nie potrafie sie przyjebac do Roberta Californii, jedna z bardziej charyzmatycznych postaci w serialu, do tego proponująca parę
ABSOLUTNYCH PEREŁEK
- dał dużo cringe'u, dużo uśmiechu i dużo mindfucków, moim zdaniem był fajną, epizodyczną osobistością
James Spader ma wspaniały, monumentalny głos, idealnie pasujący do postaci, która - przypomnę
chwilę po zostaniu szefem oddziału pojechała do CEO całej firmy i wróciła z tej wyprawy jako CEO <3, w miejsce Jo Bennett - notabene tez pięknej postaci
podstawową wadą Californii jest to, ze nie jest Michaelem Scottem - ale ten jest jeden, jedyny i niepowtarzalny, dlatego powinniśmy starać się spojrzeć na
The Fucking Lizard Kinga osobno, nie przez pryzmat carrellowskiego geniuszu