nie no, bez przesady, to gówno co wydawał po tej było dużo gorsze
murzyńskość w wersji dla białasów, trochę jak contemporary jazz albo louis armstrongConeyIsland pisze: ↑10 mar 2024, 17:09 Gdzieś przeczytałem że to murzyńska płyta i to chyba najlepsza jej definicja.
w poprzedniej dekadzie real negritude w muzyce amerykańskiej to był w atlancie, a w tej to nawet nie wiem w sumie czy jest w ogóle gdzieś
this
no ale generalnie już bym się nie wykłócał o to, bo poziom sajkofaństwa wobec kendryka, który jeszcze w okolicach 2020 był zupełnie nieznośny, mocno zelżał, to może i można się pokusić o bardziej ziuansowane hejtowanie albumu

