Największe progresy/regresy/stagnacje w polskim rapie
Największe progresy/regresy/stagnacje w polskim rapie
Mam nadzieję, że nie ma takiego tematu już, ale szukałem i nie znalazłem. Tak jak w temacie, zapraszam do dyskusji kto wg was zrobił największy progres/regres albo zatrzymał się na danym poziomie. Możemy brać pod uwagę całą karierę albo jakiś konkretny wycinek. Ja rzucę kilka ksyw na początek do dyskusji. Będę się skupiać raczej na tym jak ktoś rapuje, składa a nie czy wydaje chujowe płyty bo mi się nie podobają brzmieniowo.
Progres:
Young Multi - abstrachuję kompletnie od tego, czy go lubimy czy nie. Trzeba mu oddać, że koleś mega się rozwinął. Jak się porówna jeden z jego pierwszych numerów Plotki z 2016 z jednym z ostatnich singli Power Up albo jakimkolwiek z ostatnich 2-3 lat to wszystko zmieniło się na plus. Flow, technika, nie wypada z bitu, charyzma w głosie, świeżość brzmienia.
Tede (z okresu 2012-2017 względem lat 2007-2011) - od Mefistotedesa przestał stękać jakby się nie mógł wysrać. Linijki stały się bardziej wypakowane rymami, głos znormalniał. Zaczął bawić się mocno stylami, na płytach prezentował różne fajne zabiegi głosowe ze zniżaniem głosu jak w Senymenalnie. Kawałki były różnorodne, bity prezentowały pełen przekrój od klasyki przez trapy po jakieś mocno elektroniczne jebaniny i wszędzie wypadał dobrze. Flow nie było wiecznie jedno i to samo na każdej płycie. Napierdalał turbobangery, leciał mocno technicznie, miał dobre linijki często o wielu różnych znaczeniach, delivery też się zgadzało, głosu nie miał zajechanego, czuć było zajawę i energię.
Regres:
Borixon - ostatnie lata w wykonaniu Borixona to jakieś nieporozumienie. Nigdy nie był jakimś mega dobrym raperem. Raczej miewał przebłyski w mojej ocenie, ale mocno nadrabiał stylem. Natomiast od kilku lat jakość to jakiś dramat. Rymy jak gimnazjalisty, który zaczyna dopiero rapować, nadużywanie zdrobnień żeby się rymy zgadzały xD Bezsensowne linijki albo jakieś kasztaniarskie pancze. Na płycie Fiodor i Borys mocny kontrast między nim a Tede. BRX rapuje jakby mu się nie chciało. Gdybym miał tyle siana co on pewnie też by mi się nie chciało, ale jak już wchodzi do kabiny nagrywać to niech chociaż to jest jakieś.
Stagnacja:
Quebonafide - choć nie lubię jego ruchów i stylówy którą obrał po Egzotyce, to trzeba mu uczciwie oddać, że raperem jest bardzo dobrym. Wg wielu pewnie nawet świetnym, czy całościowo to nie wiem, raczej ma nieproporcjonalny hajp do skilla, ale miewał naprawdę dojebany poziom momentami. Problem w tym, że jak sobie odświeżyłem jego dyskografię to on w zasadzie nie zrobił żadnego postępu paradoksalnie. W podziemiu zaczynał jako bardzo dobry raper i takim pozostał aż do teraz. Quebo z Eklektyki czy Ezoteryki byłby w stanie spokojnie napisać i nagrać Romantic Psycho i nie byłoby żadnej różnicy. Różnice w stylu pomijam bo wtedy robił krwisty rap a pod koniec kariery skręcił w łagodniejszą popową stronę czy jakieś ballady jak na Północ/Południe.
Peja - Peja również wg mnie nie zrobił żadnego postępu na przestrzeni kariery. Tak jak miał proste rymy tak ma nadal. Flow jest to samo zawsze. W zasadzie można pokusić się o stwierdzenie, że Peja wydaje tą samą płytę ciągle. Oczywiście ma krążki lepsze i gorsze w karierze, ale wszystkie poruszają się w pewnym podobnym zakresie, innowacji właściwie nie ma żadnych a jeśli próbuje nowocześniejszego bitu to wypada to pokracznie. Pomimo tak długiego stażu nie opanował żadnych nowych umiejętności. Gdyby Rychu sprzed 20 lat dograł się obecnemu na feata to nie dałoby się wskazać, który lepiej poleciał.
Progres:
Young Multi - abstrachuję kompletnie od tego, czy go lubimy czy nie. Trzeba mu oddać, że koleś mega się rozwinął. Jak się porówna jeden z jego pierwszych numerów Plotki z 2016 z jednym z ostatnich singli Power Up albo jakimkolwiek z ostatnich 2-3 lat to wszystko zmieniło się na plus. Flow, technika, nie wypada z bitu, charyzma w głosie, świeżość brzmienia.
Tede (z okresu 2012-2017 względem lat 2007-2011) - od Mefistotedesa przestał stękać jakby się nie mógł wysrać. Linijki stały się bardziej wypakowane rymami, głos znormalniał. Zaczął bawić się mocno stylami, na płytach prezentował różne fajne zabiegi głosowe ze zniżaniem głosu jak w Senymenalnie. Kawałki były różnorodne, bity prezentowały pełen przekrój od klasyki przez trapy po jakieś mocno elektroniczne jebaniny i wszędzie wypadał dobrze. Flow nie było wiecznie jedno i to samo na każdej płycie. Napierdalał turbobangery, leciał mocno technicznie, miał dobre linijki często o wielu różnych znaczeniach, delivery też się zgadzało, głosu nie miał zajechanego, czuć było zajawę i energię.
Regres:
Borixon - ostatnie lata w wykonaniu Borixona to jakieś nieporozumienie. Nigdy nie był jakimś mega dobrym raperem. Raczej miewał przebłyski w mojej ocenie, ale mocno nadrabiał stylem. Natomiast od kilku lat jakość to jakiś dramat. Rymy jak gimnazjalisty, który zaczyna dopiero rapować, nadużywanie zdrobnień żeby się rymy zgadzały xD Bezsensowne linijki albo jakieś kasztaniarskie pancze. Na płycie Fiodor i Borys mocny kontrast między nim a Tede. BRX rapuje jakby mu się nie chciało. Gdybym miał tyle siana co on pewnie też by mi się nie chciało, ale jak już wchodzi do kabiny nagrywać to niech chociaż to jest jakieś.
Stagnacja:
Quebonafide - choć nie lubię jego ruchów i stylówy którą obrał po Egzotyce, to trzeba mu uczciwie oddać, że raperem jest bardzo dobrym. Wg wielu pewnie nawet świetnym, czy całościowo to nie wiem, raczej ma nieproporcjonalny hajp do skilla, ale miewał naprawdę dojebany poziom momentami. Problem w tym, że jak sobie odświeżyłem jego dyskografię to on w zasadzie nie zrobił żadnego postępu paradoksalnie. W podziemiu zaczynał jako bardzo dobry raper i takim pozostał aż do teraz. Quebo z Eklektyki czy Ezoteryki byłby w stanie spokojnie napisać i nagrać Romantic Psycho i nie byłoby żadnej różnicy. Różnice w stylu pomijam bo wtedy robił krwisty rap a pod koniec kariery skręcił w łagodniejszą popową stronę czy jakieś ballady jak na Północ/Południe.
Peja - Peja również wg mnie nie zrobił żadnego postępu na przestrzeni kariery. Tak jak miał proste rymy tak ma nadal. Flow jest to samo zawsze. W zasadzie można pokusić się o stwierdzenie, że Peja wydaje tą samą płytę ciągle. Oczywiście ma krążki lepsze i gorsze w karierze, ale wszystkie poruszają się w pewnym podobnym zakresie, innowacji właściwie nie ma żadnych a jeśli próbuje nowocześniejszego bitu to wypada to pokracznie. Pomimo tak długiego stażu nie opanował żadnych nowych umiejętności. Gdyby Rychu sprzed 20 lat dograł się obecnemu na feata to nie dałoby się wskazać, który lepiej poleciał.
Re: Największe progresy/regresy/stagnacje w polskim rapie
Paweł z Ursynowa oczywiście.
Kwintesencja regresu i stagnacji.
Kwintesencja regresu i stagnacji.
Re: Największe progresy/regresy/stagnacje w polskim rapie
Regres - Suja THS Klika
-
masz_szluge_
- Posty: 407
- Rejestracja: 08 sie 2025, 14:43
Re: Największe progresy/regresy/stagnacje w polskim rapie
regres - cale SB
Re: Największe progresy/regresy/stagnacje w polskim rapie
białas to nei tyle regres co po prostu celowo się ugrzecznił kalkulator jebany. a reszta to banda pedała do spuszczenia w kiblu a nie dyskutowania na forum.
złap książkę, złap reset
free smly
free smly
Re: Największe progresy/regresy/stagnacje w polskim rapie
peja i to kurwa bezapelacyjnie
zaraz będzie mógł nagrać piętnastak v.2 czyli piętnaście lat bez dobrego kawałka
zaraz będzie mógł nagrać piętnastak v.2 czyli piętnaście lat bez dobrego kawałka
świadomość swojej ignorancji
to początek drogi do elegancji
to początek drogi do elegancji
Re: Największe progresy/regresy/stagnacje w polskim rapie
Jeśli podciągamy pod rap gatunek reggaeton/dancehall/afrotrap czy co on tam obecnie tworzy to
Największy progres: Skolim
Największy progres: Skolim
Światem kręcą pieniądze
Jeśli życie to dziwka, robi dla mnie pole dance
Jeśli życie to dziwka, robi dla mnie pole dance
Re: Największe progresy/regresy/stagnacje w polskim rapie
Zgadzam się z wszystkimi przedmówcami od posta 1 do tego o skolimie z pominięciem ostatniego bo nic o nim nie wiem




