Pewnie wiele z was patrząc na tytuł i okładkę miało w głowie "A co to za gówno?". Wiem że nie jest to zbyt kojarzony w Polsce zespół, ale może być znany wszystkim słuchaczom De La Soul gdyż mieli oni gościnny występ na płycie Buhloone Mindstate. Sama grupa składa się z dwóch raperów (MC Bose, MC Ani) i jednego DJ'a - DJ Shinko. Płyta jest ich 4 krążkiem i przez wielu uznawany za najlepszą w ich dorobku. Najmniej do powiedzenia mam o warstwie lirycznej (bo nie rozumiem ani trochę japońskiego) ale technicznie płyta jest zarapowana po prostu dobrze. Produkcja stoi tutaj na najwyższym poziomie. DJ Shinko stworzył na prawdę świetne podkłady do których idealnie pasują głosy dwójki MC na nich rapujących. Ogólnie fajnie spędzona Godzina. Album definitywnie na plus i jak dla mnie jedna z najlepszych płyt roku 1995 ogólnie. SPOTIFY
kurwa jak ja kocham bity na tej plycie zajebisty material. wiadomo, huja czaje z tekstow, ale brzmi to niesamowicie. swego czasu mialem wkretke w rap w jezykach, ktorych nie rozumiem i ten sklad zapadl mi w pamiec szczegolnie mocno zaraz po Supreme NTM
Mogę wam jeszcze dopowiedzieć o tym że w mojej opinii ta płyta jest idealnym muzycznym odzwierciedleniem nocy (przynajmniej muzycznym bo sory ale Japońskiego nie rozumiem).
Nazwy intra jak i outra to godziny (Kolejno Północ, i 8:30 rano), a sam klimat beatów jak na moje odzwierciedla kolejne etapy nocnego życia w miastach.
Drugi track jest bardzo powolny, spokojny - Noc się dopiero zaczęła,
Trzeci jest dość żywy i taki jak wyciągnięty w sumie z jakiegoś starego teleturnieju - być może oglądanie TV po nocy?
Czwarty brzmi jak nocne zamieszki (być może policyjne).
Piąty spowalnia, i wreszcie pozwala odetchnąć, brzmi jak wychodzenie w nocy do klubu.
Szósty (Czyli główny singiel promujący płytę) brzmi jeszcze bardziej spokojnie, idealnie do pierwszego drinka.
Siódmy To już typowo imprezowy kawałek, w tym samym klubie.
Ósmy brzmi jakby za dużo procentów zostało spożytych, a ten "chórek" szczególnie dodaje takiego pijackiego klimatu.
Dziewiąty brzmi jakby chłopaki bo za dużej ilości alko nie dotarli i spóźnili się na własny koncert.
Dziesiąty jak powrót nad rankiem do domu.
A Jedenasty jak pora na ogarnięcie się, trzeba zjeść płatki i przygotować się na kolejny dzień.
Myślę że jest to raczej nadinterpretacja ale w sumie i tak po prostu ja lubię kiedy płycie można przypisać nawet własną wymyśloną "Fabułę"