnie to spodziewałem się mocno mrocznego/depresyjnego klimatu i zapowiadanych "rozliczeń", a tu w sumie cały chuj tego jest. Wszystko, co bolesne/kontrowersyjne było na singlach, a reszta numerów całkiem lekka, momentami wręcz wesołkowata (no poza tym o wojnie). Ursynów zdecydowanie się wybija przed szereg, singlowe Los nie chciał inaczej również (czemu tak krótko??), z kolei te kawałki w stylu lokale, daj kobiete, czy filmowcy jakoś do mnie nie trafiają. W ogóle kurwa diss na filmowców, a nie dalej jak przedwczoraj jakieś relacje ze ścianki netflixa w otoczce filmowej bohemy xd no cały mes. Drażni mnie też nagłe uwielbienie zioła w co drugiej zwrotce. Zabrakło ciekawych, dobrych featów (poza Karwelem, no i Wini dał śmieszne wersy, ale nawinięte chujowo). Liczyłem na znacznie więcej pełnokrwistej treści, ekshibicjonizmu itd., a tu dostajemy jakiś zestaw luźnych numerów typu: idę na jazz, palę sobie ziółko z lufki, bo jest legalne i fajne jednak. Te wywody na tematy damsko-męski to cringe, fajne były w liceum. Aaaa no i kurwa nie mogę pominąć brzydkiego pierda w postaci numeru z VNM'em. Kurwa, przecież 10 lat temu na numery tego duetu się czekało z wypiekami na twarzy, a teraz...? VNM kolejny poziom odklejenia - wpierdalam antydepresanty na sen, ale w czym problem? Ja nie mam żadnej depresji, a siłownia pokazuje 23 mirror error! Chłop niezłe mechanizmy wyparcia sobie zbudował przez lata. Ciekawe czemu bez leków nie może zasnąć, hmmm czyżby 25 lat walenia nosów i wódy się jednak odbija na psychice?
No i na koniec: żenujący "diss" na tego całego Witka, chłop nawet osobą publiczną nie jest, a ten napierdala jakieś prywaty, że jest chujowym ojcem, wrzuca tam imie jego BABY MOMMY, no dramat. Do płyty wrócę zapewne, ale raczej na wyrywki. A no i bardzo fajne skity, nadają jakiejś spójności.
propsy za avatar, a i z postem się zgadzam.efzet pisze: ↑27 paź 2025, 12:00 Seryjny neofita
Dodano po 25 minutach 5 sekundach:kurde to jest w chuj prawda, chocby TBZD i te skipowane najczesciej "Nuda" o nieczynnej kuchni czy "Ochroniarz Patryk"gods bidness pisze: ↑26 paź 2025, 16:22 jego egocentryzm każe wszystkim zawracać głowę o to, że go to rozbawiło. Albo napisać zwrotkę, że mu się nie podoba nowy design messengera czy coś w tym stylu. W sensie coś co mogło by być najwyżej tematem na small talk w windzie w korpo, to on robi z tego kawałki.
no to miałem na myśli, źle to ubrałem w słowa, my bad

Okej, napiszę więc nieco więcej po kolejnych odsłuchach (i powielę argumenty, które już tu padły).scam_sakawa pisze: ↑26 paź 2025, 16:44 Jest dobrze wyprodukowana, chyba nawet wolałbym posłuchać jej bez Mesa, ale werdykt wydam po kolejnych odsłuchach.
Ja mam podobnie, jeszcze słucham ale już więcej skipów i mniejszy entuzjazm
Do pkt 6 dorzuciłbym daj kobietę z tym wersem o kanonie jak jego bo niestety nie chodziło o drukarkęscam_sakawa pisze: ↑27 paź 2025, 18:15Okej, napiszę więc nieco więcej po kolejnych odsłuchach (i powielę argumenty, które już tu padły).scam_sakawa pisze: ↑26 paź 2025, 16:44 Jest dobrze wyprodukowana, chyba nawet wolałbym posłuchać jej bez Mesa, ale werdykt wydam po kolejnych odsłuchach.
1. Mes jest mentalnym gimnazjalistą - ten skręt z picia alkoholu na półki w kierunku palenia jazzu i donośne obwieszczanie wszem i wobec - jedno wielkie XD. Mógł zostać już przy tym chlaniu.
2. Mes rapować potrafi bardzo dobrze, śpiewać również jak najbardziej, ale co z tego jak on nie ma o czym opowiadać.
3. W nawiązaniu do punktu powyżej - Mes jest strasznym bucem, egocentrykiem, ale takim wyraźnym, którego nie da się lubić (a jestem w stanie dopuścić scenariusz, w którym jaram się muzyką zjebanego człowieka). Nie chciałbym z takim człowiekiem spędzić minuty na rozmowie.
4. Bity są w większości piękne i wolałbym płytę instrumentalną.
5. Repeat value nie ma praktycznie żadnego - na pewno nie w całości, pojedyncze kawałki są spoko (GOD BLESS, DAJ KOBIETĘ, URSYNÓW, LOS NIE CHCIAŁ INACZEJ, CHCIAŁBYM ZAKOCHAĆ SIĘ, KSYWA to MES, APTEKA (Ft. Wini), JESZCZE WIELE WALK), ale czuję, że parę odsłuchów i one również szybko mi się znudzą.
6. FILMOWCY i LOKALE otrzymują specjalnie osobny punkt ze względu na wybitną chujowość tekstów i bucostwa (kelnera spotkało szczęście, że będzie Mesowi usługiwać - NO JA PIERDOLĘ LUDZIE![]()
)
7. DASZ POPALIĆ (Ft. Marcin Januszkiewicz & VNM) - czyste przedstawienie, z którego można wywnioskować, że Ten Typ Mes mógłby spokojnie zająć się Męskim Graniem, a nie rapem - w sumie ta płyta to z rapem ma imo chuja wspólnego, nazwałbym ją prędzej landlord-poprap.
8. Ogólne wrażenie to tryhard - wszystko się zgadza technicznie, szkoda, że wszystko jest lirycznie nudne i daleko leżące od rapu.
9. Dissów nie oceniam, bo wyszły wcześniej - liczyłem, że pójdzie w kierunku SAMICY PSA (jako diss to mięsa tu jest zero, natomiast przez chwilę zapłonęła we mnie iskierka nadziei, że pójdzie szerzej w kierunku takiego psychoklimatu od odklejeńca - ale tego mi zabrakło na dłuższą metę na płycie).