1. Interlude
2. December 4th
3. What More Can I Say
4. Encore
5. Change Clothes (feat. Pharrell)
6. Dirt Off Your Shoulder
7. Threat
8. Moment of Clarity
9. 99 Problems
10. Public Service Announcement (Interlude)
11. Justify My Thug
12. Lucifer
13. Allure
14. My 1st Song
Jigga rozjebał tym wydawnictwem, kawałki na beatach Dj Quika, Rubina, Timbo, 9th Wondera i Eminema zrobiły tu świetną robotę, moje ulubione. Do tego trzy grosze dorzucili Kanye i Just Blaze. Świetna sekwencja utworów, chociaż "Change clothes" średnio mi wchodzi od zawsze, sampel od Buchanans słyszałem wcześniej u GZA a sampel z PSA u Black Moon.
Co do autora - Jay co chwila rzuca wersy klasyki, tekstowo różnorodny kontent, od własnej historii, przez szpan, wyjaśnienie swojej muzycznej drogi, wyznania. Jeden z wielkich ever.
I'm like a Russian mobster, drinking distilled vodka
Until I'm under the field with Hoffa, it's real
Nie no, Blueprint nie przebija, ale zdecydowanie jest w top albumów Hovy. My 1st song to też top 10 jego kawałków. Znakomita płyta od początku do końca.
Topka albumów od Hovy, co wracam do dyskografii to mam innego faworyta jeżeli chodzi o jego twórczość (obecnie za najlepszy uważam "American Gangster" - tak jeszcze nigdy nie miałem ). Każdy z beatmakerów spisał się świetnie, podoba mi się różnorodność tutaj. Dodatkowy props za wrzucenie acappelli, choć tylko jeden remiks płyty który słyszałem prawie dorównuje oryginałowi - ten wyprodukowany przez Kno z Cunninlynguists. Różni się od niego, a jednocześnie nie traci magii pierwowzoru, fajnie jest usłyszeć jak brzmiałby truskulowy Jay-Z
Klasyczny top mainstreamu, mam połowę tego albumu na singlach na plackach i to chyba wiele mówi o hitowości tego projektu. Najlepiej z tego albumu kojarzy mi się moment, jak Hov na koncercie w WWA zagrał Public service announcement, po prostu ogień. Zwłaszcza dla totalnego fana jak ja.
bitowo jeden z najlepszych albumów w historii rapu (minus 9th wonder z jak zwykle rozjebanymi snare'ami), nieziemskie rzeczy tu się odpierdalają
a change clothes zajebisty kawałek, bit oczywiście najlepszy tutaj i nigdy nie słyszałem przypierdolki o niego
wyszedł bardziej hołd dla elegancji just blaza czy kanye i reszty ekipy obecnej na tym, ale cóż
blueprint > reasonable doubt > czarny album, ale i tak wszystkie kocham i mogę katować zawsze
troche nie wyjaśniłem, change clothes zajebisty numer ale w chuj mi nie pasuje do tej płyty, wydaje mi się, że wszystkie numery tak sie ze sobą zajebiście kleją, poza tym jednym wyjątkiem i gdyby go nie było na płycie to by było bajlando
Wróciłem do tego albumu po jakichś 10 latach przerwy i nie wytrwałem do końca strasznie się zestarzał ten krążek albo ja, niestety zero zajawki poza dirt off your shoulder
dla mnie zdecydowanie #1 w jego dyskografii
a mam świeży ogląd na to bo ostatnio robiłem przelot po prawie całej, zostały mi ze dwa/trzy projekty do odhaczenia
i ogólnie dość często wracałem do tego albumu w ostatnich powiedzmy dwóch latach
jedynie Change Clothes bym gdzieś przesunął bo trochę psuje flow albumu, ale lubię ten numer więc chuj tam
btw widzę że nie jedyny stąd mam taki pogląd na ten numer
Nie dalej jak parę dni temu słuchałem Czarnego Albumu po latach. W głowie miałem że to najlepszy jego album (może na równi z Reas. Doubt), subiektywie. Teraz już chyba ocenę dałbym nieco niższą. Parę bengjerów jest, to fakt ale raczej nie będę tęsknił, nie będę wracał.
...nie wiem czy bitowo nie jest lepsze Kingdom Come? Albo chociaż niewiele gorsze.
Słuchałem dzisiaj w aucie i kurde jakoś kiepsko się starzeje ta płyta. A może, patrząc po moim poście sprzed 6 lat, za bardzo kiedyś katowałem? Najbardziej siedzą nadal "99 Problems" i "Justify my thug". Dziwne.