Re: [konsola] Sony PlayStation
: 11 wrz 2026, 1:36
disco elysium to totalny rozpierdol. polecam kazdemu, swieta sprawagagugi pisze: ↑11 wrz 2026, 0:15 A disco elysium? Ponoć żre.
Game development to był jak twórcy pierwszego Thiefa crunchowali po kilkanaście godzin, żeby dopiąć projekt (pun very much intended), a i tak trzeba było w ostatniej chwili wysłać builda z jakimś patchem na dzień, czy nawet kilka godzin przed masowym tłoczeniem.
Słuchałem kilku takich paneli na jakichś e-targach. I to mi trochę imponowało. Do tego stopnia, że na początku swojej drogi zawodowej sam crunchowałem. Mój rekord to było 16 godzin w jeden dzień, a przed tym dniem i po nim było kilkanaście dni przynajmniej po te 12, 14 godzin.
Nie chciałbym wracać do tych czasów. A z drugiej strony tęsknię za nimi, bo "The stone cannot know why the chisel cleaves it; the iron cannot know why the fire scorches it. When thy life is cleft and scorched, when death and despair leap at thee, beat not thy breast and curse thy evil fate, but thank the Builder for the trials that shape thee".
Potem się unormowało. Teraz pracuję tyle, że zastanawiam się, czy nie jestem pasożytem społecznym. Ale nikt nie chciałby być na moim miejscu, chociaż może...
Ostatnio jedna kobieta z tej samej uczelni połowiedziała mi, że należę do "perełek". Jakoś tego nie czuję. Niepewność jutra największa od lat. W dodatku czuję, że jestem pod ścianą.
Co mam z mojego poświęcenia? Rozjebany kręgosłup, zawodową nerwicę czy PTSD, sięganie po tabletki, żeby zajeść niepewność. Ciągłe poczucie, że jestem niewystarczający.
Jednak trzeba było nie utożsamiać się z twórcami gier.
Mam plan jak wyjść z nałogu. Myślałem, żeby fundusze, które przeznaczam na tabletki, wydawać na retro gry. I graniem nagradzać się za nielykanie tabletek. Problem w tym, że ta nagroda jest nie zawsze dostępna. Bo przecież nie mogę się wyłączyć, jak kiedyś, na długie godziny, żeby przegrać swój głód psychiczny. Poza tym boję się, że jak usiadę do grania trzeźwy, to się zniechęcę po kilku minutach i i tak sięgnę po telefon.
Moral z tego taki, że historie o heroicznym crunchu wczesnych developerow gier to element neoliberalnej tresury posłusznych trybów w maszynie.