Siłownia
Moderatorzy: Sidd, Cz4rny1337
Re: Siłownia
A kreatyna jest? Po drugie imo bez sensu jest robić 4 serie tym samym ciężarem, dorzucaj chociaz minimalnie nawet kosztem krótszej serii żeby dać impuls do wzrostu
Re: Siłownia
No jak na 7 miesięcy to raczej kiepski progres. Jeśli z techniką wszystko ok, faktycznie robisz serie blisko upadku to po prostu za mało jesz. Ewentualnie robisz za dużą objętość, czasem widuję gości z małym stażem co napierdalają klatkę przez 2 godziny xD masz rozpisane zasady progresji jakieś? Dokladasz ciężar?
- Ten Typ Gold
- Posty: 254
- Rejestracja: 18 kwie 2019, 23:50
Re: Siłownia
Jeśli chodzi o progresję to dorzucam albo powtórzenie albo po mału kilogramy, bije się w pierś że nie pilnowałem postępów przez długi czas bo myślałem że po prostu trening do upadku wystarczy.
Re: Siłownia
Korzystacie z jakichś aplikacji do wpisywania postępów na treningu? Ja na początku notatnik/Excel, potem pod koniec ubiegłego roku przerzuciłem na SmartWorkout ale już mnie wkurwia, a jednocześnie przyzwyczaiłem się do wpisywania w apce więc chętnie bym to kontynuował, jakich używacie?
Co powiedziałabyś na nockę u mnie?
Mógłbym Ci kupić bardzo ładną suknię
Za kolejnym razem już jakoś pójdzie
Bo lubisz pieniądze, a ja pieniędzmi się zajmuję głównie
Mógłbym Ci kupić bardzo ładną suknię
Za kolejnym razem już jakoś pójdzie
Bo lubisz pieniądze, a ja pieniędzmi się zajmuję głównie
Re: Siłownia
Chce se dorzucić aeorby jakieś, ale mam zapalenie achillesa
Ide se na rehabilitacje niedługo ogólnie, ale jeszcze nie bardzo wiem - co tam mogę wrzucić na siłowni żeby nie obciążać za mocno? Chodzenie/bieganie na bieżni odpada?
Ide se na rehabilitacje niedługo ogólnie, ale jeszcze nie bardzo wiem - co tam mogę wrzucić na siłowni żeby nie obciążać za mocno? Chodzenie/bieganie na bieżni odpada?
Belmondo pisze:Jestem człowiek demolka
Życie to ślizgawka, twoje życie to parodia
Re: Siłownia
Pływanie, ziomuś.
I'm enslaving women from Ukraine,
they don't understand english
but they understand pain,
it's the language of anguish
they don't understand english
but they understand pain,
it's the language of anguish
Re: Siłownia
nie no poza silkę to mi sie nie chce wychodzić na bank xd
Belmondo pisze:Jestem człowiek demolka
Życie to ślizgawka, twoje życie to parodia
Re: Siłownia
I'm enslaving women from Ukraine,
they don't understand english
but they understand pain,
it's the language of anguish
they don't understand english
but they understand pain,
it's the language of anguish
- ConeyIsland
- Posty: 5884
- Rejestracja: 24 mar 2021, 23:12
- Lokalizacja: łódzkie
Re: Siłownia
To może to?
@4-HO-MET uprzedziłeś
@4-HO-MET uprzedziłeś
Re: Siłownia
no w sumie obczaje
Belmondo pisze:Jestem człowiek demolka
Życie to ślizgawka, twoje życie to parodia
Re: Siłownia
Probuje wrócić na silownie po 4 latach obijania się i chciałem dorzucić do diety kreatynine. Pamiętam że kiedy pierwszy raz jej używałem ok 10 lat temu, wszystko było G, później w okolicach pandemii, też suplementowalem i wtedy pojawił się problem turbo wzdęć. Czułem się jakbym miał odlecieć jak spacex falcon. Kiedy odstawilem - po 2 dniach jak ręką odjął. Wydaje mi się że za 2 razem producentem był Olimp, który jest chyba dość renomowana firma, więc sam nie wiem co o tym myśleć.
Czy macie do polecenia jakieś sprawdzone marki i konkretne produkty? Może kosztować więcej, byle bez tych efektow ubocznych.
Czy macie do polecenia jakieś sprawdzone marki i konkretne produkty? Może kosztować więcej, byle bez tych efektow ubocznych.
Re: Siłownia
@chaber jak chcesz monohydrat to spórbuj creapure, jak nadal będziesz miał problem to spróbuj wersji hcl - znam przypadek gdzie ta druga wersja się sprawdziła w takiej sytuacji
Re: Siłownia
Dzięki, tak właśnie zrobię. Zamówiłem Olimp Creatine Monohydrate Powder (Creapure), będzie bezpośrednie porównanie z poprzednią puchą, która nie miała certyfikatu.
-
Bisclavret
- Posty: 5428
- Rejestracja: 27 gru 2019, 18:27
Re: Siłownia
chyba doszedłem w swojej przygodzie do ściany i zdecydowałem zwrócić się o poradę do siłowniowych świrów...
Pewien czas temu, może nawet dawniej niż 2 lata (z jakimiś przerwami, na początku dłuższymi teraz starałem się wyeliminować do minimum), zacząłem chodzić na siłownie, moim celem było odgruzowanie się fizyczne pod każdym względem. Mój trening wygląda tak, że robię jakiś trening biegowy (o tym później) i FBW po jednym ćwiczeniu na każdą partię, udaje mi się utrzymać częstotliwość 3 razy w tygodniu i teoretycznie wszystko powinno być git. No i większość rzeczy jest git, zależało mi bardzo na kondycji i tutaj czuje się już bardzo mocno, notuje powolny ale regularny progres siłowy, wzrost masy mięśniowej do poziomu zauważalnego przez dalekich znajomych, przez długi czas powoli bo powoli ale zjeżdżała mi waga, dobiłem do -10kg i nagle spadek zatrzymał się i waga zaczęła delikatnie odbijać do góry (na to się nałożyła jeszcze przerwa świąteczna, no takich pech). Na pierwszy rzut oka rozwiązanie proste - dieta. No i kurde tu się zaczyna problem, bo byłem na diecie pudełkowej 2500 kcal, byłem też na diecie jem na co mam ochotę i ile chcę i odkąd spadek wagi ustał to niezależnie od tego czy aktualnie jestem na pudełkach i w weekend prowadzę żywot amisza, czy też jem co chce a w sobotę wypijam sobie 4 browary nie ma to większego wpływu na wagę, cośtam jakieś wahania oczywiście są ale trend jest ciągle liniowy.
Jeśli chodzi o trening biegowy to próbowałem różnych rzeczy, długimi okresami biegałem interwały (aktualnie robię po minucie w prędkościach 6/15 kmh, osiem takich cykli dwuminutowych), sporo tez biegałem zwykłe kardio tempem typu 7kmh po 40+ minut, trochę biegałem na zmianę raz to raz to, w sumie to nie zauważyłem korelacji z okresem spadku wagi do tego jak wygląda aktualnie moja aktywność biegowa. Na treningi mam ograniczony czas, tzn muszę je wcisnąć w sztywno określone okno, ono nie jest takie małe, przedział 1,5h - 2h mniej więcej, no ale długotrwałe bieganie wolnym tempem już się robi problematyczne stąd zajawa na interwały.
No i znalazłem się w miejcu w którym zatanawiam się co dalej robić. Opcje które rozważam
- robić dalej tak jak robię prędzej czy później zacznę spadać
- dać sobie spokój z tym bieganiem, robić samą siłkę trzymając dietę i liczyć na powiększający się deficyt kaloryczny przy stałej podaży kalorii i wzroście zapotrzebowania z powodu przyrostu masy i poczekać aż zrobi się ciepło na spontaniczną aktywność fizyczną
- siłownie odstawić na boczny tor i skupić się na długotrwałym cardio (to najmniej preferowana przeze mnie opcja bo jestem akurat w sztosie siłowniowym i co chwilę robie jakąś skromną życiówkę)
Wiem, że najrozsądniej brzmi opcja numer 1, ale przyznaje że jestem trochę zmęczony tymi treningami biegowymi, a nie przynoszą one takich efektów jak głodówka i 60k kroków. Żeby była jasność dodam, że dalej wiszę w BMI w okolicach 30 a moja śmieszna waga za 150 zł wcale nie odnotowuje jakichś różnic w poziomie tkanki tłuszczowej (chociaż to akurat z jej strony kompromitacja cwela bo jak gołym okiem widać że dojebane zostało tu i ówdzie a waga w miejscu to jakim cudem nie spada poziom tkanki tłuszczowej? no ale wiadomo to jest gównosprzęt). Co myślicie?
Dodano po 7 minutach 15 sekundach:
Aha, nie mam kompletnie doświadczenia z odżywkami suplementami itd i totalnie nic nie biorę, ale przeszło mi przez myśl że może pasowałoby dokurwić sobie białeczko? RACZEJ w diecie przyjmuje go trochę za mało
Pewien czas temu, może nawet dawniej niż 2 lata (z jakimiś przerwami, na początku dłuższymi teraz starałem się wyeliminować do minimum), zacząłem chodzić na siłownie, moim celem było odgruzowanie się fizyczne pod każdym względem. Mój trening wygląda tak, że robię jakiś trening biegowy (o tym później) i FBW po jednym ćwiczeniu na każdą partię, udaje mi się utrzymać częstotliwość 3 razy w tygodniu i teoretycznie wszystko powinno być git. No i większość rzeczy jest git, zależało mi bardzo na kondycji i tutaj czuje się już bardzo mocno, notuje powolny ale regularny progres siłowy, wzrost masy mięśniowej do poziomu zauważalnego przez dalekich znajomych, przez długi czas powoli bo powoli ale zjeżdżała mi waga, dobiłem do -10kg i nagle spadek zatrzymał się i waga zaczęła delikatnie odbijać do góry (na to się nałożyła jeszcze przerwa świąteczna, no takich pech). Na pierwszy rzut oka rozwiązanie proste - dieta. No i kurde tu się zaczyna problem, bo byłem na diecie pudełkowej 2500 kcal, byłem też na diecie jem na co mam ochotę i ile chcę i odkąd spadek wagi ustał to niezależnie od tego czy aktualnie jestem na pudełkach i w weekend prowadzę żywot amisza, czy też jem co chce a w sobotę wypijam sobie 4 browary nie ma to większego wpływu na wagę, cośtam jakieś wahania oczywiście są ale trend jest ciągle liniowy.
Jeśli chodzi o trening biegowy to próbowałem różnych rzeczy, długimi okresami biegałem interwały (aktualnie robię po minucie w prędkościach 6/15 kmh, osiem takich cykli dwuminutowych), sporo tez biegałem zwykłe kardio tempem typu 7kmh po 40+ minut, trochę biegałem na zmianę raz to raz to, w sumie to nie zauważyłem korelacji z okresem spadku wagi do tego jak wygląda aktualnie moja aktywność biegowa. Na treningi mam ograniczony czas, tzn muszę je wcisnąć w sztywno określone okno, ono nie jest takie małe, przedział 1,5h - 2h mniej więcej, no ale długotrwałe bieganie wolnym tempem już się robi problematyczne stąd zajawa na interwały.
No i znalazłem się w miejcu w którym zatanawiam się co dalej robić. Opcje które rozważam
- robić dalej tak jak robię prędzej czy później zacznę spadać
- dać sobie spokój z tym bieganiem, robić samą siłkę trzymając dietę i liczyć na powiększający się deficyt kaloryczny przy stałej podaży kalorii i wzroście zapotrzebowania z powodu przyrostu masy i poczekać aż zrobi się ciepło na spontaniczną aktywność fizyczną
- siłownie odstawić na boczny tor i skupić się na długotrwałym cardio (to najmniej preferowana przeze mnie opcja bo jestem akurat w sztosie siłowniowym i co chwilę robie jakąś skromną życiówkę)
Wiem, że najrozsądniej brzmi opcja numer 1, ale przyznaje że jestem trochę zmęczony tymi treningami biegowymi, a nie przynoszą one takich efektów jak głodówka i 60k kroków. Żeby była jasność dodam, że dalej wiszę w BMI w okolicach 30 a moja śmieszna waga za 150 zł wcale nie odnotowuje jakichś różnic w poziomie tkanki tłuszczowej (chociaż to akurat z jej strony kompromitacja cwela bo jak gołym okiem widać że dojebane zostało tu i ówdzie a waga w miejscu to jakim cudem nie spada poziom tkanki tłuszczowej? no ale wiadomo to jest gównosprzęt). Co myślicie?
Dodano po 7 minutach 15 sekundach:
Aha, nie mam kompletnie doświadczenia z odżywkami suplementami itd i totalnie nic nie biorę, ale przeszło mi przez myśl że może pasowałoby dokurwić sobie białeczko? RACZEJ w diecie przyjmuje go trochę za mało
-
Bisclavret
- Posty: 5428
- Rejestracja: 27 gru 2019, 18:27
Re: Siłownia
najogólniej to zjechać z wagi ale bez dużych rewolucji (jestem mocno ograniczony organizacyjnie)










