dla mnie god bless to jego pierwszy kawałek jakoś od czasu gościnki na eisie kiedy to stwierdziłem dobrze sie słucha tego gowna, świeże właśnie dlatego że ten jego rap wreszcie obrał ciekawy kierunek, w tym przypadku podobne w zamyśle (acz zupełnie inaczej ugryzione) co belmondziakowe żonglowanie luźnymi absurdalnymi skojarzeniami, ale w przypadku mesa dochodzi do tego jakieś ledwie szkicowanie tego co ma sie na myśli. oczywiście wszyscy ci @horrypaz tego świata którzy nie raz i nie dwa udowodnili że dla nich rap musi być całkowicie statyczną i przewidywalną kupą schematycznego gówna - nigdy nie zdołają chociaż na pół minuty potraktować muzyki rap outside of the box . do tego już przywykłem niestety
a i ten cały warsztat ta cała machineria artystyczna wreszcie jest traktowana na luzie jako narzędzie do fajnego upiększenia i rozbujania mesowego rapowania, a nie rozpisana co do każdego zajęknięcia co na dłuższą metę mega męczyło w tym mesie z trzeba było zostać dresiarzem
dla mnie to jest aż niewiarygodne że taki dinozaurek zajebał tak ogromny progres na stare lata i wreszcie stał się jakiś ciekawy do posłuchania. i nie, to nie prowo.











