muszę powiedzieć, że mi się podobał, pomimo, że w sprawie MJ wierzę ofiarom, a on nie (czy aby na pewno?), oczywiście te całe vicy i voxy dostały korby, ale, że ja nienawidzę poprawności politycznej, i że "nie można się śmiać ze wszystkiego" to uśmiałem się mocno
ciekawe spojrzenie na aborcję, Louisa CK, czy beczka z lgbt, no i piękne przejście z crackheadów do białych heroinistów, powiało klasykiem
już niedługo nowy Bill Burr









