nie zesraj się wrubelek
urlopik miałem, więc nie chciało mi się zaprzątać głowy tematem, który już zresztą spodziewanie przycichł i na dzisiaj chyba nikogo. cóż, PiS na koniec dnia oczywiście chuja ugrało tym swoim gówniarstwem mentalnym i jak zwykle wyszli na jebanych debili próbujących cenzurować sztukę i troglodytów szczujących na artystów robiących swoją robotę. a ja jestem tak stary, że pamiętam jak to Holland wypuszczająca taki film w takim momencie miała dać paliwo pisiokom i zakopać resztkę szans na zwycięstwo demokratycznej opozycji!!1!11 po co ona to zrobiłaaa??!!!1!111 a wystarczyło nie otwierać mordy.
co do samej "Zielonej Granicy" - w moim odczuciu to po prostu dobre, porządnie zrealizowane, ważne kino stojące po stronie człowieka, w duchu interwencyjnym. nie wybitne, nie bez wad, żaden peak formy Agnieszki, ale na pewno kilka poziomów wyżej niż Pokot, o Obywatelu Jones nie wspominając. moje obawy o to, że jako reżyserka podejmująca temat kryzysu uchodźczego na polsko-białoruskiej granicy jest w niego na tyle emocjonalnie zaangażowana, że ciężko jej będzie nabrać dystansu w tej opowieści, wyważyć treściowo, okazały się zupełnie niepotrzebne. film nie jest w żadnym wymiarze antypolski, nie jest żadnym paszkwilem na nikogo, nie jest jednostronny, a polska straż graniczna nie jest największym złem jakie w obrazie Holland widzimy.
nie będę pisał o swoich emocjach, o tym jak przeżyłem ten film, bo w najlepszym razie i tak spotkałoby się to tutaj z kpiną i szyderstwem, więc po prostu kilka słów o fabule, bohaterach i najbardziej kontrowersyjnych scenach. mamy głównego bohatera - pogranicznika, który w trakcie filmu przechodzi przemianę, zaczyna dostrzegać bezsens i okrucieństwo w postępowaniu z uchodźcami, czuje się psychicznie zdewastowany i bezradny (świetna kreacja Włosoka). mamy drugą protagonistkę - dobrze sytuowaną psychoterapeutkę z dużego ośrodka, która przeniosła się do domku na Podlasie i korzystając ze swojego klasowego uprzywilejowania, postanawia zaangażować się w pomoc aktywistyczną. mamy samych aktywistów z Grupy Granica, dla których liczy się tylko to, żeby pomóc cierpiącym, zminimalizować ich traumy i krzywdy, ocalić. są to osoby wykazujące się radykalnym humanizmem i odwagą. mamy wreszcie polskich i białoruskich pograniczników - ci polscy bywają rasistowscy (nie wszyscy), bywają sadystyczni (nie wszyscy), przerzucają ciężarną uchodźczynię z Kongo przez drut kolczasty (prawdziwa historia, opisywana zresztą w mediach), zaś w innej scenie jeden z nich tłucze termos i przerzuca za druty uchodźcom w wiadomym celu (niewiadomo do końca, czy to zdarzenie miało miejsce i czy tak dokładnie wyglądało, ale jestem w stanie w to uwierzyć, pamiętam latający na twitterze filmik, w którym pogranicznicy śmieszkują z uchodźcy zwisającego z drutu kolczastego głową w dół - trochę to mówi panujących obyczajach i nastawieniu niektórych z nich). zresztą dla nikogo, kto od początku kryzysu na granicy śledził uważnie i czytał relacje Grupy Granica, Fundacji Ocalenie, czy prywatne kanały aktywistów będących na miejscu, te sceny z pogranicznikami, ich bezceremonialna brutalność (nie wszystkich - w filmie, w scenie z termosem np. podchodzi drugi ziomek i karci kolegę ze służby za to co robi), nie powinny być szokiem, czy jakąś nowością - nielegalne, brutalne pushbacki, wypychanie kobiet, dzieci, całych rodzin w ciemny las i na bagna, ignorowanie próśb o azyl, są faktem. pogranicznicy białoruscy natomiast są pokazani jako wyjątkowe kurwiska (w zasadzie wszyscy), zezwierzęcone odrażające gnidy, znęcajace się, torturujące i zabijające osoby uchodźcze. są wreszcie polacy, którzy, jak to w społeczeństwach - jedni w opcji wyparcie i obojętność (choćby postać grana przez Kuleszę - fanatyczna wyborczyni PO, kodziara, której wygoda i dobrostan psychiczny nie mogą być zmącone żadnym strasznym, bolesnym tematem), inni wolą może nie widzieć i się angażować, ale jak już na ulicy, pod ich nogami, znajdą się leżące zabiedzone dziecko z matką, to podadzą jedzenie albo jakiś hajs, jeszcze inni pomogą nawet aktywistom w przemyceniu uchodźców (scena z właścicielem lokalnego warsztatu samochodowego, czyli osobą z tzw. ludu). nie ma faktycznie w filmie scen z legendarnej bitwy na przejściu granicznym, ale biorąc pod uwagę jak on jest opowiadany i na czym jest skupiona uwaga, szczere mówiąc nie bardzo wiem gdzie i jak te sceny miałyby być umieszczone, by nie zaburzyć rytmu i koncepcji. możliwe, że do zrobienia, nie wiem, natomiast wg mnie ta sytuacja z przejścia granicznego w żaden sposób nie usprawiedliwa tego, jak traktowani byli schorowani, głodni, odmrożeni, poobdzierani biedni ludzie, których pogranicznicy spotykali w lasach.
najważniejsze w dziele Holland jest to, że upomina się on godność ludzi będących ofiarami potwornego oszustwa, traktowanych przez służby sąsiadujących ze sobą państw niczym gorący kartofel albo trujący odpad, którego jak najszybciej trzeba się pozbyć. mocno wybrzmiewa także epilog, który w mojej opinii jest idealną, smutną puentą tej całej historii. epilog ukazujący tę koszmarną asymetria, gdzie nie mamy najmniejszego problemu z przyjęciem w tak krótkim czasie nawet 2 milionów uchodźców ukraińskich, zaś kilkadziesiąt tysięcy uchodźców innego koloru skóry, pochodzących z innego kręgu kulturowego stanowi problem tak duży, że nagle okazujemy się państwem lękowym i na tyle słabym na poziomie procedur, kontroli etc., że trzeba uciekać się do nielegalnych i niehumanitarnych praktyk. a, geneza kryzysu uchodźczego (Łukaszenka i próba wywołania wojny hybrydowej, traktowanie ludzi jak żywe pociski) oczywiście jest zaakcentowana w fabule, podobnie jak to, że cały system UE stający twarzą w twarz z kryzysem uchodźczym jest po prostu słaby i z jakimkolwiek humanitarnym podejściem aktualnie nie ma wiele wspólnego.
swoja drogą, bardzo szkoda, że nie powstał i nie powstanie zapewne żaden porządny film dokumentalny o tej całej sytuacji, ale naiwny ten kto myśli, że wprowadzenie stanu wyjątkowego i zakazu wjazdu dla mediów miało na celu coś innego niż po prostu uniemożliwienie pracy dziennikarzom, reporterom, filmowcom, którzy mogliby to rzetelnie opisywać i relacjonować. ukrycie prawdy niewygodnej i trudnej. dlatego jest jak jest.
podsyłam jeszcze link do ciekawej rozmowy m.in. o filmie z byłym komendantem SG:
https://rzeszow.wyborcza.pl/rzeszow/7,3 ... -nAeZO28xf
polecam też recenzje filmu na filmwebie popełnioną przez Popielnickiego (bodaj tego, którego Bakan wymieniał jako jednego z tych krytyków, których zdanie ceni).