W końcu ogłoszono datę premiery serialu od twórców The Office ze Stevem Carellem na pokładzie pierwszy odcinek pojawi się 29 maja
jako, że The Office to mój ukochany i ulubiony serial ever to czekam z ręką wiadomo gdzie
O mój boże, obejrzałem 20 minut z 1. odcinka i mam dość. Brawo, Netflix wariacie, zrobiłeś to.
Zrobiłeś z Carella zupełnie nieśmiesznego typa, tylko po to, żeby trochę pośmiać się z Trumpa.
Jak czekaliście na drugie „The Office” to zdecydowanie jest to mniejszy kaliber, ale też chyba nikt nie chciał tu robić drugiego „The Office” i czegoś aż tak kontrowersyjnego.
Carell tutaj ma coś z Mike’a co prawda, bo jest szefem, który, delikatnie mówiąc, nie do końca ogarnia, o co chodzi z tymi lotami w kosmos i realizuje najbardziej absurdalne pomysły, co często daje full beki. Malkovich też świetny.
Także obejrzałem wczoraj trzy odcinki i całkiem nieźle się bawiłem, może się nie skręcałem z beki, ale wiele momentów witałem japą roześmianą.
2rzyn pisze: ↑20 sty 2024, 9:32
Dlaczego Tede Królem Jest
Mam dokładnie taką samą opinię jak Jose. Widać nieporadność szefa w pewnych sytuacjach, wychodzi brak kompetencji, ale to jest całkiem inny kaliber takich zachowań niż był w The Office no i przede wszystkim serial nie jest mockumentem więc pewnych zachowań nie da się przenieść i porównanie go z The Office nie jest dobrym pomysłem mimo że oba seriale są z gatunku tych które mają bawić. Przyjemny serial, jak dla mnie po 3 odcinkach może być, będę chętnie dalej oglądał. Carell gra tutaj postać którą idzie bardzo szybko polubić bo wybiera często najbardziej absurdalny wariant działania który każdy z nas by wybrał gdyby mógł działać bez konsekwencji.
Faktycznie trochę postać jest inspirowana Michelem Scottem (ja takie wrażenie odczułem) i wydaje mi się że twórcy pierwsze zabrali się za wykreowanie postaci a potem świata wokół niej. No i należy też pamiętać że The Office potrzebowało czasu żeby się rozkręcić bo mało kogo wciągnął pierwszy sezon
Gdybym urodził się gdzieś indziej miałbym szansę...
No i w sumie obejrzałem wczoraj całe i tak średnio bym powiedział. Spoiler
Myślałem że cały serial będzie się opierał na tym jak absurdalnym oddziałem jest Space Force i będzie masa jakichś nieudanych eksperymentów a ten ich plan kolonizacji księżyca to taki cel do którego będą dążyć a tu klops. Laska-pilot mówi że ona od zawsze chciała być astronautą, odcinek później uczy się testów na astronautę, odcinek później kolonizuje księżyc xD to niezły rozwój postaci. Postać żony Nadira też dziwnie poprowadzona i dopóki był to taki wątek poboczny który miał się sprawdzać z boku to było spoko ale w momencie jak nagle laska ucieka z więzienia i znajduje się na środku pustyni pokonując dystans który Mark przeleciał helikopterem w tym samym czasie to kolejny kek. No i ogromny cliffhanger na końcu który nie wprowadza niczego oprócz frustracji w widzu. Obowiązkowe pary LGBT i interracial, mi to osobiście nie przeszkadza ale domyślam się że niektórzy będą słać w tę stronę kurwy bo można odnieść wrażenie że to wymuszone ale mamy też wątek w którym są śmieszki z tego jak te wyzwolone kobiety odnajdują się w branży i reklamują coś tylko dlatego że są kobietami.
Jak dla mnie takie 6/10 z tym że konwencja całego serialu poszła w złą stronę i imo ciężko będzie ten serial będzie dobrze poprowadzić teraz. Końcowy cliffhanger aż zniechęca. Na plus na pewno Malkovich i Carrel, w takiej kolejności.
Gdybym urodził się gdzieś indziej miałbym szansę...
Jestem po E05 czy tam w połowie E06 i faktycznie beki z E02 próżno dalej szukać, niby są jakieś momenty, ale przystopowało mocno. W którejś recenzji czytałem, że nie wiadomo, co to jest czy komedia, czy dramat, czy coś innego i faktycznie zaczyna się komedią, a przekształca się w jakiś komediodramat rodem z "poważnych" komedii romantycznych, wiecie o co chodzi. Ni to poważne, ni to zabawne. Ale dokończę na pewno.
2rzyn pisze: ↑20 sty 2024, 9:32
Dlaczego Tede Królem Jest
nigdyniebralemkoksu pisze: ↑30 maja 2020, 14:11
Brawo, Netflix wariacie, zrobiłeś to.
Zrobiłeś z Carella zupełnie nieśmiesznego typa, tylko po to, żeby trochę pośmiać się z Trumpa.
phobos pisze:
skandowanie jebać pis pod cypisa to był wzniosły moment demokratycznego uniesienia
źle nie jest. na pewno serial nie zasługuje na tak skrajnie negatywne oceny jakie zebrał w necie. ogląda się to całkiem spoko, trochę beki jest, ale
z pewnością nie jest to nic wybitnego.
nigdyniebralemkoksu pisze: ↑30 maja 2020, 14:11
O mój boże, obejrzałem 20 minut z 1. odcinka i mam dość. Brawo, Netflix wariacie, zrobiłeś to.
Zrobiłeś z Carella zupełnie nieśmiesznego typa, tylko po to, żeby trochę pośmiać się z Trumpa.
Bez kitu, ten głos Carella to Jakby grał Michaela Scarna. Ja wytrzymałem 4 odcinki, ale też odpuszczam bo bezbek dla mnie straszny. Nie wiem czy widziałem inny serial który miałby tak dużo chujowych postaci
oglądam sobie i też nie dla mnie raczej, to taka bardziej wholesome historyjka z elementami komediowymi do obejrzenia dla rodziny z dziećmi niż coś czym bym się jarał