Strona 1 z 2

Starcie legend cz. 8 - Hewra vs LSO

: 06 cze 2026, 13:58
autor: gods bidness
Czas na kolejne starcie legend, czyli potężny clash potężnych gigantów sceny. Tej sceny.

Dziś sztandarowe składy hip hopowej alternatywy.

Wspólne utwory: brak.

Wspólne zdjęcie: brak.

A teraz pytanie - kto lepszy? Kto miał/ma lepszą dyskografię, lepszą karierę? Kto miał większą charyzmę?

Kto w waszym sercu zostawił głębszy ślad?

Zapraszam do zabawy.

Re: Starcie legend cz. 8 - Hewra vs LSO

: 06 cze 2026, 14:00
autor: DoubleB
hewra hewra tylko hewra, do lso nigdy nie mogłem się przekonać

Re: Starcie legend cz. 8 - Hewra vs LSO

: 06 cze 2026, 14:02
autor: Jasek
Zajebisxie trudne. Ale sercem za LSO za wszystko sprzed rozpadu. Jednak cygańska nawijka w 2004 roku i Gog na bombie, zwykły wiejski chłopak ciśnie stolicowym emce, Baleś, legendarne teledyski, za bardzo romantyczne to dla mnie jest, by hewre wybrać.

Też sama dyskografia, dziesiątki kawałków kontra tysiące

Re: Starcie legend cz. 8 - Hewra vs LSO

: 06 cze 2026, 14:02
autor: Prez
remis po bezbarwnej

Re: Starcie legend cz. 8 - Hewra vs LSO

: 06 cze 2026, 14:13
autor: Mietek
LSO bez zawahania

Re: Starcie legend cz. 8 - Hewra vs LSO

: 06 cze 2026, 14:16
autor: 2do5
LSO bez zawahania o zawahaniu

Re: Starcie legend cz. 8 - Hewra vs LSO

: 06 cze 2026, 14:30
autor: firma
lso zdecydowanie

Re: Starcie legend cz. 8 - Hewra vs LSO

: 06 cze 2026, 14:34
autor: Rupert
LSO znam 8 kawałków i wszystkie lubię
Hewra niestety jak się odpali po latach to ciężko wytrzymać pierdolenie warszawskich bananowców (tylko poldon git pzdr wiem że to czytasz)

Re: Starcie legend cz. 8 - Hewra vs LSO

: 06 cze 2026, 14:49
autor: yungXpaproch
Ciężkie zastawienie ale jednak hewra ma o wiele równiejsza dyskografie. Może i mniej nagrali numerów od LSO ale naprawdę jakiegokolwiek missa trzeba się doszukiwać.

Re: Starcie legend cz. 8 - Hewra vs LSO

: 06 cze 2026, 15:01
autor: marmolad_k2
Ciężary

Re: Starcie legend cz. 8 - Hewra vs LSO

: 06 cze 2026, 15:27
autor: eddy_wata
Lso by far ale trzeba diggowac i otworzyc serce, mistyczna muza, nawet dystansujac sie od sekciarstwa ciezko nie dostrzec ze tam jest pierwiastek czegos wiecej niz muzyka

Re: Starcie legend cz. 8 - Hewra vs LSO

: 06 cze 2026, 17:10
autor: the
LSO za całokształt

Re: Starcie legend cz. 8 - Hewra vs LSO

: 06 cze 2026, 17:26
autor: emcess
LSO bez dwóch zdań

Re: Starcie legend cz. 8 - Hewra vs LSO

: 06 cze 2026, 18:04
autor: sebring
zlosliwie pol zartem se powiem, ze z hewry się wyrasta po ukończeniu +-19 roku zycia

a lso niepowtarzalne i sluchane przez tak niespotykana mozaike demograficzna - studentów, patusów, wieśniaków, ludzi z klasą, ludzi co "nie sluchaja rapu ale lso zajebiste", ludzi co "sluchaja tylko rapu ale lso te ballady ma dojebane"

Re: Starcie legend cz. 8 - Hewra vs LSO

: 06 cze 2026, 18:09
autor: bcn
cienszkie ale no jednak te bity szekla kurna

Re: Starcie legend cz. 8 - Hewra vs LSO

: 06 cze 2026, 19:05
autor: Jasek
sebring pisze: 06 cze 2026, 18:04 zlosliwie pol zartem se powiem, ze z hewry się wyrasta po ukończeniu +-19 roku zycia
Dla mnie to zaczęło być słuchalne dopiero po 25

Re: Starcie legend cz. 8 - Hewra vs LSO

: 06 cze 2026, 19:15
autor: E-42
Ehhh nie potrafię wybrać, ale za LSO może przemawiać krótki peak Hewry i późniejszy zjazd, chociaż pojawiały się wśród tego ciekawe rzeczy. LSO dłużej trzymało poziom, i niezależnie czy akurat bawili się w bardziej uliczny przekaz i brzmienie, czy mocno eksperymentowali zawsze był rozpierdol

Chyba głos pójdzie na ekipę z Ostródy ze względu na większą ilość dobrego materiału

Re: Starcie legend cz. 8 - Hewra vs LSO

: 06 cze 2026, 20:11
autor: kapper1
to niezłe legendy

Re: Starcie legend cz. 8 - Hewra vs LSO

: 06 cze 2026, 20:24
autor: dutchie
LSO bez dwóch zdań, jak to nie jest hip hop to nie wiem co nim jest

pierdolę polską scenę, a warszawską na czele :joint:

Re: Starcie legend cz. 8 - Hewra vs LSO

: 06 cze 2026, 21:44
autor: baqlashan
Gdyby to było starcie h&m vs lso, to wybrałbym tych pierwszych, ale sama hewra dużo traci bez mobbyn, i jako taka zaraz po cosie skręciła bardzo mocno w te wieśniackie kwasowe wiksiarskie rejony. Po rozpadzie ich naprawde zajebiste kawałki można policzyć na palcach obu rąk - to za mało żeby przyćmić geniusz naturszczykowego LSO. W ogóle ta hewrejska kreacja artystyczna i stylizowanie brzmienia w bezpośrednim starciu z takim czołgiem który wręcz poraża swoją autentycznością - wypada mizernie, jak jakaś atrapa, zabawka. Fenomen postaci Belmondo mógłby im uratować te walkę, ale bez niego nie ma opcji.