ukręcili łeb serialowi gdy spokojnie mogli to ciągnąć bo ewidentnie Clyde Philips rozjebał tym sezonem, no ja pierdolę, jakie to było dobre, emocje, siedzenie na szpilach, okurwabatistajużjedzie i chuj, zabijamy coacha i tym samym już wiesz, że po serialu...
przecież na spokojnie by się Dex wybronił, największe zarzuty to Caldwell, wszystkie do zrzucenia na Kurta, no a BHB to jedynie związek miejsca i tych śladów po igłach, patrząc co się w tym serialu odpierdalało, (przypominam, że Dexter ODJEBAŁ TYPA na legalu w Miami, na oczach kamer wbijając mu długopis w szyję

) a tu nagle jakieś poszlaki i decyzja, że nie da się z tego wyjść XD
normalnie to taką sprawę kończą w jednym odcinku nowego sezonu, no ale widocznie decyzja o zakończeniu była podjęta na początku, bo ten sezon bronił się jak najbardziej i wskakuje do topki z pierwszymi i Trinity
tak czy siak logiczne zakończenie, widać, że Harrison nie łapał tego całego "mrocznego pasażera", już przecież Hannah go wyśmiała, że sobie wymyślił takie usprawiedliwienie na zabijanie, tylko znowu Harrison ogarnął to w moment, a można to było ciągnąć, najpierw nauka kodu, później zdanie sobie sprawy, że w sumie nie jest taki pojebany, a ojciec to zwykły psychol, a tu przyśpieszony kurs i ogar przychodzi w moment
jestem w rozterce, bo tak powinien się skończyć serial 10 lat temu, to było prawilne zakończenie, Dexter żaden obrońca ucieśnionych, to otoczenie przez niego cierpi (stąd te fleszbeki z tymi, którzy przez niego zginęli) i ostatecznie tylko jedno na co zasługuje Dexter czyli kosa pod żebra, tu w to wgrali syna bo pasowało do fabuły
no ale jak już postanowili wznowić serial, to mogli takie zakończenie dać powiedzmy w 3 sezonie i wszyscy byliby happy
ogólnie podchodziłem z dystansem do tego serialu, pierwsze 2 odcinki takie meh, ale musieli pokazać okoliczności w jakich się znalazł (on chyba już później do tej roboty nie chodził hehe), rozumiem, ale od 3 odcinka znowu czułem te emocje jak kiedyś przy oglądaniu Dextera, to był trochę inny serial, jednak klimat Miami swoje, ale i tak dobrze się to oglądało i całościowo był to udany powrót, fabuła zagrała, miejscówka i postaci też
rozbudzili chęci, narobili apetytu, a na koniec gong, ech