Re: Niepopularne/kontrowersyjne zdanie o polskim rapie
: 07 mar 2026, 14:15
Pięć pierwszych numerów Aviego napisał ghostwriter
Osobiście wydaje mi się, że ma to związek z wyjściem na salony powyżej pewnego poziomu popularności i stykanie się z "elitami", które robią hajs taki, że te majątki raperów to są grosze. W takim 2018 Quebo razem z Tede grali na 30. urodzinach Lewandowskiego. Quebo nadal nosił kolorowe włosy i ubierał się bardzo rapersko. Wyobrażam sobie, że na tej imprezie poza innymi piłkarzami byli też jacyś zaprzyjaźnieni lekarze, deweloperzy, przedsiębiorcy, finansiści, szare eminencje świata polityki i biznesu, dzieci dawnych SBeków, które są ustawione dzięki transformacji ustrojowej i inni poważni ludzie, którzy nie muszą robić z siebie klauna żeby zarabiać hajs. Wiadomo alkohol się leje, jakieś rozmowy przy bufecie w stylu "Kubuś, ale z tymi zielonymi włosami to trochę przesada, weź ty się ubierz porządnie, załóż jakiś biznes i wyglądaj przy tym jak człowiek". Raz, drugi, trzeci pójdą na taki bankiet, nasłuchają się różnych uwag, dobrych rad czy porównań do piosenkarek pop, które mają całe sztaby ludzi a one tylko świecą ryjem i śpiewają i potem po powrocie do domu mają refleksję, że w sumie rap (jak fajny by nie był, uważam go za świetny gatunek muzyczny), to jednak jest nieco muzyka dla debili i plebejskie zajęcie, które może robić w zasadzie każdy z minimalnym poczuciem rytmu i umiejętnością pisania i czytania. To jednak nie jest pop, gdzie żeby zostać piosenkarzem lub piosenkarką to musisz mieć rodziców z układami w branży, albo grubym portfelem żeby kupili ci kontrakt na płytę w wytwórni. Raperów jest od groma, jak chcesz coś osiągnąć to musisz robić wszystko sam, trzeba się wybijać z jakiegoś podziemia, walczyć z łatką przypiętą gatunkowi przez innych kiepskich raperów, wiecznie bluzgasz i gibiesz się jak idiota na klipie. I potem jeszcze się z tego tłumaczysz ludziom z elitarnych środowisk, do których aspirujesz a które kompletnie nie rozumieją tego świata i jest to dla nich dziwne.metusfori pisze: ↑23 lut 2026, 22:49 Nie wiem czy niepopularne, czy nie, ale nigdy nie widziałem aby ktoś to wyartykułował:
Mam wrażenie, że znaczna część raperów ma ogromny kompleks związany z tym, że robią rap. Robią jakieś skoki w boki, byle tylko nie przejść do historii tylko i wyłącznie jako "raper". Avi z tym jego pierdoleniem jak to nie jest artystą i że recytuje; Quebonafide z tym wszystkim co próbuje od ok. 2020; nie znam Mesa na tyle, by stwierdzić, czy on się zalicza, czy nie, ale też mi do głowy podczas wpisania wpadł; Tymek z tym całym "seven phoenix".
Nie wiem, czy to nie jest związane z jakimś przekonaniem, że rap to muzyka prosta (swoją drogą: czy to z tego się bierze fenomen "rapujących youtuberów"?) i z ambicją wyjścia "ponad to", udowodnienia, że jest się pełnoprawnym "artystą", który może robić również te cięższe rzeczy. I żeby nie było - nie chodzi mi tutaj o wszystkie "skoki w bok" raperów, tylko raczej takie, po których widać, że już raperowi się nie chce wykonywać zawodu "raper".
Pov: zapadłeś w śpiączkę w 2015 roku, budzisz się w 2026 i kompletnie nie ogarniasz rzeczywistości wokółSionek pisze: ↑07 mar 2026, 15:58 To jednak nie jest pop, gdzie żeby zostać piosenkarzem lub piosenkarką to musisz mieć rodziców z układami w branży, albo grubym portfelem żeby kupili ci kontrakt na płytę w wytwórni. Raperów jest od groma, jak chcesz coś osiągnąć to musisz robić wszystko sam, trzeba się wybijać z jakiegoś podziemia, walczyć z łatką przypiętą gatunkowi przez innych kiepskich raperów, wiecznie bluzgasz i gibiesz się jak idiota na klipie.
no albo dowód na to, że płyta jest klasykiemscam_sakawa pisze: ↑09 mar 2026, 16:44 Jaranie się tymi samymi siedmioma kawałkami po 21 latach od premiery to ostry syndrom zamkniętej głowy.
To bardziej kontrowersyjna opinia, zostane przy swojej. J/w, imo wlasnie dobrze ze nagrał mało materiałuscam_sakawa pisze: ↑09 mar 2026, 16:44 Smarki Smark nagrał po prostu dobrą EPkę i to tyle, żadna klasyka. Jaranie się tymi samymi siedmioma kawałkami po 21 latach od premiery to ostry syndrom zamkniętej głowy.
Tak i chwała mu za tę cierpliwość, bo tacy raperzy są o jeden numer wypuszczony z klipem po latach, o jeden featuring u jakiegoś Pezeta i tak dalej od samodzielnego przekłucia balonika z wyobrażeniami słuchaczy, aurą tajemnicy i "co gdyby?".
to gówno było taką tragiczną kupą bezjajecznego pokracznego szmelcu że jak dla mnie to się nawet nie odbyło. on tam nic nie nagrał po latach, po prostu przeczytał jakąś rymowankę. tak to widzę.
Dlaczego więc dużo osób tutaj hejtuje Skandal Molesty negując to jako klasyk polskiego rapu. Dokładnie ta sama definicja. Oczywiście, że Skandal ma wiele mankamentów, chujowych, kwadratowych rymów, gdzie w tym samym czasie lub nawet wcześniej wychodziły płyty o wiele lepsze technicznie i produkcyjnie. Ale o Skandalu wciąż się wspomina, setki followupow przez te wszystkie lata, nawet w polskim The Office w dwóch odcinkach były wspomniane wersy z tej płyty xdCzak pisze: ↑09 mar 2026, 18:12no albo dowód na to, że płyta jest klasykiemscam_sakawa pisze: ↑09 mar 2026, 16:44 Jaranie się tymi samymi siedmioma kawałkami po 21 latach od premiery to ostry syndrom zamkniętej głowy.
A ktoś serio neguje?