Powróciłem do tego przy okazji wysrywu Kukona, w którym wziął udział także niejaki Wojtek Sokół zwany inaczej Nocnym Narratorem. No i co tu można powiedzieć? Bez wątpienia jest to klasyk, przyjemnie sobie odpalić taki brudny oldschoolowy klimat i poczuć magię tamtych lat. Ale czy z tych raperów bił autentyzm? Rozmawiałem ostatnio z Nomadem z Układu Warszawskiego i powiedział mi, że z ekipy ZIPów praktycznie nikt nie miał nic wspólnego z ulicą, a tym bardziej Sokół. Prawdziwa ulica to był Kaczy i Chada. I u Sokoła pierw było udawanie ulicznika, później antykomercyjnego rapera (afera z BMG), a gdy poczuł hajs jego mityczne zasady znikły i promuje różne gówna. Wypadałoby przeprosić Jędkera.
A gdzie ja mówię, że Nomad jest wyznacznikiem tego? Nigdzie tego nie piszę. Ale Nomad jest związany z Warszawą i oprócz bycia legendą warszawskiego podziemnego rapu pisze też książki historyczno-turystyczne na temat różnych zakątków tego miasta. On doskonale wszystko pamięta co i jak wyglądało i czemu miałbym mu nie ufać? Dobry rap to jedno, a autentyczność to drugie.
2rzyn pisze: ↑23 gru 2020, 20:43
A co to znaczy byc zwiazanym z ulica? Wystarczy bujac sie po osiedlach? Czy trzeba byc patusem pokroju kaczego?
Jest jakas definicja ulicznika?
<Od razu w głowie wersy> To dla tych co myślą ze być blisko z ulicą to spędzać na niej dwa cztery na dzień mieć dwadzieścia dwa lata, napisać testament tagiem
Parę razy próbowałem przesłuchać - nigdy mi się nie udało dotrwać do końca. Ja wiem, że legenda, klasyk, fundament ulicznego rapu, księga followupowanych linijek, ale dla mnie ta płyta jest po prostu strasznie męcząca.
Ostatnio zmieniony 01 paź 2021, 14:01 przez Suseł, łącznie zmieniany 1 raz.
Dosyć częsta spotykana opinia jest ze po latach nie da się słuchać klasyków, słabo się zestsrzaly. Ciężko jest przebrnąć niektórym przez Skandal czy Sport
To spróbujcie posłuchać tego kloca po latach. To już w chwili wydania brzmiało przestarzałe, a powstało prawie równolegle z Skandalem i Warszawskim deszczem. O ile z Molesty pozostały świetne wersy i ponadczasowe bity Dj600v, z Warszawskiego charyzma i luz Tede, to tutaj ciężko odsłuchać nawet pojedyncze numery. Już bardziej przystępna jest pierwszą płyta firmy. Jak dla mnie klasyk, ale tylko z względu na datę wydania a nie zawartość
Śródmieście Południowe jest jeszcze jakkolwiek słuchalne, ale głównie przez bit który jest w ch*j nostalgiczny z perspektywy czasu. Co tu dużo mówić - wspomnienia wracają. Słuchanie tego flow w 2021 przypomina oglądanie próby zbudowania rakiety przez małpy albo człowieka pierwotnego próbującego okiełznać ogień. Tylko Pono i Koras próbowali coś zrobić na tych bitach, reszta nawijała chyba w półśnie.
Zmieniam zdanie, Koras to tam dukał w sumie przeokrutnie, miał tylko jakieś tam momenty
featy tam były w miare słuchalne, nie sprawdzałem ich od jakiegoś czasu ale tracki z MorWA i Intoksynatorami nie były w 100% kwadratowe
ps: vinyl za 500zł specyfikujący się byciem opakowany w kawał betonu poszedł w całości w niecałą godzine. Kolekcjonerzy w kraju muszą być bardzo bogaci