Strona 1 z 1

Brotha Lynch Hung - Season of da Siccness (1995)

: 28 cze 2019, 19:56
autor: MasterP
OKŁADKA
Obrazek
1. Cusche Break (Intro)
2. Siccmade
3. Dead Man (Interlude)
4. Rest in Piss
5. Get Da Baby (Interlude)
6. Return of da Baby Killa (feat. Sicx)
7. Locc 2 Da Brain (feat. Zigg Zagg, Baby Reg, Mr. Doctor & Hystables)
8. Q-Ball (Interlude)
9. Liquor Sicc
10. 40 Break (Interlude)
11. Datz Real Gangsta Sh!t
12. Deep Down (feat. Mr. Doctor & Ron Foster)
13. Dead Man Walking
14. 781 Redrum
15. Season of da Siccness (feat. Sicx)
16. Welcome 2 Your Own Death (feat. Hystables)
17. Real Loccs
18. Inhale With Da Devil


https://music.apple.com/us/album/season ... 1286245111
SPOTIFY

z racji ostatniego ciężkiego wyboru do plebiscytu top 15 postanowiłem każdemu mojemu typowi założyć temat (o ile jeszcze nie istnieje). dziś na tapetę album mówiąc lekko, popierdolony. lynch hung rapuje tu m.in o tym, że obdziera ludzi ze skóry i częstuje tym swoje dzieciaczki. proste, ktoś kto kojarzy scenę z sacramento wie, że tam same wariaty są, a nie żadne cipy. c-bo, x-raided, t-nutty, hollow tip, sicx i można tak dalej.

niefortunnie, jakoś 94/95 rok na planie teledysku tego pierwszego zabity został q-ball, kuzyn lyncha. jako, że byli mocno zżyci to wydarzenie odcisnęło na nim piętno i sprawiło, że wkurwiony do granic możliwości lynch wpadł do studia i wyrzucił z siebie te wszystkie uczucia. zasiał istny ROZPIERDOL. wiele albumów spod szyldu "gangsta-rap" przy tym co robi tu brotha to "cartoon movie". nie ma tu żadnych "nie pozwól mi upaść, bo jak się poślizgnę, to upadnę" (pozdro dre). jest tu kurwa rzeź niemowląt, ruchanie zwłok, wpierdalanie smażonych flaków i inne takie drive-by(e) po pcp czy rozpierdalanie murzynów z mac-10 czy tam uzi. jest tu hybryda schizofrenika paranoidalnego, który gada z diabłem z umysłem gang-bangera w locsach i koszuli ben davis. fuzja gangsta rapu z horrorcore.
to jak rapuje lynch to jest miód na uszy. gościu w 95' był w swoim prime i niestety nigdy potem nie zbliżył się do tego poziomu. poziomu przepotężnego. rymy, flow, delivery wszystko jest tu top notch. to wkurwienie w głosie, charyzma, przewózka, no "liquor sicc" słucham se setny raz i zawsze ciary. równie zajebiste przyspieszenia i ekspresja w nawijce a nie żadne dukanie pod jazzowy loop. jak lubisz jak rapował spice 1 z lat 90 albo jak rapował kurupt na 'puffin on a blunts & drankin tanqeray" to lynch na luźno będzie twoim dobrym ziomkiem.
brzmieniowo to odpierdolony jest tu gruby funk. ale ta wersja gangsta do potęgi. tu nawet piszczały są tak wykręcone jak lyricsy, basy, pianinka wszystko pięknie plumka i współgra. całość wyprodukował sam lynch, więc tym bardziej wczuta w nagrywanie tego long-pleja musiała być u niego ostra. zrobił takie podkłady, że nie powstydziłby się tego podpisać swoja ksywą żaden producent.
z gości każdy poleciał zajebiście , wszyscy - no jebani usiedli i dopełnili dzieła zniszczenia. nikt tu nie odstaje, nikt nie przeszkadza. są na równym poziomie i szkoda, że epka "locc 2 da brain" wydana trochę później nie spełniła oczekiwań.
chyba najbardziej interesującą postacią poza gospodarzem jest sicx, który poza rapowaniem o gwałceniu dzieci, prywatnie jest kuzynem hunga. bardzo dobry i utalentowany rape-r. zaryzykowałbym stwierdzeniem, że gdyby dostał takie bity jak na tym albumie to mógłby nagrać nawet lepszy album. odsiaduje on właśnie jakieś kilkadziesiąt lat za dziecięcą pornografie i molestowanie seksualne małolatów. no gruba jazda generalnie. swoją drogą to lynch, sicx współtworzyli kiedyś grupę z raperem x-raided. x-raided odsiedział ostatnie 20 lat za napad i zabójstwo jakieś starej baby, także w sac-town nie było pierdolenia się.

kończąc hectic'owskie pierdolenie to bardzo polecam ten album z całych moich wnętrzności bo buja jak skurwysyn. po prostu po usłyszeniu tego albumu wyjebiesz dyskografie ... (wpisz kogo chcesz) i innych nudnych do porzygu horrorcore'owców do śmietnika i będziesz bujał już tylko łbem do tego arcydzieła z garden blocc.

nieistotną ciekawostką jest to, ze raper kaz balagane jak pisał na IG ( https://www.instagram.com/p/Bo7gJ9GhyPH/) ma na tym albumie swoją ulubioną zwrotkę wszechczasów, więc do dzieła kurwa,

Alright you motherfuckers
You ready for this?
Is your joints lit and shit?
Damn
Cause you gotta be high to listen to this shit, you know

Re: Brotha Lynch Hung - Season of da Siccnes (1995)

: 28 cze 2019, 21:20
autor: theplaybook
dla mnie to zawsze był prawdziwy horrorcore
i zawsze season of da siccness >> mystic stylez
locc 2 da brain, liquor sicc, return of da baby killa... czasem naprawdę strach tego albumu słuchać

ps
dodaj jedno s na koncu tytułu tematu

Re: Brotha Lynch Hung - Season of da Siccness (1995)

: 10 lip 2019, 22:55
autor: TheD
Usunięto

Re: Brotha Lynch Hung - Season of da Siccness (1995)

: 11 lip 2019, 8:57
autor: vampmoney
Propsuje za opis, album rewelacyjny i klimat wylewa się w każdej sekundzie, wracam regularnie

Re: Brotha Lynch Hung - Season of da Siccness (1995)

: 13 lip 2019, 23:32
autor: MasterP
cieszy mnie odzew w temacie, popopozdro.

wrzucam powiązane rzeczy :



wspomniany q-ball. policja, policja nam dokucza.



klip do "rest in piss". wersja trochę mniej dynamiczna, szkoda, że nikt nie ma tego w jeszcze lepszej jakości.



krótki komentarz na temat sicx'a.

Re: Brotha Lynch Hung - Season of da Siccness (1995)

: 17 lip 2019, 13:44
autor: 616
Klasysk! bardzo czesto wracam do tego cd. Ale ostatnia trylogia tez była dobra.

Re: Brotha Lynch Hung - Season of da Siccness (1995)

: 17 lip 2019, 22:38
autor: dicegame
posłuchałem tego komentarza na temat sicxa z postu uż. MasterP,
1) ale BLH jest zamulony
2) widać, że wiedział co sicx odwalał, ale to były chore czasy
3) raperzy z sac-town w 90's to było coś poza jakąkolwiek skalą... chyba tylko Big Lurch był większym psycholem, ale powiązania z Bay też są

Re: Brotha Lynch Hung - Season of da Siccness (1995)

: 31 paź 2019, 21:17
autor: TheD
Usunięto

Re: Brotha Lynch Hung - Season of da Siccness (1995)

: 01 lis 2019, 14:19
autor: Beny
wczoraj było słuchane, lubię do tego wracać

Re: Brotha Lynch Hung - Season of da Siccness (1995)

: 01 lis 2019, 16:56
autor: Paul
Moim ulubionym fragmentem na tej płycie jest jak w Liqor Sicc poświęconym swojemu zmarłemu kuzynowi Lynch sobie pod koniec wrogo podśpiewuje wersy poniżej, ciekawe jak się skończyła ta historia.

There ain't no fuckin' way, my cousin gonna lay up in the casket with no retaliation

Ps. Project Pat również nagrał świetny numer o zemście po śmierci kuzyna pt. Red Rum skoro już jesteśmy przy tematyce nie-fejkowego gangsta rapu.

Re: Brotha Lynch Hung - Season of da Siccness (1995)

: 31 paź 2020, 12:06
autor: TheD
Usunięto

Re: Brotha Lynch Hung - Season of da Siccness (1995)

: 19 kwie 2021, 22:44
autor: Yayo
Najlepsza moim zdaniem horrorcorowa płyta, jedyna wada to kilka przegadanych tracków, ale i tak ma to swój klimat. "Liquor Sicc" chyba najlepsze z albumu, ale ciężko wybrać tu faworyta. Szkoda, że nie podtrzymał takiego poziomu flow na następnych płytach. Dobry opis no i zgadzam się, że scena Sacramento jest dość specyficzna :twisted: Warto dodać jeszcze Mr. Doctor'a do niej, jego debiut jest nawet sygnowany "Brotha Lynch Hung Presents". Nie wiedziałem wcześniej, że Brotha Lynch Hung wyprodukował całość, a bardzo ładne piszczały są na tym krążku.

Re: Brotha Lynch Hung - Season of da Siccness (1995)

: 20 kwie 2021, 10:17
autor: Beny
Świetny album, po tylu latach nadal dobrze się tego skucha, ani trochę się nie zestarzał. Długi czas moim ulubionym numerem było Rest in piss, ale obecnie najczęściej wracam do Siccmade

Re: Brotha Lynch Hung - Season of da Siccness (1995)

: 23 lut 2026, 2:03
autor: Rymekk
Lubię do tego wracać, pojebany album. Lynch pływa we krwi i flakach po wykręconych mrocznych g-funkach. Ekstra plus za to, że on trzaskał te bity. Jaram się odkąd poznałem. Jak ktoś ma ochotę poobcować z satanistycznym gangsta horrorcore rapem z zachodniego wybrzeża, złote lata 90te to nie ma lepszej pozycji.