Parlae pisze: ↑15 mar 2024, 0:03
Ja nie czytałem i się zajarałem tak, że od razu kupiłem książkę.
W ogóle w Empiku teraz wystawione jest kilka edycji serii Diuny. W miękkiej, grubej oprawie, co kto woli.
Polecam twardą oprawę, bo wydanie jest prześliczne Spoiler
Dokopałem się do swojego posta, który wrzuciłem świeżo po przeczytaniu Diuny i trochę wkurw na Denisa, że zrezygnował
akurat z tego, co chciałem zobaczyć.
Bakan pisze: ↑26 sty 2020, 11:23
A co do Diuny jeszcze to czekam jak pojebany na film Denis Villeneuve, w Blade Runner pokazał, że nadaje się on do takiej roboty jak nikt inny. Co prawda mam do tego filmu pewne zastrzeżenia jeśli chodzi o samą fabułę ale tempo, zdjęcia, muzyka tworzą tam taki klimat, że właśnie tak powinno robić się S-F. Jak czytałem dzieło Herberta to raz po raz miałem rozkminy typu „jak to pięknie wyglądało by na ekranie” i DV zrobi to, wierzę. Moim zdaniem jeśli podejść do tej książki na zasadzie „ok historia jest jaka jest” i skupi się właśnie na psychologii bohaterów i klimacie to jest to samograj. Nie wiem jakim cudem Lynchowi to nie wyszło (nie widziałem ale ufam recenzjom).
Odbiegając od wypierdolonych w kosmos czerwi, pustynnego krajobrazu, zajebistych Fremenów i ich filtrakow (kurwa, ten świat aż prosi się na ekran) to jest w książce taka scena, że Jessika siedzi przy stole w trakcie jakiejś uroczystości na Arrakis i korzystając ze swoich zdolności zaczyna po drobnych detalach typu, gesty, ton wypowiedzi, mimika wśród zebranych gości rozkminiać ich wszystkie spiski, koneksje i cele, po chwili dołącza do tego Paula i za pomocą duchowego połączonia z matką robi to samo i wyciąga swoje wnioski. Przy dużej kreatywności można pokazać to w sposób doskonały zostawiając oczywiście pewne niedomówienia.
A, Alia Atryda powinna być zrobiona tak, że coś na pograniczu „doliny niesamowitości” mile widziane. Kto czytał wie o czym mówię.
mql pisze: ↑17 mar 2024, 10:27
no i tylko na półce, bo poza pierwszym tomem średnio to czytalne jest
Czemu? Inne tlumaczenie od drugiego? Pierwszy mi sie dobrze czytalo bardzo i gdzies czytalem ze drugi to ten sam typiarz (marszał) a przy trzecim udzielal konsultacji ale moze mnie ktos wyprowadzic z bledu
W sumie @Jiigsi jak masz wszystkie tomy to mozesz sprawdzic to? Bo chcialem zamawiac nastepne
nie no, ja w szerszej skali akurat - po prostu nie cenię specjalnie twórczości Herberta, a pierwsza część i tak wykracza imo mocno ponad kolejne (już abstrahując od tego co Brian potem napłodził, ale tu chyba wszyscy zgodni), więc no wiesz jak jest
Miałem zaczynać Diunę książkowa , ale skusiłem się na 30 minutowe streszczenie na yt i dobrze zrobiłem, bo szkoda czasu. Nie wciagneloby mnie to za Chiny.
Taka sobie historyjka, gdzie co tom ktoś próbuje obalić innego goscia.
Jeszcze jak słyszę że Herbert tam potrafił opisywać na 20 stron reakcje na wzięcie wody życia przez bohaterów to jasny pieronie.
Jako film ujdzie te uniwersum, ale książka nie dla mnie.
Ostatnio zmieniony 18 mar 2024, 15:10 przez Magneto, łącznie zmieniany 1 raz.
Magneto pisze: ↑18 mar 2024, 15:06
Nie wciagneloby mnie to za Chiny.
Taka sobie historyjka, gdzie co tom ktoś próbuje obalić innego goscia.
Historia to jedno i imo dobrze pomyslana (troche latwiej mial z tym wszystkowiedzacym paulem, a moze i trudniej) i sporo analogii do swiata irl ale to co mnie najbardziej trzymalo przy lekturze to chyba to pokazywanie toku myslowego praktycznie kazdej postaci na bieżąco, aż dziwne ze film sie udał bez tego bo to imo jeden z najwazniejszych aspektow tej ksiazki, w sumie to co Bakan z jessika rozkminiajaca pisal wyzej
Postanowiłem, że sięgnę ponownie po Diunę, bo czytałem ją 4 lata temu i zaskakująco mało pamiętam (może dlatego, że długo męczyłem przez brak czasu i gubiłem wątek), a złapałem po filmie zajawkę + ciekawią mnie dalsze losy Paula i już po 5 rozdziałach utwierdzam się w tym, że Herbert nie był dobrym pisarzem. Wybitnym światotwórcą być może tak, ale lekkiego pióra to on nie miał. Baron Harkonnen jest tak łopatologiczny, że chuj. Plan w planie wyłożony na dzień dobry, doktor Yueh przeżywa swoją zdradę na zasadzie „że też muszę to zrobić, przeklęci Harkonneni”, no kurwa Scooby-Doo. Villeneuve dodał
od siebie sporo mroku i tajemniczości. Skarsgard prosił go zresztą ponoć, żeby Vladimira było jak najmniej i super zabieg, bo w książce to taka rozgadana pierdoła.
Obejrzałem te dwie części w przeciągu trzech tygodni i chyba to nie był dobry pomysł. Oczywiście rozumiem te głosy i oceny, że dwójka lepsza, bo oczywiście pod kątem rozmachu, akcji, rozwinięcia fabuły, ale też takiego wtajemniczenia tych, którzy trochę w pierwszej części nie wszystko kumali, jest dużo lepiej, bo umówmy się jedynka ma wolne tempo i niewiele się dzieje natomiast przez to, że niedawno rozpocząłem przygodę z tym uniwersum to już ten dźwięk, te zdjęcia itp już nie zrobiły na mnie takiego wrażenia. Ostatecznie więc stawiam te filmy na równi.
Tak w ogóle są informacje ile filmów będzie jeszcze z tej serii albo ile zakładacie ci którzy czytali?
Potwierdzili prace nad kolejnym filmem. Mignęło mi gdzieś, że Villeneuve rzekomo chce zrobić jeszcze tylko Mesjasza.
A co dalej chyba trudno powiedzieć. Nie czytałem książek, więc nie wiem jak wygląda materiał do zekranizowania. Ale jeśli hajs się będzie zgadzał, to pewnie wszystko się może zdarzyć.
prequele by nakręcili, dżihad butleriański, cymeki, maszyny i rozpierdol, to by się na ekran nadało, te dalsze części kronik diuny po chuju się nadają do ekranizacji moim zdaniem
mój styl życia to piątkowo
twój styl życia to chujowo
ffeee pisze: ↑12 sty 2023, 0:17szkoda, że przez internet nie można komuś zębów wybić
lygrys pisze:Nie prawactwo, wie że będzie dojechane za swoje poglądy.
Obejrzalem Diunę 2 i mam tak zasadnicze pytanie, czemu w internecie powstał jakiś trend recenzji ,,1 była w cholerę nudna, ale 2 to arcydzieło bo tyllllle akcji"
W tym filmie jak Boga kocham, nie wiem czy wszystkie sceny akcji trwają 8 minut, a finałowe starcie z bitwa plus walka to jakieś 2-3 minuty.
Bakan pisze: ↑20 mar 2024, 12:10
Postanowiłem, że sięgnę ponownie po Diunę, bo czytałem ją 4 lata temu i zaskakująco mało pamiętam (może dlatego, że długo męczyłem przez brak czasu i gubiłem wątek), a złapałem po filmie zajawkę + ciekawią mnie dalsze losy Paula i już po 5 rozdziałach utwierdzam się w tym, że Herbert nie był dobrym pisarzem. Wybitnym światotwórcą być może tak, ale lekkiego pióra to on nie miał. Baron Harkonnen jest tak łopatologiczny, że chuj. Plan w planie wyłożony na dzień dobry, doktor Yueh przeżywa swoją zdradę na zasadzie „że też muszę to zrobić, przeklęci Harkonneni”, no kurwa Scooby-Doo. Villeneuve dodał
od siebie sporo mroku i tajemniczości. Skarsgard prosił go zresztą ponoć, żeby Vladimira było jak najmniej i super zabieg, bo w książce to taka rozgadana pierdoła.
Skończyłem i nie ma co pierdolić, film > książka. Utwierdziłem się w tym, że Herbert był geniuszem, jeśli chodzi o światotwórstwo, ale średniakiem, pod względem talentu do pisania. Spoiler
Tam jest mnóstwo niedociągnięć, ale tak na szybko, to np. śmierć syna Paula i Chani, nie ma w sobie krzty dramaturgii. Nie wiem jak om to zrobił, ale nawet powieka nie drga.