marmolad_k2 pisze: ↑26 paź 2025, 22:26
Przesłuchałem ten album i zaczyna się dwoma dobrymi piosenkami (to jest jedna z nich), a potem spanko niestety.
Przesłuchałem już z milion razy (ja naprawdę dużym fanem TS jestem, jakbym miał wybór, że do końca życia mogę słuchać dyskografię tylko jednego muzyka, to easy wskazałbym właśnie jej twórczość) i faktycznie taka tendencja jest widoczna na tej płycie, na moją finalną playlistę z października easy weszły trzy pierwsze numery, potem absolutnie nic ze środka (choć nie są złe, mocno sobie cenię Actually Romantic oraz Wislist), i dopiero z końcówki Wood, Honey oraz tytułowy utwór.
W ogóle to dla mnie taka najlepsza wersja Taylor jest na tym albumie, gdzie robi bardzo przyjemną muzykę, ładnie śpiewa elegancko napisane teksty, nie ma jakiegoś turbokombinowania czy przesadzania z wbijaniem w nastrojowość albo mroczność (co na poprzedniej płycie mi strasznie przeszkadzało, tekstowo była najlepszym kawałkiem anglojęzycznej poezji napisanym od bardzo dawna, ale tak gęsto muzycznie zrobione, że nie dało się tego słuchać na dłuższą metę).
Btw. użytkownik Brzuch zbanowany za obrażanie słuchaczy Taylor czy gdzieś indziej coś odwalił? Xd