Strona 4 z 4

Re: [r&b] FKA twigs - Magdalene (08.11.2019)

: 27 gru 2019, 12:17
autor: Damiang
moody pisze: 26 gru 2019, 14:11 ktos jeszcze ma tak, ze zdaje sobie sprawe, ze to jest obiektywnie dobre, wyysmakowane, dopracowane, tylko kurwa...nie sprawia przyjemnosci w sluchaniu i na dluzsza mete meczy? :dunno:
Ja tak mam. I chyba ten motyw o którym pisze z tą stylistyką nie podobającą mi się to tak trochę zastępcza wymówka :confused: chyba po prostu jest jak pisze [mention]Kubinsky[/mention]. Mnie to dosięgło już takie "lenistwo" że dawno nie pamiętam aby mi jakieś albumy np. Free-jazzowe które kiedyś lubiłem i mocno słuchałem robiły przyjemność jak dawniej.

Re: [r&b] FKA twigs - Magdalene (08.11.2019)

: 27 gru 2019, 22:22
autor: Parlae
Podbijam Was ziomki. Wiem, że to jest zajebiste i w ogóle ale lepiej mi się słucha takiej Charli np.

Re: [r&b] FKA twigs - Magdalene (08.11.2019)

: 04 sty 2020, 19:28
autor: przedszkolanek
moody pisze: 26 gru 2019, 14:11 ktos jeszcze ma tak, ze zdaje sobie sprawe, ze to jest obiektywnie dobre, wyysmakowane, dopracowane, tylko kurwa...nie sprawia przyjemnosci w sluchaniu i na dluzsza mete meczy? :dunno:
Kubinsky pisze: 27 gru 2019, 11:48 znaczy może nie tyle nie sprawia przyjemności, co imo po prostu dzieła tak, nazwijmy to "ambitne" są pomimo całej swojej obiektywnie dobrej, wysmakowanej, dopracowanej całości najzwyczajniej w świecie ciężkostrawne. w sensie, raz przesłucham i uznaję że to jest zajebiste, ale nie mam ochoty jakoś wracać do tego od razu(dziś na przykład robię drugi odsłuch tej płyty..DOPIERO drugi). wynika to z prostego faktu, że sztuka tak dopracowana jest dla naszych leniwych mózgów jednak mniejszą rozrywką niż coś troszkę mniej ambitnego(zwracam uwagę na słowo "troszkę").
Damiang pisze: 27 gru 2019, 12:17 Ja tak mam. I chyba ten motyw o którym pisze z tą stylistyką nie podobającą mi się to tak trochę zastępcza wymówka :confused: chyba po prostu jest jak pisze Kubinsky. Mnie to dosięgło już takie "lenistwo" że dawno nie pamiętam aby mi jakieś albumy np. Free-jazzowe które kiedyś lubiłem i mocno słuchałem robiły przyjemność jak dawniej.
jeżeli ja miałbym tej płycie rozbić jakiś zarzut to chyba tylko taki, że jest za mało "artystowska"
nie mniej coś w tym, co piszecie jest, bo płytkę słuchałem rzadko, raptem z 8-10 razy (imo jak na płytę roku mało), przy czym z dwa razy zasnąłem przy niej. jest w niej jakaś ponoro-złowieszcza posągowość. FKA to trochę taka Marianna, która ścięła głowę jakiegoś ludwika, wzięła ją za wsiarz i pokazuje publice, a ta atmosfera w tym momencie, to właśnie jest ta płyta. Serio ja w tym czuje taką, niby będącą w rozkwicie, ale już jednak trochę post (w sensie, że jest właśnie apogeum, a teraz to już z górki) rewolucyjną atmosferę. Mnie to generalnie pociąga, ale też trochę odpycha.
Na zakończenie dodam, że przy krórymś odsłuchu holy terrain (20?), dotarły adliby future'a i poczułem dotknięcie geniuszu (na trzeźwo), myślę, że przećpana główka pana Wilburna może sobie nie zdawać sprawy, jak w prostym i cry, i cry, i cry / i die, i die, i die zamknął wielowiekowe doświadczenie kulturowe ludzkości

Re: [r&b] FKA twigs - Magdalene (08.11.2019)

: 06 sty 2020, 16:37
autor: Damiang
[mention]przedszkolanek[/mention] ładnie napisane :D

Re: [r&b] FKA twigs - Magdalene (2019)

: 28 sie 2020, 14:50
autor: Finn
nowe video
FKA twigs - sad day