Ukryci bananowcy z początków polskiego hip hopu
Re: Ukryci bananowcy z początków polskiego hip hopu
beką jest też to, że oni robili z siebie wielkich antysystemowców, niechcianych nielubianych, gości których głosu nikt nie chciał słuchać i którzy nie mieli żadnych szans w życiu, a teraz się okazuje, że często mieli wysoko postawionych rodziców, pieniądze, jeździli sb na zagraniczne wycieczki, mieszkali w wielkim mieście, no w chuj możliwości, przecież bez rapu spokojnie by sobie poradzili i zgarnęli jakąś ciepłą posadkę
dla nich jesteś nikim
sprawiedliwość dorwie cię jak wiking
weź od córki te płyty, posłuchaj tej muzyki
kiedy ci wlecą po długi panowie z ciemnej bryki
sprawiedliwość dorwie cię jak wiking
weź od córki te płyty, posłuchaj tej muzyki
kiedy ci wlecą po długi panowie z ciemnej bryki
Re: Ukryci bananowcy z początków polskiego hip hopu
Dobra ale co z tym wilkiem wwdz?
Yakuza not mafia, Yakuza wa kazoku.
-
Bisclavret
- Posty: 5688
- Rejestracja: 27 gru 2019, 18:27
Re: Ukryci bananowcy z początków polskiego hip hopu
Nie no ziomuś, nie deprecjonowałbym blokowisk w latach 90 i 00, bo jednak w szczycie bezrobocia to były serio ciężkie i przepełnione hardkorowa patologia miejscówki. Ja mieszkałem na blokowisku raczej z tych bezpieczniejszych, ale i tak pełno tam było ciężkich historii i ciężkich ludzi, wystarczy powiedzieć że mój sąsiad z klatki zajebał typa siekiera pod blokiem za parę stów długu. Jednak dorastanie w takim miejscu może nieźle rozjebac psyche i jak nie masz wzorca w domu to droga do kryminalnych klimatów jest bardzo krótka.
A też nikt tym hordom 20-30latków na bezrobociu łojacym taterke pod blokiem nie mówił wtedy - panowie, spokojnie, za parę lat mieszkanie w dużym mieście to będzie wygryw i mega start, wystarczy poczekać dekadę. Perspektywy jakie rysowały się przed nimi były wtedy bardzo marne, stąd przyjął się ten pogląd o blokowych gettach
Re: Ukryci bananowcy z początków polskiego hip hopu
no na pewno były też takie bloki, ale uogólnienie, że blokowisko = getto jest po prostu nieprawdziwe, jak byłem dzieckiem nigdy nie mogłem tego rozkminić, bo w rapie słyszałem o tych strasznych blokach, a w życiu widziałem, że bloki to po prostu miejsce zamieszkania ludzi z miasta i to byli normalni ludzie tylko bogatsi od nas - wieśniaków, więc tak kmimiłem czy oni mówią o jakichś konkretnych blokach, a ja tego nie rozumiem i w sumie nadal nwm, byłoby to jakieś wytłumaczenie tego marudzenoa
dla nich jesteś nikim
sprawiedliwość dorwie cię jak wiking
weź od córki te płyty, posłuchaj tej muzyki
kiedy ci wlecą po długi panowie z ciemnej bryki
sprawiedliwość dorwie cię jak wiking
weź od córki te płyty, posłuchaj tej muzyki
kiedy ci wlecą po długi panowie z ciemnej bryki
Re: Ukryci bananowcy z początków polskiego hip hopu
Tak jak aleksy mowi, bloki to bylo normalne miejsce zamieszkania, u nas w miescie mieszkali w blokach lekarze, celnicy (w 90s byli oni absolutna elita finansowa xD), biznesmeni i politycy, klatke obok byl reprezentant polski w kosza, ale tez totalni patusy, ochlejmordy, menele i mordercy, proporcje rozne ale wszystko bylo wymieszane, dla bananow to może było getto bo czuli sie tam moze niepewnie, ale w domach w miescie to chyba tylko ludzie z listy forebesa. A i tak najwieksza patola mieszkala w kamienicach na rynku, obecnie przerobionych na fancy apartamenty warte miliony na airb'n'b xD mieszkanie w bloku to byl sen polskiej klasy sredniej
Re: Ukryci bananowcy z początków polskiego hip hopu
że z kamienic najwieksza patola to prawda. i w sumie huj wie czemu tak jest, skoro w prlu rozdawali mieszkania w blokach randomowo miedzy klase robotniczą
jasny wracaj na forum
Re: Ukryci bananowcy z początków polskiego hip hopu
Bo wtedy sie jarano nowymi blokami, a nikt nie chcial w tych starych ruderach mieszkac, zostali tam ci ktorzy musieli, sporo mieszkan socjalnych tam było itd, dopiero boom turystyczny podniosl wartosc tych kamienic i zgentryfikowal bo dobra lokalizacja, autentycznie z historią i duszą etc, a hipsterom zamarzyly sie polskie soho
- Hyperborea
- Posty: 102
- Rejestracja: 21 sie 2019, 19:35
Re: Ukryci bananowcy z początków polskiego hip hopu
Zgadzam się, że piękny temat i cała masa świetnych komentarzy. Spróbuję chociaż trochę wnieść od siebie.
O ile Vienio na pewno nie był biedny (choć bardziej klasa średnia niż bananowiec), o tyle Włodi raczej lekko nie miał i był całkiem autentyczny. Jego matka była sprzątaczką, jeśli się nie mylę. Nie wiem, czy miał ojca. Myślę, że Wilku też do bogatych wtedy nie należał, chociaż bardziej zgaduję - będe musiał się w końcu zabrać do obejrzenia filmu...
Abradab i Joka byli z klasy średniej, ich ojciec był psychologiem. Zresztą tego nigdy nie ukrywali ani nie próbowali grać uliczników. Były komentarze, że na tle pochodzenia były konflikty między nimi a Magikiem, ale nie wiem, czy to prawda. Magik w filmie był przedstawiony jakby ledwo wiązał koniec z końcem, nawet już po przebiciu się do mainstreamu z Kalibrem. Być może przedtem faktycznie tak było, bo pochodził z typowo robotniczej rodziny, ale po debiucie Kalibra źle już raczej nie było.
Wszyscy niby wiedzą, z jakiej rodziny są Fisz i Emade, ale na RHX i debiucie Fisza oni ukrywali swoje pochodzenie. Szczególnie RHX był w przeważającej części mocno uliczny i blokowy, co było, można powiedzieć, absurdalne. O ile matka OSTR-a mogłaby faktycznie być finansowo w dolnej części albo trochę poniżej klasy średniej (bo wykładowcy uniwersyteccy delikatnie mówiąc nie zarabiają zajebiście dużo), o tyle Waglewski musiał mieć porządny hajs z muzyki. Czytałem kiedyś wywiad z Tomaszem Stańką, gdzie mówił, w jakim standardzie żył w czasach PRL-u - głównie dzięki koncertom w Stanach, ale nie tylko.
Eldo chyba nigdy raczej nie grał biednego, przynajmniej nigdy tego tak nie odebrałem - no i biedny też nie był.
Jeśli chodzi o Fusznika, to wyjazdy do Tajlandii w latach 2000-2002 raczej nie powinny być wyznacznikiem bycia lub niebycia bananowcem. On był wtedy już 2-3 lata w mainstreamie, grał koncerty z ZIP Składem i Ziperą i miał już pierwszą solówkę na koncie. Pezet mówił, że w tamtych czasach jednym koncertem potrafił zarobić tyle, co jego matka przez miesiąc, a wtedy - wiem, że to kurwa brzmi nieprawdopodobnie z dzisiejszego punktu widzenia - hajp na Zipów był większy niż na Płomień. Raczej po prostu wyjeżdżał za kasę z rapu, a jak było wcześniej, to inna historia.
Sokół to bardzo ciekawy case, dobry materiał dla jakiegoś dobrego stalkera. Za mało mam danych, żeby cokolwiek powiedzieć. Pewnie image, który wykreował jest w jakimś stopniu prawdziwy, ale pewnie też to, co mówi, jest bardzo wybiórcze.
Inny ciekawy case to Quebonafide. Z jednej strony faktycznie sam się wybił i zbudował swoją "potęgę", z drugiej strony teraz kreuje się na gościa, który żył w jakiejś totalnej biedzie przed 2013 - pokazuje to cały wizerunek Jakuba Grabowskiego, ale też np. tekst kawałka "Refren trochę jak Lana Del Rey". Na pewno tak skrajnie nie było, gość jednak studiował na UW i na bitwach freestyle'owych był już całkiem nieźle ubrany. Jego ojciec sprzedawał na Stadionie Dziesięciolecia, a teraz sprawdziłem, że jego matka też prowadziła jakiś sklep. No na pewno nie byli poniżej klasy średniej w tamtych latach.
O ile Vienio na pewno nie był biedny (choć bardziej klasa średnia niż bananowiec), o tyle Włodi raczej lekko nie miał i był całkiem autentyczny. Jego matka była sprzątaczką, jeśli się nie mylę. Nie wiem, czy miał ojca. Myślę, że Wilku też do bogatych wtedy nie należał, chociaż bardziej zgaduję - będe musiał się w końcu zabrać do obejrzenia filmu...
Abradab i Joka byli z klasy średniej, ich ojciec był psychologiem. Zresztą tego nigdy nie ukrywali ani nie próbowali grać uliczników. Były komentarze, że na tle pochodzenia były konflikty między nimi a Magikiem, ale nie wiem, czy to prawda. Magik w filmie był przedstawiony jakby ledwo wiązał koniec z końcem, nawet już po przebiciu się do mainstreamu z Kalibrem. Być może przedtem faktycznie tak było, bo pochodził z typowo robotniczej rodziny, ale po debiucie Kalibra źle już raczej nie było.
Wszyscy niby wiedzą, z jakiej rodziny są Fisz i Emade, ale na RHX i debiucie Fisza oni ukrywali swoje pochodzenie. Szczególnie RHX był w przeważającej części mocno uliczny i blokowy, co było, można powiedzieć, absurdalne. O ile matka OSTR-a mogłaby faktycznie być finansowo w dolnej części albo trochę poniżej klasy średniej (bo wykładowcy uniwersyteccy delikatnie mówiąc nie zarabiają zajebiście dużo), o tyle Waglewski musiał mieć porządny hajs z muzyki. Czytałem kiedyś wywiad z Tomaszem Stańką, gdzie mówił, w jakim standardzie żył w czasach PRL-u - głównie dzięki koncertom w Stanach, ale nie tylko.
Eldo chyba nigdy raczej nie grał biednego, przynajmniej nigdy tego tak nie odebrałem - no i biedny też nie był.
Jeśli chodzi o Fusznika, to wyjazdy do Tajlandii w latach 2000-2002 raczej nie powinny być wyznacznikiem bycia lub niebycia bananowcem. On był wtedy już 2-3 lata w mainstreamie, grał koncerty z ZIP Składem i Ziperą i miał już pierwszą solówkę na koncie. Pezet mówił, że w tamtych czasach jednym koncertem potrafił zarobić tyle, co jego matka przez miesiąc, a wtedy - wiem, że to kurwa brzmi nieprawdopodobnie z dzisiejszego punktu widzenia - hajp na Zipów był większy niż na Płomień. Raczej po prostu wyjeżdżał za kasę z rapu, a jak było wcześniej, to inna historia.
Sokół to bardzo ciekawy case, dobry materiał dla jakiegoś dobrego stalkera. Za mało mam danych, żeby cokolwiek powiedzieć. Pewnie image, który wykreował jest w jakimś stopniu prawdziwy, ale pewnie też to, co mówi, jest bardzo wybiórcze.
Inny ciekawy case to Quebonafide. Z jednej strony faktycznie sam się wybił i zbudował swoją "potęgę", z drugiej strony teraz kreuje się na gościa, który żył w jakiejś totalnej biedzie przed 2013 - pokazuje to cały wizerunek Jakuba Grabowskiego, ale też np. tekst kawałka "Refren trochę jak Lana Del Rey". Na pewno tak skrajnie nie było, gość jednak studiował na UW i na bitwach freestyle'owych był już całkiem nieźle ubrany. Jego ojciec sprzedawał na Stadionie Dziesięciolecia, a teraz sprawdziłem, że jego matka też prowadziła jakiś sklep. No na pewno nie byli poniżej klasy średniej w tamtych latach.
- OmarStooleyman
- Posty: 3152
- Rejestracja: 02 lut 2021, 20:19
Re: Ukryci bananowcy z początków polskiego hip hopu
Wiecie, bloki blokom nie równe. W prlu też były lepsze i gorsze osiedla. Kamienice to inny case bo zwykle tuż po wojnie zasiedlano je imigrantami ze wschodu i innymi przesiedleńcami, robiono z nich osiedla socjalne i tak sobie żyją w nich patusy z pokolenia na pokolenie (dziedziczenie mieszkania socjalnego to dla mnie coś nie do pojęcia). Gdańsk Orunia to jeden z bardziej dobitnych przykładów jakie znam.
Re: Ukryci bananowcy z początków polskiego hip hopu
na blokersach przewijał że chodził w ciuchach po starszej siostrze
jasny wracaj na forum
Re: Ukryci bananowcy z początków polskiego hip hopu
No wez wytlumacz to bedoesom z prywatnej szkoly ktorzy sie flexuja samym mieszkaniem w bloku ze im bylo ciezko, ojciec bracie itd., i mysla ze na kims w polsce to robi wrazenie
Re: Ukryci bananowcy z początków polskiego hip hopu
w sumie prawda, kompletnie mi to wyleciało z głowyOmarStooleyman pisze: ↑28 sie 2022, 15:49 Kamienice to inny case bo zwykle tuż po wojnie zasiedlano je imigrantami ze wschodu i innymi przesiedleńcami
jasny wracaj na forum
Re: Ukryci bananowcy z początków polskiego hip hopu
ale to nie z biedy
- Hyperborea
- Posty: 102
- Rejestracja: 21 sie 2019, 19:35
Re: Ukryci bananowcy z początków polskiego hip hopu
Aha, przypomniało mi się. Zdecydowanie bananowcem był też Franek Toeplitz vel raper Franek - syn Krzysztofa Teodora Toeplitza i dawny naczelny "Ślizgu". W ogóle myślę, że ludzie związani w tamtych latach ze "Ślizgiem" byli w większości bananami fest. Typowo warszawskie środowisko, musieli być w całkiem niezłej sytuacji, żeby pracować nad tym pismem de facto hobbystycznie.
OK, ale nawet wtedy nie ukrywał tego, kim byli jego rodzice. Grammatik od początku uderzał w innych odbiorców niż scena uliczna, zresztą o tym też otwarcie mówili od czasu EP(+).
Re: Ukryci bananowcy z początków polskiego hip hopu
a kim byli?
no jasna sprawa, ale można być z biedy a odbijać od ulicznego imaguHyperborea pisze: ↑28 sie 2022, 16:00 Grammatik od początku uderzał w innych odbiorców niż scena uliczna
a dałoby się być skejtem w tamtych czasach i nie być bananem? dla mnie skejterzy to subkultura typowo bananowaHyperborea pisze: ↑28 sie 2022, 16:00 W ogóle myślę, że ludzie związani w tamtych latach ze "Ślizgiem" byli w większości bananami fest. Typowo warszawskie środowisko
jasny wracaj na forum
- Hyperborea
- Posty: 102
- Rejestracja: 21 sie 2019, 19:35
Re: Ukryci bananowcy z początków polskiego hip hopu
Było już napisane w temacie, że działali politycznie w czasach PRL-u (a przynajmniej byli z tym jakoś powiązani), a ojciec był dodatkowo naukowcem. Podobnie Eldoka kiedyś mówił w wywiadach, ale czytałem je daaawno temu.
Pewnie, że można, ale ja w ich tekstach nie wychwytywałem takiego przekazu w formie "in your face", co jest oczywiście plusem.
Zgadzam się i nie mam w sumie nic do dodania. Można to nawet rozwinąć, bo polski rap historycznie był jednak powiązany mocno z deskorolką (szczególnie warszawska scena), co bardzo mocno przeczy przekazowi raperów z tamtych lat i w pewnym sensie się nawet wyklucza.
Re: Ukryci bananowcy z początków polskiego hip hopu
Co do Wilka to w filmie o Molescie pokazywał swoje mieszkanie w kamienicy z tamtych lat, gdzie nie było nawet łazienki tylko była wspólna na korytarzu, więc na pewno się nie przelewało
Re: Ukryci bananowcy z początków polskiego hip hopu
E niekoniecznie. Znałem skejtow z robotniczych rodzin i byli w chuj wymiataczami. Na deski i sprzęt musieli się napocić albo nakombinować.
Tera to już generalizujecie jak ja ze każdy raper to banan.
Dodano po 1 minucie 44 sekundach:
Aha. Spoza Warszawy to kalber. Magik tam kiedyś coś syczał że joka i dab to pudingi.
Tera to już generalizujecie jak ja ze każdy raper to banan.
Dodano po 1 minucie 44 sekundach:
Aha. Spoza Warszawy to kalber. Magik tam kiedyś coś syczał że joka i dab to pudingi.
Yakuza not mafia, Yakuza wa kazoku.
Re: Ukryci bananowcy z początków polskiego hip hopu
Czytając ten wspaniały temat mam wrażenie, że za 10 lat internauci będą rozliczali pseudo-bogaczy jak tu dzisiaj rozlicza się pseudo-uliczników. The tables have turned 
To tylko rozrywka.
To tylko rozrywka.








