niuskultonowytruskul pisze: ↑25 sty 2023, 13:16Zgadzam się z Tobą, że nikt ludzi nie zmusza do żadnego nałogu. Ale są ludzie naiwni i podatni na manipulacje albo presję otoczenia np. dzieci. Jak każdy będzie ćpał towar od takiego Olgierdzika to twoje dziecko też będzie chciało, inaczej wypadnie z towarzystwa. Ale nie zawężałbym problemu jedynie do dzieci. Przecież są też osoby z problemami życiowymi, dla których ucieczka w narkotyki jedynie pogorszy sprawę jeszcze bardziej i dołoży im kolejny kłopot, a dla wielu w konsekwencji śmierć.
Ale Ty wiesz, że nikt nie zmusza ludzi do kupowania dragów, tylko sami podejmują decyzję?
Czy może, kurwa, wierzysz w mitycznego dillera, który stoi pod szkołą i rozdaje dragi dzieciakom?![]()
I oczywiście problem narkotyków jest szerszy. Bo jeśli będziemy mieć falę narkomanów i nadużyć to również to wszyscy poniesiemy tego konsekwencje jako społeczeństwo. Będzie więcej ludzi skłonnych do przestępstw za działkę towarów oraz więcej osób, które przedawkują. A chcesz, czy nie chcesz, opieka zdrowotna w Polsce jest publiczna i finansowana także przez ciebie (jeśli pracujesz), albo twoich rodziców (jeśli jeszcze się uczysz). Wzrost liczby osób uzależnionych doprowadziłby do wzrostu kosztów ich leczenia.
Dlatego warto okazać trochę empatii i spojrzeć bardziej całościowo na problem narkomanii niż "mój wybór, chcącemu nie dzieje sie krzywda". I korzystać z innych źródeł, a nie tylko tego co polscy raperzy na ten temat uważają (a wielu się flexuje promując narkomanię).
Po pierwsze, to rolą rodzica jest wychowanie dziecka, ale również pokazanie mu pewnych zagrożeń, które na niego czyhają, a w zasadzie, to wszystko sprowadza się do edukacji.
Ja akurat nie mam dzieci i nie planuję, ale widzę, jak np. mój starszy brat wychowuje swojego syna, który jest obecnie nastolatkiem i młody w ogóle nie ma pociągu do używek. Wiesz dlaczego? Bo wszystko zostało mu dokładnie wyjaśnione, nikt nie demonizował przed nim np. marihuany jako używki, nawet jest świadomy, że w zasadzie jest to mniej szkodliwa substancja od alkoholu, ale wie również, czym grozi sięganie po takie środki w nastoletnim wieku, dlatego tego nie robi.
O jakiej fali narkomanów piszesz? Tam, gdzie dany narkotyk jest legalny, jego użycie z czasem spada, przestaje być pierdolonym zakazanym owocem. Ja jako osoba wychowana w 90's, naoglądałem się helupiarzy na ulicach i dworcach i było to dla mnie przestrogą, żeby nigdy tego gówna nie tykać (i nigdy nie próbowałem żadnych opiatów).
Jak wyjechałem 10 lat temu na saksy z ziomkami do Holandii i poznawaliśmy na imprezach naszych rówieśników, to z ich narracji wynikało, że zdecydowana większość z nich nie paliła w ogóle, gdzieś tam kiedyś sobie spróbowali i tyle, a w coffeshopach zwykle mogłeś spotkać imigrantów ze wschodniej Europy lub czarnych/arabów i turystów.












