8na10 pisze: ↑07 cze 2022, 0:00
eazy najprawdziwszy czarnuch 4 eva
sto procent, gościu miał tak charyzmatyczną przewózkę i manierę w głosie jak żaden raper w historii. wybitny nie był, wręcz trochę ponad średnią imo, ale autentyczność wniosła tyle, że skillsy schodziły na drugi plan, bo przecież ważniejsze, żeby czegoś się dobrze słuchało niż żeby koleś miał wyszlifowaną technikę. przynajmniej za siebie mogę to powiedzieć. nie sądzę, że miał na tyle zdolności aktorskich, by grać bandziora w teledyskach i na koncertach, nie wiem jak było, bo szczerze to mam tak, że dopóki nie zobaczę to nie uwierzę, ale uważam, że eric autentyk whuj i ghostwriting niczego tu nie zmienia. typ bezlitośnie kasował dre ze sprzedaży chronica, i tak po prawdzie to jemu i renowi nwa może zawdzięczać uliczną otoczkę, na której wypłynęli. byłem na filmie 2x, zwłaszcza że wtedy miałem mniej więcej swój peak we wczucie w oldschool, i wkurwiło mnie przedstawienie eazy'ego jako pizdę, której wysłannicy cuba/dre najebali i poszedł popłakać do menago, no nie wierzę że to tak wyglądało, mnóstwo jest przecież materiałów jak wbija z ekipą na plany teledysków z bejsbolami i załatwia sprawy. wywiadów też od groma, i tak samo, można naginać w nich rzeczywistość, ale wiele z nich odbywa się w obecności prawdziwych spenerzałych czarnuchów, do tego na dzielni, gdzie za bycie fejkiem prędzej czy później skończyłoby się to kulą w łeb, albo siatą na łeb, i do piachu. porównując go z tupaciem, bo obaj mieli charyzmę większą niż skillsy, to ten drugi wypada blado na tle pierwszego, imo. kiedyś byłem sajko całego nwa i ich solówek, z tego co wiem to każdy z nich miał (ma) zaplecze spod ciemnej gwiazdy, mimo to eryczek siedział w hustlerce, a reszta, poza renem, no nie bardzo, a to osadza go wyżej w ulicznej drabinie. dobra, bo offtop, ale bez bicia, do tego typa mógłbym że tak powiem walić konia, bo odkąd się zanurzyłem w rapie to wzbudza we mnie zajebiste emocje