w sumie nawet mogłoby być, nic wielkiego - taka nieangażująca muzyka tła
słuchałem w jednym ciągu - po dwa razy - z: Lil Mosey - Certified Hitmaker
te płyty są, kurwa, niemal identyczne
prawie identyczne wokalne, identyczne flow, łudząco podobne bity... długość, patenty produkcyjne
w niema identycznym miejscu płyty feat Gunny
w tym miejscu podbijam swoją tezę o krojeniu płyt pod streamingi - którą wysunąłem przy okazji ostatniego Post Malone'a - tylko z dodatkiem, że płyty krojone są nie tylko pod streamingi jako takie, ale i pod konkretne grupy słuchaczy
nie uwierzę, że dwóch zupełnie różnych typów i ich stuff nagrywa w tym samym czasie (niemal) identyczną płytę, bo mieli taką samą - za przeproszeniem - wizję artystyczną