Black Moon - Enta da Stage (1993)

Kategoria poświęcona albumom.

Moderatorzy: instinkt, luk0as

Awatar użytkownika
Jose
Brak Kultury
Posty: 9481
Rejestracja: 17 kwie 2019, 6:49

Black Moon - Enta da Stage (1993)

Post autor: Jose »

Spoiler
Obrazek
1. Powaful Impak!
2. Niguz Talk Shit
3. Who Got da Props?
4. Ack Like U Want It
5. Buck Em Down
6. Black Smif-N-Wessun (feat. Smif-N-Wessun)
7. Son Get Wrec
8. Make Munne
9. Slave
10. I Got Cha Opin
11. Shit Iz Real
12. Enta da Stage
13. How Many MC's...
14. U da Man (feat. Dru Ha, Havoc & Smif-N-Wessun)


https://music.apple.com/us/album/enta-da-stage/14141230
SPOTIFY

1993 to był przekozacki rok w rapie. Wydane tego samego dnia, 7 listopada, "Midnight Marauders" A Tribe Called Quest i "Enter the Wu-Tang (36 Chambers)" Wu-Tangu z powodzeniem mogą walczyć o miano najlepszej płyty w rapie ever. Oprócz tego "Doggystyle" Snoopa, "93 'Til Infinity" Souls of Mischief, "Reachin'" Digable Planets, pierwszy "Jazzmatazz" Guru i gości czy De La Soul. I gdzieś pomiędzy tymi klasykami jest jeszcze jedna wspaniała płyta, chyba trochę niedoceniana po latach (w momencie wyjście zebrała dobre recenzje), szczególnie w Polsce mówi się o niej niewiele.

W zasadzie to płyta definiująca tamte czasy. Rapujący Buckshot to agresywny gość, latający z gnatem, opowiadający historie z getta, trochę postraszy, rzuci kilka panczy, ponarzeka, poprzechwala się, robi to oczywiście kozacko, choć czy to są jakieś niebywałe, niespotykane czy przełomowe rzeczy, to raczej bym polemizował. No nieważne. Bo nieco deprecjonuję Buckshota tylko dlatego, by podkreślić, jak niesamowite są tu podkłady. Znowu - definicja złotej ery, ale mamy tu banger na bangerze, łeb mnie przestaje się bujać, strach przy tym myć naczynia, bo można potłuc talerze.

Dziś odświeżałem i uderzyło mnie bardziej niż gdy się zabierałem za pierwszym razem (czyli kilka ładnych lat temu). Dałbym 9/10, a co.

I wzywam użytkownika [mention]clockers[/mention], czyli jedynego - jak na razie - forumowicza, który zagłosował na ten album w plebiscycie.
Awatar użytkownika
horrypaz
Brak Kultury
Posty: 4637
Rejestracja: 17 kwie 2019, 17:43
Lokalizacja: Hands, Underwood

Re: Black Moon - Enta Da Stage (1993)

Post autor: horrypaz »

jakbyście zrobili top 25 to pewnie bym wrzucił. często wracam i propsuje mocno, co tu więcej gadać
lysy
Posty: 1000
Rejestracja: 12 maja 2019, 18:03

Re: Black Moon - Enta da Stage (1993)

Post autor: lysy »

jedna z moich pierwszych płyt z amerykańskiego rapu. kiedyś było jaranko, teraz w sumie nie wracam. bity są dobre, rap dobry, świetne brzmienie, ale jednak wydaje mi się dosyć nudna po latach. można puścić, żeby sobie leciało w tle

Jose pisze: 01 lip 2019, 19:37 1993 to był przekozacki rok w rapie. Wydane tego samego dnia, 7 listopada, "Midnight Marauders" A Tribe Called Quest i "Enter the Wu-Tang (36 Chambers)" Wu-Tangu z powodzeniem mogą walczyć o miano najlepszej płyty w rapie ever. Oprócz tego "Doggystyle" Snoopa, "93 'Til Infinity" Souls of Mischief, "Reachin'" Digable Planets, pierwszy "Jazzmatazz" Guru i gości czy De La Soul
dodałbym krs i onyx :)
Awatar użytkownika
przedszkolanek
Posty: 19791
Rejestracja: 21 kwie 2019, 21:29

Re: Black Moon - Enta da Stage (1993)

Post autor: przedszkolanek »

dobry album, ale od lat nie słuchałem i raczej to się nie zmieni, bo jeszcze zweryfikuję wspomnienia i stwierdzę, że się straszenie zestarzało
swoją drogą chłopaki w tym roku chyba wracają z albumem, w livescorze chyba wrzucałem jakiś ich nowy singiel, zobaczymy jak im wyjdzie
lysy pisze: 01 lip 2019, 19:52 Jose pisze: ↑wczoraj, 19:37
1993 to był przekozacki rok w rapie. Wydane tego samego dnia, 7 listopada, "Midnight Marauders" A Tribe Called Quest i "Enter the Wu-Tang (36 Chambers)" Wu-Tangu z powodzeniem mogą walczyć o miano najlepszej płyty w rapie ever. Oprócz tego "Doggystyle" Snoopa, "93 'Til Infinity" Souls of Mischief, "Reachin'" Digable Planets, pierwszy "Jazzmatazz" Guru i gości czy De La Soul
dodałbym krs i onyx
dodałbym No need for alarm Dela, ale to już duża prywata chyba
theplaybook
Posty: 30
Rejestracja: 18 kwie 2019, 10:53

Re: Black Moon - Enta da Stage (1993)

Post autor: theplaybook »

A ja sobie chyba wrócę i mam nadzieję, że nie będzie to muzyczka tylko do posłuchania w tle. Zdecydowanie Who got da props i how many mcs takie nie jest, ale reszta wymaga odświeżenia, choć z tych grup kojarzonych z BCC to Smif N Wessun > Black Moon.
Awatar użytkownika
many-s
Posty: 2705
Rejestracja: 17 kwie 2019, 18:06

Re: Black Moon - Enta da Stage (1993)

Post autor: many-s »

W latach młodości i buntu ta płyta leciała u mnie w kółko na melanżach, odtwarzana z kasety, na zmianę z Jeru "Sun rises in the east". Mam z nią bardzo dobre wspomnienia, sampel Busta w numerze otwierającym robił rozpierdol. Podobnie jak przedszkolanek aka nowy sieah - nie chciałbym tych wspomnień zamazywać podczas powrotu.

Wkurwiony Buckshot z asystującym 5th'em na mocno dudniących bitach Dj Evil Dee - tak to wspominam.
U da man, U da man, U da man,
U da man, U da muthafuckin man

Black Moon (backronymed as Brothers who Lyrically Act and Combine Kickin Music Out On Nations)
Awatar użytkownika
clockers
Posty: 5950
Rejestracja: 20 kwie 2019, 11:32

Re: Black Moon - Enta da Stage (1993)

Post autor: clockers »

przeczuwałem, że mało kto będzie pamiętał o tej płycie, a co dopiero brał ją pod uwagę w plebiscycie, dlatego stwierdziłem, że muszę ją wrzucić(nie tylko z przekory). dzięki [mention]Jose[/mention] za założenie tematu.

Black Moon ze swoim debiutem, to dla mnie obok tego co robił w NY Biggie, obóz Wu i Trajby - absolutna definicja esencji east coast rapu złotych lat. ten album towarzyszył mi w różnych sytuacjach i pewnie sentyment odgrywa tu sporą rolę, ale przecież trzeba być głuchym albo mieć jakąś naskórkową wrażliwość, żeby nie docenić tego jakim nawijaczem był wtedy Buckshot. a był jednym z najlepszych. miał wszystko; głos, styl, timing, charyzmę, linijki, wkurwienie, surowość i autentyczność. praktycznie każdy jego wjazd, każde wejście na bit, to był prosty w ryj. jego flow na tych przepalonych, brudnych, piwnicznych, dudniących bitach Evil Dee łamie kręgosłup szyjny w kilku miejscach. nie wiem, czy którakolwiek płyta z tamtego okresu buja równie mocno.

oczywiście nie jest to album doskonały, 5ft odstaje od Buck'a i to znacznie, w kilku kawałkach przewijają się podobne motywy, analizując na sucho teksty nie wpadnie się raczej w zachwyt nad liryzmem chłopaków, a i technicznie też nie jest to najlepiej wyprodukowana płyta z tamtych lat. ale kurwa co z tego. to jest rap z krwi i kości. klimat, jakiego nie uzyska już nikt nigdy. i choć ze złotej ery najbliższe memu sercu były zawsze krążki z nurtu Native Tongues, to jednak Buckshot i ta niezwykła chemia w składzie oczarowała mnie nieodwracalnie. no i tak czysto rapowo, Buckshot obok Biggiego był dla mnie w tamtym czasie po prostu najlepszy.

jeśli kogoś ten krążek jakimiś cudem ominął, to polecam zajebać sobie na słuchawach na full, najlepiej gdzieś w mieście wieczorkiem lub nocą. to jest lepsze niż kawa i joint. perełka. klasyk. rap.
Awatar użytkownika
przedszkolanek
Posty: 19791
Rejestracja: 21 kwie 2019, 21:29

Re: Black Moon - Enta da Stage (1993)

Post autor: przedszkolanek »

z okazji 26 rocznicy, która kilka dni temu, bo 19, minęła, a też pewnie premiery ich nowego wydawnictwa, zaliczam pierwszy od lat odsłuch powrotny
i ku mojemu zaskoczeniu to ciągle buja jak skurwysyn
wiadomo, że nie tak jak lata temu i słychać te 26 lat, ale materiał brzmi całkiem przyjemnie i można słuchać bez przypału
nie brzmi to co prawda tak dobrze jak atcq czy ja wiem mobb deep, ogólnym wrażeniem i vibem podobniejsze to jest do big l'a, ale jest dobrze
jak ktoś jak ja się dygał wracać - to bez obaw

make munne munne, make munne munne munne
make munne munne, make munne munne munne
make munne munne, make munne munne munne
make munne munne, make munne munne munne
take munne munne, take munne munne munne
take munne munne, take munne munne munne
take munne munne, take munne munne munne
take munne munne, take munne munne munne

btw
Jose pisze: 01 lip 2019, 19:37 Wydane tego samego dnia, 7 listopada, "Midnight Marauders" A Tribe Called Quest i "Enter the Wu-Tang (36 Chambers)" Wu-Tangu
to był 9
7 tylko 95 wyszło LS GZA i Soul Food
Awatar użytkownika
ConeyIsland
Posty: 6105
Rejestracja: 24 mar 2021, 23:12
Lokalizacja: łódzkie

Re: Black Moon - Enta da Stage (1993)

Post autor: ConeyIsland »

Cudowny album. Nie schodzi u mnie z rotacji w ostatnim czasie i kurewsko miło jest mi do niego wrócić po tym jak w latach szkoły średniej się nim zajarałem po raz pierwszy. Razem z Dah Shinin stanowi dla mnie kwintesencję "90s eastcoast hip hop". Beatminerzi co to zrobili to ja nawet nie.
ODPOWIEDZ