MarkiMark88 pisze: ↑29 mar 2023, 20:40
Fajnie jakby w tych lasach ,znalazł odrobinę funku
No tego mi brakuje, że wygląda na to że spora część humoru Knapa była napędzana używkami, w momencie kiedy ich zabrakło jest trochę zbyt poważnie i nudno.
A akurat rap z żywymi instrumentami to coś czego mi zawsze w PL rapie brakowało i Knap w dobrej formie byłby idealnym kandydatem do wypełnienia tego braku. Póki co mam trochę obaw, szkoda że Knap swojej wizji życia nie potrafi przekazać w bardziej wyluzowany sposób.
Ale on zaliczył regres, chłop za hajs baby żyje w niezłej bańce że sobie dalej wbija że ktoś będzie chciał tego słuchać a te Warszawiaki wck klepią po plecach i mówią Kuba super rób to
eee kurwa nie czekaj jednak to niezbyt dobre było heh sorry malolaci ja tera poważny człowiek żonaty tamto to niechcący
teraz słuchajcie moich truizmów
rakieta_rakieta pisze: ↑16 kwie 2020, 19:20
Ja aż zadzwoniłem do inposta o chuj chodzi i mają lagi w pokazywaniu statusów, bo dziś w nocy stawiają nowy serwer
Skąd taki hejt na Knapa? Chyba lepiej, że zmienił swoje życie na lepsze. Taki Mes jest zbyt dumny, żeby przyznać, że ta cała ideologia Alkopoligamii to była żenada.
Ona mnie pyta skąd woń tej esencji
To zbita kula spod kutasencji
oldschool pisze: ↑10 kwie 2023, 14:18
Skąd taki hejt na Knapa? Chyba lepiej, że zmienił swoje życie na lepsze. Taki Mes jest zbyt dumny, żeby przyznać, że ta cała ideologia Alkopoligamii to była żenada.
Knap zajebisty raper z krwi i kości, w dodatku ze swoim nie podjebywalnym, unikatowym stilo. to jak się wyróżnia i jak kozackim raperem jest, najbardziej uwypukla się oczywiście na płytach WCK. imo po prostu jako tekściarz dużo ciekawiej pisał o tym słusznie dla niego minionym łajz lajfie aniżeli o tym, jak to odnalazł szczęście, spokój w naturze, żonę i boga. ten luz wtedy i ta łajzowatość zdecydowanie magnetyzowała, ale przecież nie nawijał wówczas tylko o melanżu, te bardziej refleksyjne traczki też były fajnie pisane, sporo obserwacji ubranych w ładne wersy.
ja potrafię cały czas wyjąć dla siebie jakieś ciekawe rzeczy z jego albumów, ale ostatni, który mi siadł całościowo i słucham/wracam to chyba Najlepsze Wyjście albo Bejłocz (ze stricte solowych, bo Undaknap był super wiadomo, ale Undziarze swoje wnieśli tam). mam wrażenie też, że coraz gorsze ucho do bitów ma Kuba i sięga po rzeczy poprawne, ale w żaden sposób nie zapadające w pamięć. jakby taki Guacamole z Persem wysmażyli mu podkłady na solo, to przynajmniej byłoby tłusto i bujająco (na wspomnianym Undaknap nawijki Kuby zyskiwały dzięki bitom).
eee kurwa nie czekaj jednak to niezbyt dobre było heh sorry malolaci ja tera poważny człowiek żonaty tamto to niechcący
teraz słuchajcie moich truizmów
Biorę pałe i załatwiam nocą sprawe
kshaq pisze: ↑26 paź 2020, 19:53
Jeżeli te kilka straconych lat było potrzebne, żeby młodzi w tym kraju zaczęli walczyć o swoją wolność, to I ain't even mad.
„Jaranie szlugów w upał wydaje mi się obrzydliwe i chyba dlatego postanowiłem zrobić o tym przepiękny utwór. Zresztą nie wiem. Być może to jest pożegnalny autoportret, chociaż, jak powiedział pan Wodecki: „są takie jednostki, które po prostu lubią dym.”"
te numery mają ok bity i ok zwrotki ale przez zrzędzone refreny nie dam rady przesłuchać albumu na raz, myślałem że to jednostkowy przypadek na 'musi' ale wygląda na to że będzie więcej
Czasami lubię posłuchać sobie tego zamulonego flow Knapa, ale ta płyta to nuda totalna. Żadnego ciekawego momentu, a nawet jak pomyślisz sobie "o, ten kawałek może być niezły" to wtedy wjeżdża refren i czar pryska