Spoiler
2. Niguz Talk Shit
3. Who Got da Props?
4. Ack Like U Want It
5. Buck Em Down
6. Black Smif-N-Wessun (feat. Smif-N-Wessun)
7. Son Get Wrec
8. Make Munne
9. Slave
10. I Got Cha Opin
11. Shit Iz Real
12. Enta da Stage
13. How Many MC's...
14. U da Man (feat. Dru Ha, Havoc & Smif-N-Wessun)
https://music.apple.com/us/album/enta-da-stage/14141230
SPOTIFY
1993 to był przekozacki rok w rapie. Wydane tego samego dnia, 7 listopada, "Midnight Marauders" A Tribe Called Quest i "Enter the Wu-Tang (36 Chambers)" Wu-Tangu z powodzeniem mogą walczyć o miano najlepszej płyty w rapie ever. Oprócz tego "Doggystyle" Snoopa, "93 'Til Infinity" Souls of Mischief, "Reachin'" Digable Planets, pierwszy "Jazzmatazz" Guru i gości czy De La Soul. I gdzieś pomiędzy tymi klasykami jest jeszcze jedna wspaniała płyta, chyba trochę niedoceniana po latach (w momencie wyjście zebrała dobre recenzje), szczególnie w Polsce mówi się o niej niewiele.
W zasadzie to płyta definiująca tamte czasy. Rapujący Buckshot to agresywny gość, latający z gnatem, opowiadający historie z getta, trochę postraszy, rzuci kilka panczy, ponarzeka, poprzechwala się, robi to oczywiście kozacko, choć czy to są jakieś niebywałe, niespotykane czy przełomowe rzeczy, to raczej bym polemizował. No nieważne. Bo nieco deprecjonuję Buckshota tylko dlatego, by podkreślić, jak niesamowite są tu podkłady. Znowu - definicja złotej ery, ale mamy tu banger na bangerze, łeb mnie przestaje się bujać, strach przy tym myć naczynia, bo można potłuc talerze.
Dziś odświeżałem i uderzyło mnie bardziej niż gdy się zabierałem za pierwszym razem (czyli kilka ładnych lat temu). Dałbym 9/10, a co.
I wzywam użytkownika [mention]clockers[/mention], czyli jedynego - jak na razie - forumowicza, który zagłosował na ten album w plebiscycie.





