Tede - S.P.O.R.T. (2001)

Kategoria poświęcona albumom.

Moderatorzy: Jose, oldschool

Suseł
PRZEPROŚCIE MEZO
Posty: 617
Rejestracja: 17 kwie 2019, 17:35

Tede - S.P.O.R.T. (2001)

Post autor: Suseł »

Okładka:
Spoiler
Obrazek
Tracklista:
Spoiler
1. Intro
2. Łaaał!
3. Witaj w domu
4. Mróz (Panzerfast)
5. Odcinam się
6. Dyskretny chłód
7. Ja trwam
8. Winią nas (Skit)
9. Dokładnie tak
10. A pamiętasz jak... feat. WSZ & CNE
11. Kontrast
12. Ona jest...
13. PLNY II
14. Zawieszka
15. Baunsuj ze mną feat. Borys
16. Wyścig szczurów
17. Warszafski walczyk
18. 833.333. PLN
19. Drin Za Drinem feat. V.E.T.O.
20. Deszcz / Outro
Pierwsza solowa płyta Tedego obchodzi dzisiaj 18. urodziny, więc uznałem, że z tej okazji warto ją sobie odświeżyć.
Całość mnie nigdy nie porywała, ale jest parę mocarnych momentów: "Dyskretny chłód", "Mróz" - jeden z moich ulubionych rapowych storytellingów, "Drin za drinem" - melanżowy klasyk, no i "Wyścig szczurów" - jakże celny diss Tedego na Tedego z przyszłości:
Spoiler
Ten kto nie jest jak Ty, jest nikim
Forsa, wóda, narkotyki
Kurwy, firmowe bankieciki
Parę łyków Ameryki
I sampelek w ramach ciekawostki:
Kupię UNDADASEA – Undaground Mixtape
Awatar użytkownika
SWN
Administrator
Posty: 15571
Rejestracja: 17 kwie 2019, 0:46
Lokalizacja: Kałków

Re: Tede - S.P.O.R.T. (2001)

Post autor: SWN »

Najlepsza i moja ulubiona płyta TDFa. Pamiętam, jak w okolicach wydawania trzeciego Notesu postanowiłem sprawdzić sobie całą dyskografię Tedasa cofając się krok po kroku do tyłu i doznałem niebywałego szoku. Gość, którego jako szczyl kojarzyłem głównie z TVN Turbo, ubierania się jak jebany wieśniak i posiadania wkurwiającego, skrzeczącego głosu z każdym kolejnym (starszym) albumem zamieniał się w definicję głodnego sukcesu rapera, z którego charyzma lała się litrami. Za każdym razem będę powtarzał, że młody, łysy TDF to absolutna czołówka sceny w skali all-time i mega charakterniak, którego dziś tak bardzo przypomina mi Frosti - bezczelność, czasem prostactwo (ale niewymuszone i naturalne) i ogromne pokłady zajawki do rapowania widoczne w hurtowych nagrywkach i freestylach.

Piękna płyta z pięknymi momentami i wycieczka po klimatach od spokojnego, melancholijnego Witaj w domu, legendarny dla mnie storytelling w kawałku z Borysem, po rozbujaną końcówkę wkraczającego w czasy baunsu Tedasa. Każdy gówniarz powinien znać choćby najważniejsze tracki.
B to G strikes again, thick hay on the bread... For me it's a lifestyle, you say that's about swag
lysy
Posty: 1000
Rejestracja: 12 maja 2019, 18:03

Re: Tede - S.P.O.R.T. (2001)

Post autor: lysy »

płyta według mnie bardzo dobra, ale nigdy nie jarałem się nią aż tak jak reszta forumka. jest tu rzecz jasna pełno klasyków, tede miał tu styl i charyzmę, tekstowo album momentami odważny jak na tamte czasy, zresztą sport po premierze spotykał się ze zrozumiałą krytyką. niezbyt natomiast podoba mi się to rrx-owe brzmienie, zawsze mnie to trochę odrzucało. parę numerów bym też wyrzucił, bo jakoś zawsze je skipuję (oczywiście na czele z a pamiętasz jak, co to w ogóle jest). generalnie 3H według mnie było dużo lepsze i jest u mnie na pierwszym miejscu w solowej dyskografii tedego

drin za drinem oczywiście cały na pamięć do dzisiaj :cool:
Awatar użytkownika
cukier
Posty: 1052
Rejestracja: 17 kwie 2019, 9:54

Re: Tede - S.P.O.R.T. (2001)

Post autor: cukier »

nie martw się mała, na kwiaty przyjdzie jeszcze czas
Buntownik to najdoskonalsza forma człowieka. Odrzuca konformizm na rzecz indywidualizmu nie będąc atencyjnym hipsterem, ale rewolucjonistą.
>>> wbita https://www.youtube.com/user/ComeoutTV <<<
Awatar użytkownika
Moris
Posty: 261
Rejestracja: 17 kwie 2019, 16:58

Re: Tede - S.P.O.R.T. (2001)

Post autor: Moris »

Zgadzam się z propsami. Choć moim prywatnym klasykiem Sport (ani żadna inna płyta Tedego) nigdy nie był, to jest to na pewno jeden z lepszych albumów tamtych czasów, i na bank wysoka pozycja w topce klasyków ever. Dodam tylko, czego jeszcze nikt nie napisał, że TDF miał wtedy zajebisty, na pewno nie wkurwiający głos. Niesamowite jaki regres zaliczył ten gość...


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
Awatar użytkownika
2rzyn
Posty: 11092
Rejestracja: 17 kwie 2019, 17:42
Lokalizacja: Wrocław

Re: Tede - S.P.O.R.T. (2001)

Post autor: 2rzyn »

co do głosu to pełna zgoda
Jose pisze: 08 lut 2026, 22:48 Dlaczego 2rzyn Królem Jest
Awatar użytkownika
Burak
kadłub chuj
Posty: 8730
Rejestracja: 17 kwie 2019, 16:09

Re: Tede - S.P.O.R.T. (2001)

Post autor: Burak »

Wywiad ze Ślizgu (nr 67, kwiecień 2001):
Spoiler
(link do skanu)

Na rozmowę z Tedeuszem miałem ochotę już dawno, zresztą zawsze chciatem zrobić jakiś materiał o Warszafskim Deszczu. Nic z tego nie wyszło, ale gdy usłyszałem solową produkcję Tedego, wiedziałem, że tym razem wywiad musi być. Wywiad? Żaden wywiad, rozmowa, bo nie ma to, jak zaprosić rozmówcę w jakieś spokojne miejsce i zacząć po prostu gadać o wszystkim, w pewnym momencie włączając dyktafon. Każdemu z moich rozmówców przysługuje święte prawo autoryzacji nagranych słów, dlatego też moment włączenia dyktafonu zawsze wybieram swobodnie.
Siedliśmy na ławce, było jeszcze kilku kolegów ze Ślizgu, zapach thc, słoneczna pogoda (znaczy słońca to chyba nie było, ale było ciepło, więc rozmowa zaczęła się od tradycyjnych dupereli. Zaczęliśmy ustalać, w jakiej temperaturze najlepiej żyć. Tede i większość chłopaków optowała za 25 stopniami Celsjusza, ja byłem za 18, więc mnie przegłosowali. Potem gadaliśmy o jakichś mrocznych wytworach pop kultury i nie tylko, potem jeszcze o czymś innym. Papieroski jeden za drugim. Tede sporo pali, prawie tyle co ja. No i dużo śmiechu, bo Tedeusz to wyluzowany gość.
Ten rok ma być rokiem jego i jego wspólasów z Warszafskiego. Najpierw solówka, a teraz zbliżają się płyty W.Deszczu, reedycja WuWuA i płyta Gibon Składu, freestylowej organizacji, w której Tede zajmuje się przede wszystkim szkoleniem swoich talentów do stylu wolnego. Miejmy nadzieję, że wszystko będzie się odbywało zgodnie z harmonogramem, jaki narzucił sobie Tede, bo jedna rzecz jest pewna - tam gdzie pojawia się on, można spodziewać się rapu na niezłym poziomie. No a teraz zobaczcie w końcu, co Tede miał do powiedzenia.
Ślizg: Tede, na Twoją solową płytę trochę sobie poczekaliśmy. Czemu tak długo?
Tede: Wiesz, nie mam żadnych terminów, które mnie gonią. Czekałem na moment, w którym płyta będzie taka, jaka chciałem, żeby była. Nie spieszyłem się, cieszyłem się tym, co robiłem.
Ś: A Kozanostra [Krzysiek Kozak, szef RRX-u, wytwórni wydającej Tedego] nie napinał terminów?
T: Nie, Krzysiek zupełnie mnie nie poganiał.
Ś: Opinie na temat tej płyty są skrajne. Są ludzie zadowoleni po maksie, są też tacy, którym w ogóle nie podoba się to, co robisz. Może to głupie pytanie, ale czy Tobie podoba się to, co robisz?
T: Pewnie, jestem na maksa zadowolony. Gdyby mi się coś nie podobało, to bym nie wydał tej płyty.
Ś: A gdy teraz jej słuchasz, to nie masz wrażenia, że coś mógłbyś zrobić lepiej?
T: Pewnie, mógłbym coś zrobić lepiej, zawsze można. Na przykład następną płytę... Mam już zresztą na nią sześć kawałków.
Ś: Ale pewnie też będziemy musieli trochę poczekać...
T: Jakbym ją wydał za szybko, to by powiedzieli, że... za szybko. Zobaczymy zresztą, teraz będzie płyta Warszafskiego Deszczu, potem pojawi się Gibon Skład, następnie zremasterowana reedycja WuWuA. No i potem moja druga płyta, a ja już będę robił trzecią...
Ś: No to przy okazji zapytam, co z Warszafskim? Tej płyty też się nie można doczekać.
T: Nasza płyta ukaże się już na pewno 1 września. Właściwie jest już gotowa i nic nie stoi jej na przeszkodzie. Dużo kawałków, mało gości, a opinie będą pewnie jeszcze bardziej skrajne. Zobaczymy, jak to wszystko wygląda w całości, bo jeszcze tego nawet całego nie posłuchaliśmy, ale będzie dobrze. Wyjebane kawałki, z kosmosu!
Ś: Skoro jesteśmy przy tym temacie, to zapytam o pewnego mc, który wraca, by zasilić Wasze szeregi. Chodzi mi oczywiście o Mariana.
T: Marian, człowieku, powraca w wielkim stylu!
Ś: Tak się rozgadaliśmy o tym wszystkim, co dzieje się wokół Ciebie, że zapytam jeszcze o Gibon Skład, któremu dedykowałeś swoją solową płytę.
T: Gibon Skład to spontaniczny projekt. Żadna przemyślana akcja, tylko po prostu pewnego dnia spotkaliśmy się w studiu ja, Borixon, WSZ i Juhas. Miałem jakiś kawałek, wszedłem do kabiny, żeby nagrać wokal, ale zamiast tego zacząłem sobie powtarzać refren, właśnie "Gib, Gibon". No i potem wszyscy zaczęli robić "Gib, Gibon" i nagraliśmy kawałek. Tak właśnie powstał Gibon Skład, którego szeregi są nieograniczone. To są po prostu wszyscy nasi koledzy.
Ś: A to prawda, że płyta Gibon Składu ma wyjść na nielegalu?
T: Tego to jeszcze nie wiadomo. Będzie płyta "Fiodor i Borys", będą tam same Freestyle, w sumie jest to już prawie skończone, ale gdzie to wyjdzie, to ja tego jeszcze nie wiem. Na legalu czy nielegalu, na pewno jednak będzie.
Ś: No właśnie, Borys. Co się spotykamy gdzieś na mieście, to najczęściej jesteś w towarzystwie Borixona. Coś tam słyszałem o Waszym wspólnym projekcie nagraniowym.
T: Borixon często pojawia się w Warszawie, bo tu nagrywa. Ja też często bywam w studiu RRX, a razem mamy wspólny klimat, dobrze nam się nagrywa. To zresztą pokaże płyta Gibon Składu. Mnie nagrywki z nim nie kolidują z innymi projektami, a Borixon przestał ostatnio w ogóle nagrywać ze Wzgórzem. Zmienił sobie klimat, zajawkę, myślę, że to dobrze dla niego.
Ś: W ciągu kilku minut wymieniliśmy sporo nazw, projektów, w które jesteś zaangażowany. Czy rap dla Ciebie to już teraz normalna praca czy wciąż tylko zajawka?
T: Wiesz, to jest wciąż zajawka na maksa, która po prostu w pewnym momencie stała się zawodem. To jest jak sport, zaczynasz coś trenować, zaczynasz się tym jarać, tak samo nagrywasz kawałki, a w pewnym momencie ta zajawka staje się po prostu tobą. I to jest już jak zawodowy sport - pojawiają się pieniądze, pojawiają się sponsorzy. Dlatego też ta płyta nazywa się S.P.O.R.T.
Ś: To przejście w Twoim przypadku było płynne?
T: Zupełnie płynne. A teraz nie wyobrażam sobie, żebym mógł przestać robić hip-hop. Nie wiem, co mógłbym robić innego. Wiem na pewno, że z własnej woli bym nie przestał.
Ś: A pamiętasz swój pierwszy rym?
T: Pierwszy rym? Dokładnie to nie pamiętam pierwszego rymu, ale najpierw freestylowałem. To było na jakimś zimowisku, ja wtedy jeszcze słuchałem zupełnie innej muzyki, a z rapu to znałem Beastie Boys. Po raz pierwszy się wtedy napierdoliłem i freestylowałem, rapowałem całą noc, nie mając o tym pojęcia. Ale mi to wychodziło! No i później zajarałem się już słuchaniem rapu. Marian mieszkał w bloku obok, a ja powiedziałem mu, że chcę nagrać kawałek, jakoś tak spontanicznie. Wsamplowaliśmy jakiś motyw do takiego miksera z samplerem, a potem Marian napisał tekst, taki jak to on wtedy wypierdalał. Dla mnie to był master! Ja tam tylko siedziałem i słuchałem... Dokładnie nie pamiętam, tylko to, że w tekście było "Świecę jak latarnia nocą". Tekst był ogólnie spoko, gorzej było z jego zarapowaniem. Musiałem jakąś metodę wybrać i próbowałem przeróżnych historii. A potem już wpadłem w wir, siedziałem wieczorami w domu i pisałem teksty, jeden tekst każdego wieczoru. Przegrywałem coś tam z magnetofonu na magnetofon. No wiesz, klasyczna zajawka. Myślę, że wielu małolatów ma teraz tak samo. Wtedy to było fajne, bo mato kto to w ogóle robił. To była taka jazda, że czułeś się trochę jak z innego świata.
Ś: No i w końcu wszedłeś w pełny profesjonalizm. Tak robi zresztą coraz więcej osób, jest coraz więcej raperów, coraz więcej producentów. Uważasz, że w Polsce mamy już profesjonalną scenę rap?
T: Pewnie, że tak. Poza tym, że jest to kultura, jest to również gatunek muzyczny, który na tle innych gatunków jest teraz atrakcyjny. Takie przyszły czasy. Dużo jest polskich, zajebistych, profesjonalnych zespołów. Mam tu na myśli tych wszystkich, którzy wydają płyty, a te płyty nie są podobne do innych. Jest też w sumie dużo płyt, które nigdy nie powinny się ukazać, albo ukazać się na poziomie demówki.
Ś: A w tym naszym profesjonalnym rapowym światku wszystko jest poukładane tak, jak powinno być?
T: Wiesz, trudno powiedzieć, jak powinno być. Wydaje mi się, że jest spoko. Nie zastanawiam się nad tym, może nie chcę się nad tym zastanawiać.
Ś: Bo wiesz, chodzi mi właśnie o to przejście do profesjonalizmu. Gdzieś tam na świecie możesz z tego spokojnie żyć.
T: Moim zdaniem jest dużo ludzi, którzy robią to na dobrym poziomie, ale nie chcą zdać sobie sprawy z tego, że w tej muzyce dobry jest ten, kto jest oryginalny. Rap ma wiele różnych nurtów, co wcale nie znaczy, że jeden jest gorszy od drugiego, tylko to, że tak musi być. Nie może być tak, że wszyscy będą robić taki sam rap, to byłaby paranoja. Natomiast wszyscy powinni nawzajem szanować swoją pracę.
Ś: Jakiś czas temu rozmawiałem z Mor W.A. i w tej rozmowie padło takie zdanie: "Polski rap jest dosadny". A gdybyś Ty miał podsumować polski rap jednym zdaniem?
T: Polski rap jest polski, he, he... Polska to jest taki dziwny kraj, że nasz rap po prostu musi być polski.
Ś: To chyba dobrze, że poruszamy się w obrębie naszych realiów? Nie kopiujemy, nie kserujemy.
T: Pewnie, że tak, ale ja nie mówię o takich akcjach. Ja mówię o... interakcjach.
Ś: Słuchasz dużo polskiego rapu?
T: Kontroluję sytuację, choć nie słucham cały czas, tylko i wyłącznie polskiego rapu.
Ś: Gdybyś miał podzielić całość proporcjonalnie na według Ciebie dobry i zły rap, to jakby wyglądały te procenty?
T: W sensie, że podoba mi się albo nie podoba? No to chyba pół na pól. Chociaż w sumie jak coś mi się nie podoba, to wcale nie znaczy to od razu, że to jest skandaliczne. Ale czasami jest, he, he... Oczywiście dyplomatycznie obejdziemy się bez nazw.
Ś: Niech Ci będzie. Ale gdybyś miał kogoś wyróżnić?
T: Wyróżnić? Uważam, że jednym z najbardziej niedocenionych zespołów jest V.E.T.O. Ich drugiej płyty słuchałem najczęściej ze wszystkich polskich płyt, razem z pierwszą 600-tką i "Skandalem". Zajebista płyta. To są kolesie naturszczyk!, oni nawijają, że jest im ciężko, bo jest im ciężko, a nie, że nie do końca. Oczywiście nie znaczy to, że wszyscy inni, którzy nawijają, że jest im ciężko, nie mają tak naprawdę, ale oni na co dzień mają prawdziwy kielecki hardcore. Znam ich dobrze i wiem, że mają naprawdę hardcore'owe życie, a ta ich druga płyta naprawdę ma w sobie power.
Ś: Skoro jesteśmy przy klimatach "ciężkości", to powiem Ci, że słuchając Twojej płyty - a słucham jej ostatnio bardzo często - odniosłem takie wrażenie, jakbyś momentami tłumaczył się z tego, że Tobie się poszczęściło, że Tobie nie jest ciężko. Może sformułowanie "tłumaczenie" nie jest najbardziej trafne, ale chyba coś jest na rzeczy?
T: Wiesz co, kurwa mać, ogólnie to tutaj wszyscy stworzyliśmy taką specyfikę, że to mają być realia, nie? No to przecież, kurwa, nie będę nawijał, że jest mi źle, skoro nie jest mi żle. Mam się, kurwa, martwić, że mi się w życiu poszczęściło? Uważam, że to właśnie zajebiście. Polska to jest taki kraj, że się użalamy nad sobą. Popatrz na powstania, wszystkie przegrane i my się użalamy. Ja się nie będę użalał, bo mi jest dobrze. Jeżeli mam być autentyczny, to nie będę oszukiwał, tylko będę mówił, że jest dobrze.
Ś: Użalanie użalaniem, ale mamy jeszcze jedną często spotykaną cechę - zawiść. Miałeś kiedyś wrażenie, że ktoś Ci czegoś w chory sposób zazdrości?
T: Żebym miał z tego powodu problemy, to nie, he, he... Wiem, że moja postawa może się komuś wydać kontrowersyjna, że są tacy, którzy to zrozumieją, ale i tacy, którzy tego nie zrozumieją, albo nie będą chcieli tego zrozumieć...
Ś: To jak już jesteśmy przy kontrowersjach, to zapytam się Ciebie o pewną sprawę, rozdmuchaną już chyba po oporach. Chodzi mi oczywiście o "Kombosy".
T: Ty, dla mnie to jest na maksa dziwna jazda. Nawet wczoraj czytałem w internecie, że od tego kawałka to ja gram komercyjny rap. Kurwa, co jest w tym kawałku komercyjnego? Co druga osoba robiąca rap buja się nic nie robiąc! Tak mi się przynajmniej wydaje. I ten kawałek jest właśnie o nic nie robieniu - bujam się z ziomalami, jaram gibony, rzucam frisbee, piszę kawałki, wieczorem chłopaki podjeżdżają po mnie i się wybijamu. Luzuję się z nimi, po prostu. A tych wszystkich podtekstów to ja w ogóle nie rozumiem. Ty, co trzeba mieć w głowie, żeby w ogóle na coś takiego wpaść. To trzeba mieć chyba jakiś kompleks na tle tych spraw, żeby dopatrywać się tu jakichś pedalskich akcji... Trochę mnie to dziwi, ale z drugiej strony, to szczerze powiedziawszy, mało mnie to interesuje, bo nie poczuwam się do takich tematów.
Ś: Ale rozliczyłeś się, pisząc kawałek.
T: Ty, no bo jak jakiś małolat podchodzi do mnie podczas koncertu i coś zaczyna nawijać na temat "Kombosów". W ogóle jakiś dziwne słuchy mnie dochodziły.
Ś: A jak w ogóle postrzegasz komercyjny rap?
T: Dla mnie to byłaby taka sytuacja, jakby ktoś do mnie podszedł, powiedział: słuchaj zrób to i to, weź nagraj to i to, dostaniesz tyle a tyle kasy, a my to sprzedamy. Tu masz podkład, tu masz tekścik - śpiewaj. To jest komercja. A ja sobie wymyślam kawałki takie, jakich sam chciałbym słuchać. Jestem wyluzowanym człowiekiem, lubię wyluzowane akcje. Mam takie, a nie inne pomysły. A najlepsze jest to, że mój układ z RRX nie polega na żadnym procencie. Moim interesem tak naprawdę nie jest sprzedanie dużej ilości płyt, właściwie to chuj mnie obchodzi, ile tych płyt się sprzeda.
Ś: Częste pokazywanie się, teledyski - niektórzy tak rozumieją komercję. Ty widzisz w tym coś złego?
T: Nie, choć ja nie mam na razie żadnego teledysku. W sumie moja płyta nie miała żadnej promocji, rozesłałem gdzieś single, po jakichś radiach, i to wszystko. Dopiero teraz będę robił teledysk do "Wyścigu Szczurów".
Ś: Nasza rozmowa przebiega takimi etapami, trzeba więc każdy kolejny etap wyczerpać. Spytam Cię więc o "Outro" na Twojej solówce i kilka stów komuś poświęconych. Słyszałem, że ponoć już niedługo ma się ukazać odpowiedź na Twoje rymy...
T: Będzie odpowiedź. Ja myślę, że takie akcje mogą mieć pozytywne następstwa, jeżeli oczywiście ktoś podejdzie do nich w rozsądny sposób. A ja myślę, że Eldoka podejdzie do tego w rozsądny sposób. Nie powiedziałem przecież, że jest chujem, tylko że jak przyjdzie na wolny, to pójdzie w pizdu. Więc czekam, aż przyjdzie i wtedy zobaczymy - on pójdzie, albo ja pójdę. Takie spotkanie będzie. On tam się ujął i nagrał kawałek na mnie, ale w rapie taka akcja nie jest niczym złym, oczywiście jeżeli wszystko jest przeprowadzana według rozsądnych zasad. To jest nawet potrzebne, bo rozgrzewa i mobilizuje.
Ś: A już pisząc ten kawałek myślałeś o słynnych battles, czy się czymś po prostu wkurwiłeś?
T: Wkurwiłem się, bo przeczytałem w internecie wypowiedź Eldoki na temat programu z Ostrowską - że jest zaniepokojony, że wystąpiliśmy w tym programie. A ja jestem zaniepokojony, że wystąpił w "Rowerze Błażeja"... Zaniepokoiłem się i napisałem kawałek. Na początku nie wiedziałem, że to będzie aż tak bezpośrednie, ale gdy nagrywając "ja na froncie gram, a ty na tyłach, gram a ty na tyłach" dopiero to usłyszałem, a potem podczas miksowania wyszło tak, jak wyszło.
Ś: Ty, a fajnie było z tą Ostrowską w programie? Bo jak oglądałem Ciebie i Numera w telewizji, to tacy byliście trochę przygaszeni...
T: Nie. Ona to w porządku pacjentka, wyluzowana czterdziestka. Przyszła, siadła, stringi jej wystawały, pożartowaliśmy. Myśmy się nastukali, a ja wiedziałem od razu, że w yej rozgrywce wyjdziemy in plus. Spróbowaliśmy takiej akcji, a ja nic złego w tym nie widzę.
Ś: Ale co, jakoś się ta sytuacja rozwinie? Wzajemne featuringi?
T: Cały czas jest hotline z Poznaniem. A w ogóle, to nie wiem, czy wiesz, ale to jest szwagierka Gulczasa...
Ś: No co Ty...
T: Proste, gdzieś tam nawet przeczytałem, że wysłała ponad 100 sms-ów na Gulczasa... No ale w każdym razie dzwonił jej menedżer i pytał, czy nagramy z nią kawałek na nową płytę. Ja powiedziałem, że się zastanowimy, ale w sumie jedyna opcja, jaka może mieć miejsce, to taka, że dostaniemy od niej wokal i zrobimy jej jakiś remiks. Powiedziałem to temu menedżerowi, a on na to, że - dobrze, to Małgosia do ciebie zadzwoni... No to niech Małgosia dzwoni...
Ś: Ale Warszafski Deszcze w wersji rockowej się nie pojawi...
T: Ty, no nie ma w ogóle takiej opcji.
Ś: Lubisz w ogóle takie przenikanie się gatunków - rockerzy kontra raperzy, albo coś w tym stylu?
T: Ja uważam, że byłoby zajebiście, gdyby Natalia, Budka Suflera i cała ta reszta powiedzieli wszystkim nara! i sobie gdzieś poszli. To już jest ich czas. Ludzie chcą teraz słuchać hip-hopu! Przecież te wszystkie Kasie Kowalskie, one sprzedają po 3.000 płyt i się cieszą, że w ogóle. Utrzymują ich koncerny, ładują w ich promocje, a oni i tak odpadną. Na chuj oni komu?
Ś: Tylko żeby nie było tak, że te wszystkie dinozaury wezmą sobie do pomocy właśnie mcees i będą starali się być nowocześni. To by chyba było chujnią, nie?
T: No pewnie.
(Tu nastąpiła krótka rozmowa na temat Big Brothera. Tede oglądał akcje z domu Wielkiego Brata, a w końcówce programu "dopingował" Janusza. No to opowiedziałem mu o pozdrowieniach, jakie Janusz przesłał swoim koleżkom w mundurach straży miejskiej, a także całej polskiej policji. To zmieniło nastawienie Tedego do Janusza (nie tylko zresztą jego, bo moje na przykład także) i zaczęliśmy gadać o straży miejskiej. Tedeusz zapowiedział, że jeden z jego najbliższych kawałków zostanie poświęcony drażliwej dla niego i wszystkich kierowców sprawie parkomatów oraz tych, co się wokół nich kręcą.)
Ś: Ty, Tede, opowiedz mi o kawałku z Twojej płyty, na którym wraz z CNE i WSZ opowiadasz o II Wojnie Światowej. Mnie na przykład ten kawałek się nie podoba...
T: No bo to jest najbardziej kontrowersyjny kawałek. Ale wiesz co? To był pełny freestyle, taka nasza chora jazda, która przyszła nam do głowy. Wiedziałem, że to będzie źle zrozumiane, ale taką po prostu złapaliśmy akcję. Może patrząc w kategorii tematów hip-hopowych ta tematyka nie jest tak do końca zgodna, ale nikogo nie obraziliśmy, a poza tym pokaż mi drugi freestyle, który jest na ten temat i mniej więcej kupy się trzyma. To była konkretna wykorzystana akcja.
Ś: Konkretnie to padło kilka milionów ludzi...
T: No ale my przecież nie mówimy, że to dobrze. Moim zdaniem tam nie ma się do czego przyjebać, to jest po prostu kawałek historii. Byliśmy kiedyś u CNE, słuchaliśmy beatów, freestylowaliśmy, nagle znalazł się jakiś beat, który był w klimacie piosenki wojennej, to my też tak zaczęliśmy freestylować. Potem spotkaliśmy się jeszcze raz i nagraliśmy freestyle właśnie na ten temat.
Ś: Uważasz, że rapować można o wszystkim?
T: Rap to jest właśni taka jazda, że tu nie ma żadnych ograniczeń.
Ś: A jest coś takiego, o czym byś jednak kawałka nie nagrał?
T: Na pewno coś takiego jest, choć nie zastanawiam się nad tym.
Ś: Dobra, to jak to było z tą ospą i panienką z "Baunsuj ze mną". Pamiętasz ją dobrze?
T: Pamiętam ją i naprawdę dostałem od niej ospy. To było w "Czarnym kocie ", trzy lata temu. Dokładnie taka jazda była, jak opowiedziałem.
Ś: To się musiałeś nieźle wkurwić...
T: Wkurwiłem się. Wrzesień, gorąco było, a ja cały w krostach leżałem w domu i nie mogłem się ruszyć. Masz dwadzieścia parę lat i nie możesz się z domu ruszyć, wiesz, jaka to jest jazda? Na maksa chujowa...
Ś: Ja się przy okazji chciałem zapytać, kto wpadł na pomysł, żeby Borixon śpiewał?
T: Refren napisałem ja, ale jakoś tak nagrywałem to przy nim, a często jest tak, że on podłapie jakiś mój rym albo ja jego. No i on to podłapal, to mu powiedziałem - weź to zaśpiewaj. A on od siebie jeszcze dodał na końcu "daj se spokój..." Aha, jeszcza a'pro-pos kawałka o 1939, to mam informację dla wszystkich, którzy poczuli się wkurwieni - specjalnie dla was na 100% nagramy kawałek oparty o własne wspomnienia: "a pamiętasz jak w 81"...
Ś: A pamiętasz?
T: No pewnie, jakieś tam przebłyski mam. Scotty, czołgi, godzina policyjna...
(W tym momencie, po tematach wojennych, przyszedł czas na luźniejszą rozmowę, a gadaliśmy konkretnie o bounce'ach. Tede zapowiedział, że teraz będzie robił dużo więcej takich kawałków i że takie klimaty pojawią się też na płycie Warszafskiego. No i przeszliśmy do spraw produkcji...)
Ś: Całą swoją płytę zrobiłeś sam. Nie chciałeś skorzystać z pomocy i muzyki jakiegoś innego producenta?
T: Nie, chciałem wydać płytę w pełni solową. Ale następna moja płyta już praktycznie w ogóle nie będzie pod moje beaty. Tę jednak chciałem zrobić całą sam. Żałuję tylko, że nie umiem robić skreczy, ale i tego się nauczę. Następną okładkę płyty też zrobię sobie sam.
Ś: W każdym razie beaty robisz całkiem niezłe, masz swój rozpoznawalny styl. Nie myślałeś o tym, żeby zacząć produkować innych?
T: To jest tak - nie wyobrażam sobie, żeby mógł mieć taką akcję, jak na przykład Sebek (600V) - że przychodzą do mnie i mówią: tu bym chciał tak, tu tak, potem razem to montują. Ja mogę pójść na taki układ, że dam komuś beat, jak mu przypasuje, to nagra. Ale w ogóle, to najbardziej lubię robić beaty pod a capella, na zasadzie remiksu. Podoba ci się - bierzesz, nie - trudno. Na razie nie chcę się poświęcać, bo nie mam na to czasu. Może kiedyś?
Ś: No właśnie, co będzie kiedyś? Myślisz o tym czasami?
T: Kiedyś, jak byłem bardzo młody, to myślałem, co będzie kiedyś. Myślałem, że będę miał 23 lata, żonę, dziecko, teczkę i będę zapierdalał do zakładu pracy. No i mam 25 lat, nie mam żony, dziecka, teczki, a mój zakład pracy to RRX Schron. I jest zajebiście. Nigdy nie planuję, nie wiem, co będzie, wakacji też nie planuję. To jest po prostu sztuka przetrwania i znalezienia się w każdej sytuacji. I to jest podstawa, bo ja się zawsze odnajdę.
Ś: "Wyścig Szczurów" jednoznacznie wskazuje, że opcje typu zapierdalanie z teczką, zwłaszcza zbyt szybkie, mocno Ci nie odpowiada.
T: Ty, człowieku, z tym "Wyścigiem Szczurów" to była ostatnio jazda! Musisz to napisać! Bo jest to autentyczna historia mojego koleżki ze starego podwórka, którego spotkałem, jak już dawno tam nie mieszkałem i wpadłem spotkać się z koleżkami. A ten przyszedł, zaczął coś pierdolić o swojej pracy, no, zresztą masz to w tekście. I teraz, już po wydaniu płyty, znowu byłem na tym podwórku, siedzę wieczorem z koleżkami i opowiadam im tę historię, potem pokazuję alejkę, mówię: "Stamtąd przyszedł, nieźle by było, gdyby znowu się pojawił..." No ale on nie przyszedł, to my poszliśmy się przejść. Ty, i spotkaliśmy go! On po chwili przyszedł na tę samą ławkę i pierdolnął drugą część tej historii! Buduje sobie dom, zarabia ...naście, członkowie zarządu wchodzą mu w dupę, ma służbowy samochód, ubezpieczył się na miliard. Nie widział cię dwa lata, a po trzech minutach opowiada ci taką historię! Ty, a dodatkowo nikt go o to nie pytał...
Ś: Zero żartów i nawijki o małolatkach?
T: Zero żartów! Ale nawija mi o tych miliardach, dal mi znowu wizytówkę i poszedł.
Ś: Może trzeba było mu dać singiel?
T: Nie miałem! Ale będzie druga część "Wyścigu", bo spadło to na mnie jak z nieba. Ty, siedziałem sobie po prostu na ławce, a tu taka historia. I tacy ludzie są naprawdę. I to jest przygnębiające. A, a potem jeszcze przyjechał na imprezkę, na której byliśmy, w pokoju siedziało 15 kolesi, których nie znał, a on dalej tę swoją nawijkę ciągnął... Takie jest życie.
Ś: Ale w sumie, jak słucha się Twoich płyt i rozmawia z Tobą, to można odnieść wrażenie, że życie jest zajebiste.
T: No bo życie jest zajebiste. Nie mówię, że nie mam problemów, ale nie ma sytuacji bez wyjścia. Ze wszystkiego da się wyjść, da się przetrwać. Póki żyjesz, jest dobrze.

Rozmawiał Kowal
foto: Sebastian Perchel
Rydawarrior dostępny na wszystkich platformach streamingowych
FREE BORTWICK
FREE SMLY
FREE MAJONEZ
FREE RIVALDO111
FREE 4-HO-MET
FREE PWK
Awatar użytkownika
Miechu
Posty: 664
Rejestracja: 17 kwie 2019, 17:44

Re: Tede - S.P.O.R.T. (2001)

Post autor: Miechu »

Oficjalnie: Wielkie Joł dziś odzyskało prawa do płyty S.P.O.R.T. Reedycja w 2021 roku na CD, vinylu i kasecie z niepublikowanymi materiałami. Wszystkiego najlepszego nam!
Przyjechała babka rowerem, odleciała helikopterem
Suseł
PRZEPROŚCIE MEZO
Posty: 617
Rejestracja: 17 kwie 2019, 17:35

Re: Tede - S.P.O.R.T. (2001)

Post autor: Suseł »

Fajne info, szkoda, że się nie pojawiło tak ze dwa tygodnie wcześniej. Jakoś na początku lipca kupiłem reedycję „Sportu” wypuszczoną przez RRX. Jezu, jakie to jest dziadostwo – wydanie wygląda jak pirat ze stadionu. „Nastukafszy” jeszcze gorzej się prezentuje. Kozak chyba zeskanował te okładki na domowym skanerze i wysłał plik do druku, po drodze jeszcze je kompresując XD.
Kupię UNDADASEA – Undaground Mixtape
Połas
Posty: 2623
Rejestracja: 18 kwie 2019, 21:47

Re: Tede - S.P.O.R.T. (2001)

Post autor: Połas »

Suseł pisze: 23 lip 2020, 13:08 Jakoś na początku lipca kupiłem reedycję „Sportu” wypuszczoną przez RRX. Jezu, jakie to jest dziadostwo – wydanie wygląda jak pirat ze stadionu. „Nastukafszy” jeszcze gorzej się prezentuje. Kozak chyba zeskanował te okładki na domowym skanerze i wysłali pliki do druku XD.
RRX i Krzysztof Kozak nie mają z tym nic wspólnego. Kozak dawno pozbył się praw do Sportu, a digipakowe reedycje, które teraz leżą w Empikach to dzieło wytwórni MiL i Janusza Profica. Swoją drogą MiL był wydawcą też bodaj pierwszej reedycji tego albumu, która wygląda praktycznie identycznie jak pierwsze wydanie i często ludzie na allegro na nieświadomce sprzedają to jako oryginał RRX. Sam gdzieś mam tę wersję. Teraz zamówiłem tę digipakową edycję Sportu, póki syn Tedego nie sprawi, że płyty znikną z Empików, bo jest tam straszne najebane z prawami i PODOBNO to co jest w Empikach jest nielegalne, bo ostatnim posiadaczem praw do płyt z katalogu RRX był niejaki Andrzej, kolega Żuroma. I całe szczęście, że Żurom odsprzedał te prawa, bo jego pierwsze reedycje katalogu RRX, które wydawał jako Terror Muzik (te wydawane z Cameyem, bo te z dystrybucją Vision wyglądały chyba OK) to dopiero było GÓWNO KAŁEM OBESRANE, chociaż już jako Projekt Klasyk ładnie wydał Sport w zmienionym opakowaniu i z dodatkowym CD z singlem Wyścig szczurów. Swoją drogą po drodze, gdzieś w 2007, była reedycja Sportu wydana przez Fonografikę. Chyba żadna inna polska rapowa płyta nie miała takiego zamieszania z prawami jak ta.
Obrazek
Awatar użytkownika
Burak
kadłub chuj
Posty: 8730
Rejestracja: 17 kwie 2019, 16:09

Re: Tede - S.P.O.R.T. (2001)

Post autor: Burak »

Ja mam wydanie Terror Muzik z dytrybucją Vision z 2008 i normalnie wygląda, skan wydania dostępny na discogs:
https://www.discogs.com/Tede-SPORT/release/2332370
Rydawarrior dostępny na wszystkich platformach streamingowych
FREE BORTWICK
FREE SMLY
FREE MAJONEZ
FREE RIVALDO111
FREE 4-HO-MET
FREE PWK
Połas
Posty: 2623
Rejestracja: 18 kwie 2019, 21:47

Re: Tede - S.P.O.R.T. (2001)

Post autor: Połas »

Tak, tak, przypomniałem sobie, że było jeszcze to i rzeczywiście wyglądało dobrze. Chodziło mi o pierwsze reedycje Terror, które Żurom robił we współpracy z Cameyem i wyglądało to tragicznie. Pamiętam, że było to sprzedawane w jakichś boksach po 4 płyty, gdzie w opakowaniu JedenSiedem - Wielka Niewiadoma miałem Warszafski Deszcz :lol: Do tego połamane ząbki, czarna najtańsza tacka, fatalne książeczki, etc.

O, tak to wyglądało, zapomniałem jeszcze o zmienionej poligrafii CD.

Obrazek
Obrazek
Awatar użytkownika
sugarhill_notausgang
Posty: 5491
Rejestracja: 17 kwie 2019, 8:35

Re: Tede - S.P.O.R.T. (2001)

Post autor: sugarhill_notausgang »

W 2001 roku nie było lepszego rapera w Polsce
SWN pisze: 05 cze 2019, 22:33 absolutna czołówka sceny w skali all-time i mega charakterniak, bezczelność, czasem prostactwo (ale niewymuszone i naturalne) i ogromne pokłady zajawki

Dodatkowo jeśli ktoś nie pamięta, to on sobie cały ten album wyprodukował sam i są tutaj takie perełki, że ja pierdolę, na czele z moim ulubionym beatem do Dyskretnego chłodu i hip-hopowych fortec zbudowanych w Warszafskim walczyku i Mrozie

Po tej płycie (i po jej następnym levelu, czyli HHH) naprawdę długo byłem fanem Tedego i wybaczałem mu wiele (jeśli nie wszystko), tak gdzieś aż do 2016 roku, ale to już inna historia...
Awatar użytkownika
SWN
Administrator
Posty: 15571
Rejestracja: 17 kwie 2019, 0:46
Lokalizacja: Kałków

Re: Tede - S.P.O.R.T. (2001)

Post autor: SWN »

Mógłbym zwrotnie podbić praktycznie całość, z tą różnicą, że ja fanem TDFa byłem do okolic Mefistotedesa. Nie zapomnę pierwszego youtubowego odsłuchu z kumplem, gdzie EWIDENTNIE brzmiało to nijako, ten cały newschool w totalnie wymuszonej wersji, kiczowaty motyw piekło/niebo, praktycznie nic tam nie grało, a ja starałem się robić dobrą minę do złej gry i szukać jakichś plusów. Później (z krótką przerwą na dobre Elliminati) przestałem się już oszukiwać i połykająca przeciwników proto-wersja Frostiego rozmieniała się jako starszy pan leczący kompleksy autotune'owym pokrzykiwaniem o ameryczce i słejgu. Z perspektywy czasu śmiesznie wygląda to zamienienie idola z Tedego w Smarki Smarka, ale cóż - ciekawy okres w historii mojego gustu muzycznego :razz:
B to G strikes again, thick hay on the bread... For me it's a lifestyle, you say that's about swag
2do5
Posty: 8045
Rejestracja: 18 kwie 2019, 14:08

Re: Tede - S.P.O.R.T. (2001)

Post autor: 2do5 »

pogodziłeś się ze sportem w końcu, po tym jak rozpierdoliłem obrońców
Awatar użytkownika
sugarhill_notausgang
Posty: 5491
Rejestracja: 17 kwie 2019, 8:35

Re: Tede - S.P.O.R.T. (2001)

Post autor: sugarhill_notausgang »

No Mefistotedes i Notes3D okropne zniżki formy na które przymykałem oczy (bo kto potrafi nagrywać dobre albumy jeden po drugim), więc stoją na półce, dopiero Keptn mnie pokonało. Tak, wiem Tede, że sam mówiłeś, że to słaba płyta, jak jest słaba to nie trzeba jej było kurwa wypuszczać. Dla mnie jest żałosna. O dziwo Skrrrt bardzo lubię i sporo słuchałem, ale to co było po Skrrrt to też szkoda gadać.

Nieważne, ważne, ten że łysy typ w bandamie, z dobrego domu i z garścią ganji w kieszeni przytrafił się polskiemu hip-hopowi. Zaśpiewajmy więc wszyscy chórem
bibułeeek nie staaaarczy
dzisiaj dla wszystkich
i nie załapiąąąąąą
się na bibułki chłystkiiiiiii
Awatar użytkownika
horrypaz
Brak Kultury
Posty: 4240
Rejestracja: 17 kwie 2019, 17:43
Lokalizacja: Hands, Underwood

Re: Tede - S.P.O.R.T. (2001)

Post autor: horrypaz »

Tede od pierwszego WFD (chociaż wyraźniej na Sporcie) gdzieś tak do Esende Myllfon włącznie był nie do rozjebania. Definicja MC'ingu, stylu, flow, charyzmy i techniki. Jak dodać do tego Buhhy z tamtego okresu to mocarna część dyskografii i choćby dzięki temu chyba najbardziej w tej polskiej wersji rymowanek zasługuje na miano GOAT. Jak wtedy wyznaczał trendy to później jednak już je nieudolnie gonił i niestety w większości przypadków podłapywał z nowych stylówek najgorsze patenty. Parę przebłysków jak np to Elliminati czy Kurt ale w większości jednak marne próby i z deka żenujące rzeczy.
Awatar użytkownika
Miszczyk
Posty: 11
Rejestracja: 10 wrz 2019, 16:38

Re: Tede - S.P.O.R.T. (2001)

Post autor: Miszczyk »

Połas pisze: 23 lip 2020, 13:27 Tak, tak, przypomniałem sobie, że było jeszcze to i rzeczywiście wyglądało dobrze. Chodziło mi o pierwsze reedycje Terror, które Żurom robił we współpracy z Cameyem i wyglądało to tragicznie. Pamiętam, że było to sprzedawane w jakichś boksach po 4 płyty, gdzie w opakowaniu JedenSiedem - Wielka Niewiadoma miałem Warszafski Deszcz :lol: Do tego połamane ząbki, czarna najtańsza tacka, fatalne książeczki, etc.

O, tak to wyglądało, zapomniałem jeszcze o zmienionej poligrafii CD.

Obrazek
Ma ktoś zdjęcie tyłu okładki właśnie takiego wydania "S.P.O.R.T."-u z serii "Historia Polskiego Hip-Hopu vol. 5"? Mam na myśli wydanie z 2007 - Camey Studio & Terror Muzik.

P.S. Naliczyłem chyba z 10 różnych reedycji :rotfl:


EDIT: Chyba okładka tyłu wygląda jak z pierwszej reedycji MIL-u z 2002 roku, gdzie jest kod kreskowy i logos MIL.
Awatar użytkownika
Vasco de Balboa
Posty: 182
Rejestracja: 17 sie 2025, 19:53
Lokalizacja: República de Panamá

Re: Tede - S.P.O.R.T. (2001)

Post autor: Vasco de Balboa »

Bardzo często wracam, ale to już chyba ten wiek kiedy człowiek robi się sentymentalny. Jednak nawet bez poczucia nostalgii, S.P.O.R.T to jest zajebista płyta. Bardzo zróżnicowana klimatycznie, a Wyścig Szczurów to jeden z moich osobistych klasyków.
Awatar użytkownika
rany1odbytu
Posty: 277
Rejestracja: 07 mar 2020, 19:03

Re: Tede - S.P.O.R.T. (2001)

Post autor: rany1odbytu »

Pierdolony walkman z 1szej komunii mi zeżarł tę taśme :/
ODPOWIEDZ