Ja tak mam. I chyba ten motyw o którym pisze z tą stylistyką nie podobającą mi się to tak trochę zastępcza wymówka
[r&b] FKA twigs - Magdalene (2019)
Re: [r&b] FKA twigs - Magdalene (08.11.2019)
Re: [r&b] FKA twigs - Magdalene (08.11.2019)
Podbijam Was ziomki. Wiem, że to jest zajebiste i w ogóle ale lepiej mi się słucha takiej Charli np.
- przedszkolanek
- Posty: 19791
- Rejestracja: 21 kwie 2019, 21:29
Re: [r&b] FKA twigs - Magdalene (08.11.2019)
Kubinsky pisze: ↑27 gru 2019, 11:48 znaczy może nie tyle nie sprawia przyjemności, co imo po prostu dzieła tak, nazwijmy to "ambitne" są pomimo całej swojej obiektywnie dobrej, wysmakowanej, dopracowanej całości najzwyczajniej w świecie ciężkostrawne. w sensie, raz przesłucham i uznaję że to jest zajebiste, ale nie mam ochoty jakoś wracać do tego od razu(dziś na przykład robię drugi odsłuch tej płyty..DOPIERO drugi). wynika to z prostego faktu, że sztuka tak dopracowana jest dla naszych leniwych mózgów jednak mniejszą rozrywką niż coś troszkę mniej ambitnego(zwracam uwagę na słowo "troszkę").
jeżeli ja miałbym tej płycie rozbić jakiś zarzut to chyba tylko taki, że jest za mało "artystowska"Damiang pisze: ↑27 gru 2019, 12:17 Ja tak mam. I chyba ten motyw o którym pisze z tą stylistyką nie podobającą mi się to tak trochę zastępcza wymówkachyba po prostu jest jak pisze Kubinsky. Mnie to dosięgło już takie "lenistwo" że dawno nie pamiętam aby mi jakieś albumy np. Free-jazzowe które kiedyś lubiłem i mocno słuchałem robiły przyjemność jak dawniej.
nie mniej coś w tym, co piszecie jest, bo płytkę słuchałem rzadko, raptem z 8-10 razy (imo jak na płytę roku mało), przy czym z dwa razy zasnąłem przy niej. jest w niej jakaś ponoro-złowieszcza posągowość. FKA to trochę taka Marianna, która ścięła głowę jakiegoś ludwika, wzięła ją za wsiarz i pokazuje publice, a ta atmosfera w tym momencie, to właśnie jest ta płyta. Serio ja w tym czuje taką, niby będącą w rozkwicie, ale już jednak trochę post (w sensie, że jest właśnie apogeum, a teraz to już z górki) rewolucyjną atmosferę. Mnie to generalnie pociąga, ale też trochę odpycha.
Na zakończenie dodam, że przy krórymś odsłuchu holy terrain (20?), dotarły adliby future'a i poczułem dotknięcie geniuszu (na trzeźwo), myślę, że przećpana główka pana Wilburna może sobie nie zdawać sprawy, jak w prostym i cry, i cry, i cry / i die, i die, i die zamknął wielowiekowe doświadczenie kulturowe ludzkości
Re: [r&b] FKA twigs - Magdalene (08.11.2019)
[mention]przedszkolanek[/mention] ładnie napisane 
Re: [r&b] FKA twigs - Magdalene (2019)
nowe video


