Świetny album. Abstract/Experimental Hip-Hop, brzmienie generalnie eastcoast boombap z lat 80/wczesnych 90, wyraźnie przedillmaticowe, sporo gitarowych sampli. Potężny początek (przed uszami stanął mi Company Flow), środek spokojniejszy jazzujący i słabszy imo, finał trochę synteza obu. Chyba najlepszy tegoroczny boombap jakiego słuchałem.
Szkoda trochę, że HH nie poszedł w najtisach w tę stronę zamiast bawić się w nudne muzycznie złote ery z wygładzonym brzmieniem.
Ostatnio zmieniony 26 sie 2019, 22:24 przez przedszkolanek, łącznie zmieniany 1 raz.
Czuć chemię na linii raper-producent. Super album, co tu więcej gadać.
W ogóle to mam trochę słabość do abstract rapów i cieszy mnie fakt, że ostatnio więcej takich płyt wychodzi.
z Woodsem zacząłem parę lat temu od Known Unknowns - tutaj jest bardzo podbnie jak na poprzednim albumie: muzycznie full spoko, ale momentami mam wrażenie, ze Woods tych beatów niespecjalnie potrzebuje i tak sobie nawija jak to billy woods. tym nimniej, jego działania zyskują, gdy się trochę wiecej czasu i energii poswięci warstwie tekstowej
spodobały m się Bedtime czy Houthi, ale tak czy siak nie sa to utwory świetnie brzmiące w oderwaniu od płyty - wszystko razem stanowi sympatycznie spójną całość, ale bez szału
przeczytałem to i odrazu wziąłem się za odsłuch jak szalony, po pierwszym wszystko każe sądzić, iż jest to zajebiście dobra pozycja lecz muszę się jeszcze trochę osłuchać zanim wydam werdykt
fajny typ, ten billy woods, ale odnoszę wrażenie, że jego rap to taki bardziej strumień świadomości niż super przemyślane koncepty na numery, poza np. tym kawałkiem o wojnie, ale już takie "spongebob" jest tego dobrym przykładem. chyba, że trzeba więcej posłuchać żeby wszystko wyłapać.
Dill pisze: ↑29 sie 2019, 10:43
fajny typ, ten billy woods, ale odnoszę wrażenie, że jego rap to taki bardziej strumień świadomości niż super przemyślane koncepty na numery, poza np. tym kawałkiem o wojnie, ale już takie "spongebob" jest tego dobrym przykładem. chyba, że trzeba więcej posłuchać żeby wszystko wyłapać.
podobne odczucia mam.
trochę pogmatwane tekściwa gość ma ale spokojnie, nie jest to jakiś aesop rock
wreszcie sprawdziłem
niby fajne, niby chemia ale jakoś nie czuje że będę chciał do tego jeszcze kiedykolwiek wrócić
Kenny top producer w tym roku - na Back at the House z Hemlock Ernstem też dał super rzeczy (i ogólnie to ten właśnie album spodobał mi się bardziej)
billy to super tekściarz ale mógłby lepiej nawijać