Re: [beef] Tede vs Peja
: 06 mar 2026, 8:45
Za zachowanie podłe karą mela na mordę.
Ty byłeś kiedyś pod Atlanticiem? to jest centrum miasta, setki ludzi, dziesiątki kamer, nie wiem gdzie tam niby jest jakaś brama, w której miałoby odbyć się to starcie? Zobacz se w mapach google. Jak nie chcesz przypału z solówką, to się nie umawiasz w centrum miasta na najbardziej ruchliwej ulicy. Kolejna wymówka penera osranego po rajtach. Najlepsze jest to, że Tede nie musiał przychodzić na to solo, nikt by nie miał do niego pretensji, ale przyszedł i co? odpowiedzcie sobie sami.gods bidness pisze: ↑05 mar 2026, 11:31 Jako że jest słowo przeciw słowu, to dla równowagi powiem, że w pełni wierzę Rysiowi, że takiego zielonego uzbieranego gluta Tedemu na ryj wypłacił, po siarczystym odcharknięciu. A wszystko przez to, że Tede bał się wejść do bramy, tylko ustawił w miejscu publicznym pod kamerami, wiedząc że na Pei jakieś zawiasy i widmo odsiadki wiszą.
Te koszuleczki to chyba były sporo wcześniej, koło beefu z płomieniem bardziejHaczapurjan pisze: ↑05 mar 2026, 20:51
No 2009 rok to jest ta cezura czasowa, gdzie Tede akceptuje nowy status quo, że jest postrzegany jako lamus, wjeżdża pseudodystansik, jakieś koszuleczki typu „Jebać Tedego i całą ekipę jego”, nazwa płyty „FuckTede” itp.
A na czym polegało to mityczne wstrzymanie kariery? Na tym że nie grał kilka lat w Poznaniu? czy coś jeszcze? serio pytam. Fakty są takie, że Tede nadal nagrywał płyty, nadal grał koncerty (tylko mniej) i bodajże 2 czy 3 lata później wypuścił albumy, którymi trafił do nowej grupy słuchaczy i ładnie się odbił (Elliminati, Vanillahajs).
Pamiętam jak ten wielki judoka nawijał na jakiejś płycie po beefie, że jak spotka Tedego to z mordy mu zrobi sorbet a ostatecznie to z własnej gęby zrobił dupę.igorzastyy pisze: ↑06 mar 2026, 11:50 Peja jako były judoka mógł spektakularnie wywrócić Tedego na ziemię, nawet bić go nie musiał. Być może z tylu głowy miał sytuację z koncertu w Szczecinie, gdy Jacula miał rzekomo poradzić sobie z oponentem, albo z Kołobrzegu, gdy TDF popisał się spektakularnymi unikami i obsrał galoty zawijając się spod kina Atlantic.
Ja team Tede ale zgadzam się z tym.Duserooo pisze: ↑06 mar 2026, 3:16 Nie ma chyba wątpliwości że to najgrubszy beef w polskim rapie, który oczywiście wygrał Rysiek. Słucham go od 20 lat i jestem z okolic Poznania, więc moja opinia jest chuja warta, ale nie mogłem się przekonać do wycia, śmiesznej przewózki i pierdolenia o niczym tej kurwy potwierdzacza pedego a jak się narodził beef to na wielkopolskich osiedlach tedzik raczej nie był puszczany, tylko jebany. Z bólem muszę przyznać niestety że raperem jest nieco lepszym bo peja co by nie próbował to pewnego pułapu nie przeskoczy, co zostało chyba już na forum wcześniej wspomniane ale to nie zmienia faktu że muzycznie, merytorycznie oraz z ogólnym wstrzymaniem kariery tedego na parę lat to nie wiem jak ktoś może twierdzić że grubas wygrał beef. Muzycznie to wiadomo, jeden lubi to drugi tamto ale nie możemy być ślepi na fakty.
Kurwa no pewnie że zapowiadał bo po to są beefy, każdy tego chce jak jest facetem z jajami. To żaden wyznacznik czy się udało czy się udało tylko na chwilę czy nawet wcaleigorzastyy pisze: ↑06 mar 2026, 12:03 A moim zdaniem dotyczy, bo Pener w utworze Mam bekę zapowiadał wyraźnie, że zakończy Tedzikowi karierę, więc powinniśmy spojrzeć na to jak na kontynuację beefu
No właśnie i tak by była. Tede zrobił wszystko najlepiej jak mógł a nawet jakby zrobil lepiej nic by to nie dało bo uliczników nie obchodziły argumenty styl itd tylko dtkj i gangsterskie zachowania
No Rychowi ogólnie niewiele się udało biorąc pod uwagę pozamuzyczne aspekty. Jedynie odwołanie kilku koncertów. Kariery mu nie skończył, pobić nie zdołał, zablokować koncertów w trzech miastach wojewódzkich na dłuższą metę również nie dał rady. Nawet mu się nie udało nie zostać durniem z TVNu.
Najwcześniejsza wzmianka jaką znalazłem w necie to artykuł z Glamrapu z 2011 roku i tak też mi się kojarzy, że to było wypuszczane około 2009, ale głowy sobie za to ujebać nie dam. Po prostu Tede w czasach beefu z Płomieniem jeszcze nie szedł w "samobiczowanie" czy "autoironię", bo czuł się mocny. Dopiero przy beefie z Peją wjeżdża pseudodystansik.
Tede nawet ciut wcześniej się zaczął odbijać, bo "Mefistotedes/Odkupienie" wyszły w marcu 2012 i sam gadał w różnych wywiadach dla rozgłośni studenckich czy chuj wie gdzie, że płyta ma dobry odbiór i często ma interakcje uliczne od gości, którzy go wcześniej nie słuchali, a propsowali album. Wiadomo, mógł pocisnąć farmazon, ale nie sądzę, że miałby tu mitomanić. Mefistotedestour nie było tak obfite w koncerty jak późniejsze Elliminatour/Elliminatitour, ale coś tam grał tych koncertów, bo sam byłem na jednym w Lublinie (akurat byłem wtedy w rodzinnych stronach matki):dispe pisze: ↑06 mar 2026, 11:54 A na czym polegało to mityczne wstrzymanie kariery? Na tym że nie grał kilka lat w Poznaniu? czy coś jeszcze? serio pytam. Fakty są takie, że Tede nadal nagrywał płyty, nadal grał koncerty (tylko mniej) i bodajże 2 czy 3 lata później wypuścił albumy, którymi trafił do nowej grupy słuchaczy i ładnie się odbił (Elliminati, Vanillahajs).
Nie sądzę. Naprawdę myślisz, że ogry Ryśka z klapkami na oczach zmieniłyby werdykt? To był beef wręcz tożsamościowy, a gimby bały się w ogóle ubierać PLNY, bo zagrożenie dostania w pizdę rosło wykładniczo wraz z biedą umysłową i finansową danego osiedla.
Nie tylko w Poznaniu.
No nagrywał, tylko szczytowym rapowym featuringiem, na który mógł sobie wtedy pozwolić Tede był jakiś Diox, większość mainstreamu przyglądała mu się z dala, kalkulując czy opłaca się jeszcze pokazywać w jego towarzystwie - wtedy nie opłacało się w chuj. Zresztą no w ogóle fakt, że Tede nagle "zniżył się" no poziomu wydawania projektów z Dioxami i Szynami (swoją drogą bardzo fajny projekt) był według mnie nieprzypadkowy.
Nie wiem na ile ktoś traktował wtedy zwrot skończenie kariery dosłownie, w sensie liczył że oponent wygłosi oświadczenie, że kończy karierę i już nigdy więcej nic nie nagra. Ja osobiście traktowałem i traktuje z dużo większym marginesem, tzn. zgnojenie do poziomu w którym jak wspomniałem wyżej większość znajomych zaczyna kalkulować czy warto w ogóle przedstawiać się jako twój znajomy, zepchnięcie na boczne tory popularności, zarobków i dyskografii na KILKA LAT to był i jest ewenement na skalę PLHH.igorzastyy pisze:To trochę tak jakby Ci polityk coś obiecał, potem tego nie zrealizował, a Ty byś powiedział, że wyjebane bo ładnie mówił jak obiecywał i na tym polega polityka, żeby obiecywać.
Oczywiście, że centrum miasta, pełno ludzi, pełno kamer. Tede by się przecież w lesie na "solówkę" nie umówił.