Skończyłem grę po 85h, z zadań zostały mi tylko zakupy samochodu, pojedynki bokserskie i 2 jakieś inne, cała reszta ogarnięta.
Ostatecznie wybrałem zakończenie z nomadami i Panam, do wyboru miałem jeszcze układ z Arasaką, duet Johny i Rogue albo samobója.
Piękna to była przygoda, nie zapomnę jej nigdy, ale na 100% trzeba będzie zagrać jeszcze raz, bo mam wrażenie, że mnóstwo kontentu pominąłem (questline z Meredith, inne zakończenia questów pobocznych, pozostałe zakończenia samej gry, no i w inny build postaci chciałbym się pobawić).
Fabuła rzeczywiście jeżeli chodzi o dialogi nie daje wielu opcji, ale to pierdolenie jakieś, że 98% linii dialogowych nie ma żadnego wpływu na fabułę, to jest jakaś fikcja - mnóstwo jest miejsc, gdzie ten wpływ widać, jeżeli nie na główny questline, to na jakiś konkretny wycinek. Przecież sam quest kradzieży Flatheada z początku ma chyba z 5 możliwych dróg przejścia

Ciekawe ile w takim razie wyszłoby jakiejkolwiek innej grze, bo wątpię, że nawet w takim Disco Elysium, które uważam za grę wybitną, a która składa się w 70% z czytania dialogów, wyszedłby lepszy wynik.
Fabuła Cyberpunka jest filmowa i tak główny quest line jest poprowadzony - nie jest to jednak kolejny film o ratowaniu świata, czego chyba by niektórzy oczekiwali, nazywając go "nudnym"

Momenty takie jak
morderstwo Saburo Arasaki, śmierć V i pierwsze zetknięcie z Johnym, czy spotkanie z Alt (i pierwsze, i ostatnie)
oglądałem z zapartym tchem. Scenarzyści redów po prostu wiedzieli jak sprawić, żeby traktować tę historię osobiście. No i kurwa, ta muzyka

Jebać radia, OST jest real MVP w tym przypadku. Idealnie wiedzą, co kiedy ma grać, a Przybyłowicz po raz kolejny po Wiedźminie udowodnił, że wie, jak się to robi.
Tak, miałem bugi, Jackie wszedł przez drzwi windy, papieros wisiał w powietrzu, bla bla bla. Wszyscy wiemy, jak to wygląda. Miasto nie jest puste, ale jest mało interaktywne i to mój największy zarzut - ogranicza to nieco immersję. Pewnych rzeczy, które uznawane są w sumie za standard, w Night City nie ma. I to tyle.
O mechanice się nie wypowiadam, bo to kwestie subiektywne. Mi się gunplay podobał, model jazdy samochodem też (motocyklem mniej), ale opinie są podzielone, z tego co czytałem temat.
Oddzielny bowdown dla pobocznych linii fabularnych - mój faworyt to chyba ten z kandydatem na burmistrza.
Strasznie szkoda, że premiera została tak skopana masą problemów technicznych, bo gdyby nie to, posypałyby się GOTY.